Rehabilitacja i leki

Anonimowy Pomagacz
organizator skarbonki

W listopadzie 2014 roku zacząłem słabiej słyszeć i wówczas udałem się do laryngologa który powiedział mi że nic złego się nie dzieje że cytuję skończył pan 40 lat więc teraz już ze wszystkim będzie gorzej. Próbowałem wyprosić skierowanie na rezonans magnetyczny ale pani doktor stwierdziła że nie ma takiej potrzeby. Minęła zima i wiosną zacząłem słabiej się czuć po powrocie z pracy tylko bym leżał na kanapie i nic nie robił. Do niedosłuchu doszły jeszcze zawroty głowy do tego stopnia że kiedy wracałem z pracy i wysiadłem z samochodu kolegi to do domu szedłem według ułożonych płytek chodnikowych zeby sąsiedzi nie myśleli że wracam pijany. Wówczas pogorszył mi się również wzrok i dopiero doktor okulista dała mi skierowanie na rezonans magnetyczny .Na badanie musiałem cierpliwie czekać .W tym czasie była komunia młodszego syna i jeszcze kilka innych uroczystości ale żadna z nich mnie nie cieszyła ponieważ bardzo źle się czułem. 2 lipca 2015 odebrałem wynik rezonansu i wówczas moje życie się skończyło. Wynik brzmiał jak wyrok guz pnia mózgu. Następnego dnia pojechałem z ojcem do onkologa i tam dowiedziałem się że to guz nieoperacyjny. Zaczęły się wakacje a dla mnie najgorszy czas ponieważ wysoka temperatura powodowała że guz puchł i naciskał na nerwy powodując niedowład lewej strony ciała. Wówczas przyjeżdżała karetka i zabierała mnie do szpitala.trafiłem wówczas na oddział neurochirurgi gdzie ordynator poinformował mnie że guza można usunąć nożem gamma. Niestety żaden z ośrodków w Polsce nie przyjął mnie ponieważ wyczerpane były limity NFZ.W grę wchodziła tylko operacja zrobiona prywatnie. Znalazła się klinika w Wieliszewie pod Warszawą która podjęła się takiej operacji. Potrzebne były tylko olbrzymie pieniądze których sami jie byliśmy w stanie zdobyć. Wówczas pomogli znajomi i przyjaciele z zakładu w którym pracowałem robiąc zbiórkę a brakującą sumę dołożył sam zakład pracy tj.Fabryka Świec Muller. Operacja odbyła się 16.08.2015.Okazało się wówczas ze guz naciekał na nerwy od wzoku i słuch i usunięcie go spowodowało nieodwracalne skutki tj.całkowitą ślepote oka lewgo,gluchotę na lewe ucho oraz niedowład lewej strony ciała a także zawroty głowy. W szpitalu leżałem na do 09.10 gdzie 3 krotnie miałem zapalenie płuc, musiałem oddychać przez rurkę tracheostomijną i karmiony byłem pozajelitowo za pomocą pega.Później trafiłem na oddział rehabilitacyjny w Węgrowie. Do domu wróciłem 09.12.z zanikiem mięśni ,w stanie leżącym .10.12 rozpoczęła się długotrwała rehabilitacja z M.M. dzięki której poruszam dziś się przy balkoniku. Rehabilitacja z NFZ należy mi się tylko 2 razy do roku po 10h a na kolejny pobyt na oddziale rehabilitacyjnym czekam już od roku. Prywatna rehabilitacja w moim przypadku jest niezbędna ale w obecnej sytuacji nie stać mnie na nią ponieważ utrzymujemy się wspólnie z żoną i dwoma synami z mojej niewielkiej renty i pensji żony.

Wsparli

1 zł

Anonimowy Pomagacz

Darowizny trafiają bezpośrednio na zbiórkę charytatywną:
0,1%
1 zł Wsparła 1 osoba CEL: 2 000 ZŁ