Mój synek omal nie stracił życia przez lekarzy. Jego zdrowie to mój cel. Pomóż!

Zbiórka na cel: 4 turnusy rehabilitacyjne - jedyna szansa na sprawność Igora
Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparły 64 osoby
3 320,93 zł (13,22%)
Brakuje jeszcze 21 785,07 zł
Wesprzyj

Igor Jagodziński , 11 lat

Białośliwie, wielkopolskie

Dziecięce Porażenie Mózgowe czterokończynowe, padaczka lekooporna

Rozpoczęcie: 2 Kwietnia 2019
Zakończenie: 21 Maja 2019

Zobacz poprzednie zbiórki

Cztery pętle. Tyle razy pępowina owinęła się wokół maleńkiej szyjki Igorka przed porodem. Lekarz nie zdecydował się na cesarskie cięcie i kazał mi rodzić naturalnie. To główny powód, dlaczego mój synek został osobą niepełnosprawną. Miał szansę na normalne życie, które zostało mu odebrane już na starcie.

Kiedy zaczął się poród i jechałam do szpitala, nie mogłam się doczekać, kiedy w końcu przytulę mojego malutkiego syneczka. Gdy podczas badania USG dowiedziałam się, że Igor jest owinięty pępowiną, zaufałam lekarzom, którzy nie zdecydowali się wykonać mi cesarskiego cięcia. Cały personel mówił, że dziecku nic nie jest, dopóki w drugiej dobie życia Igorek nie przestał oddychać. Przestałam oddychać razem z nim… Nie byłam w stanie wykonać żadnego ruchu, kiedy lekarze prowadzili reanimację mojego dziecka. Gdy usłyszałam charakterystyczny dźwięk pikania na sprzęcie przy łóżeczku Igorka, powróciłam razem z nim do żywych.

Igor Jagodziński

Przez 3 tygodnie mój syneczek leżał w śpiączce farmakologicznej. O tym, że nadal w tym małym człowieku tli się życie, informowały liczby na kardiomonitorze. Po wybudzeniu Igorka lekarze nie pozostawili mi żadnych nadziei. Mózg synka był w znacznym stopniu uszkodzony. Dalsze badania ujawniły mózgowe porażenie dziecięce z czterokończynowym niedowładem spastycznym, padaczkę lekooporną i małogłowie. Nie miałam czasu na sądzenie się z lekarzami, kiedy wiedziałam, że nie mam chwili do stracenia, aby ratować moje dziecko. Od razu zaczęłam rehabilitować Igorka i szukać pomocy u najlepszych specjalistów. Najgorsza jest jednak świadomość, co przyniesie przyszłość.

Igor Jagodziński

Każdy dzień wygląda u nas tak samo: śniadanie, zajęcia z terapeutami, spacer, obiad, rehabilitacja, zabawy edukacyjne, sen. Cały czas razem. Nieustannie jestem przy synku, ponieważ beze mnie nie jest w stanie nic zrobić sam. Nawet gdy Igor śpi, ja cały czas czuwam. Przewracam go w nocy, żeby nie miał odleżyn, zaglądam i nasłuchuję czy oddycha. Od kiedy się urodził, czyli od blisko 12 lat żyję w trybie czuwania. Zapomniałam już, czym jest czas dla siebie. Nawet nie chcę myśleć, co będzie, kiedy nie będę już w stanie opiekować się Igorkiem. Do tego czasu chcę zrobić wszystko, aby moje dziecko było jak najbardziej sprawne. Jesteśmy objęci programem, dzięki któremu Igor ma ostrzykiwania botulinowe, które zmniejsza napięcie w jego nóżkach i rączkach. Dzięki temu Igor też się wyciszył i jest spokojniejszy. Aby ta terapia przyniosła jeszcze lepszy skutek, potrzebna jest długotrwała rehabilitacja. Każdy turnus okupiony jest ze strony naszej rodziny ogromnym wysiłkiem i serią wyrzeczeń. Pracuje jedynie mąż, a dodatki pielęgnacyjne są kroplą w morzu potrzeb...

Bycie mamą dziecka niepełnosprawnego jest bardzo ciężkie — taka jest prawda. Na normalne życie nie ma już miejsca. Zawsze chce się dla swoich dzieci wszystkiego, co najlepsze, a ja bym chciała jedynie zdrowia. Bo tylko to da Igorowi szansę na godne życie. Aby to nastąpiło, musimy codziennie walczyć. Często jesteśmy z góry na przegranej pozycji, bo brakuje pieniędzy. Proszę, stań z nami do walki!

Ładuję...

1 000 zł

ARKANET

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparły 64 osoby
3 320,93 zł (13,22%)
Brakuje jeszcze 21 785,07 zł
Wesprzyj

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Ukryj tę wiadomość