Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Dopóki śmierć nas nie rozłączy...

Iwona Wiesław Kiszka
Zbiórka zakończona
6 695,00 zł ( 100% )
Wsparły 304 osoby
Cel zbiórki:

wózek elektryczny dla Wiesława + pakiet rehabilitacyjny dla 2-óch osób

Iwona Wiesław Kiszka
Jastrzębie Zdrój, śląskie
zwyrodnienie stawów, porażenie mózgowe, rwa kulszowa, przepuklina kręgosłupa
Rozpoczęcie: 9 Marca 2017
Zakończenie: 5 Czerwca 2019

Opis zbiórki

Wiecie, że domofon wisi za wysoko na ścianie albo że futryna jest o wiele za wąska? Stałeś kiedyś, mając przed oczami 8 schodów i wymyślałeś 2 lub 3 alternatywne metody jak je pokonać? To codzienność osób na wózkach, takich jak on i ona, to codzienność łatwiejsza niż przeciętna, bo przecież są razem i w końcu to codzienność najokrutniejsza, bo przecież martwią się nawzajem, nikt o siebie, każdy o to drugie…

Iwona Wiesław Kiszka

Bieszczady, Polańczyk, lata 90, wzorzyste koszule i dziwne fryzury. Tam pierwszy raz się spotkali, nieśmiało porozmawiali, nie odprowadził jej do pokoju, Iwona już wtedy poruszała się na wózku. Porażenie mózgowe, porażenie dolnych partii ciała i piękne oczy, których Wiesław już nie mógł zapomnieć. Taki związek nie miał prawa się udać. On jeszcze na nogach, ale w coraz gorszym stanie, ona zdana na ludzi. Może dlatego właśnie są już małżeństwem 20 lat, może dlatego, że nie mieli szans, kochali się bardziej, szanowali mocniej, rozumieli się jak nikt inny.

Najpierw mały raj, małe mieszkanie, godziny rozmów, czułe chwile z kimś, kogo się kocha nad życie. Miało być już dobrze, stabilnie i przede wszystkim pewniej, bo razem, bo we dwoje zawsze jest pewniej. Wiesław przeszedł na rentę, stan zdrowia się pogarszał, coraz trudniej było funkcjonować, żyć, wspierać, kiedy samemu się tego wsparcia potrzebowało coraz bardziej. Zostali razem, bardziej niż planowali, bo już nikt z nich nie mógł podjąć pracy. Dzień, w którym Wiesiek usiadł na wózku, pamiętają do dzisiaj, bo wtedy skończył się kontakt ze światem zewnętrznym i pierwszy raz zwątpili, czy dadzą radę, czy to życie ich nie prześcignie. Wiatr przepchnął czarne chmury w chwili, gdy już i tak było dość strasznie. Iwona miała wypadek, zerwała więzadła, Wiesiek nie mógł nawet już dbać jak dawniej, pomóc, wyręczyć.

Iwona Wiesław Kiszka

Wtedy choroby zdominowały ich życie, tak że nie można było nie myśleć, nie martwić się. Wieśka dopadło reumatoidalne zapalenie stawów, przepuklina i rwa kulszowa kąsały kręgosłup tak, że nie mógł się nawet ruszyć. Jak o nią dbać, jak być mężem, kiedy samemu nie można wstać z łóżka, gdy wszystko boli, jak nie pokazać cierpienia komuś, kto cierpi podobnie, ale kogo się kocha i chce się chronić. Było smutno, czasami smutno nie do zniesienia, były dni, kiedy człowiek żałował, że się obudził, że jest dzień. Cały czas była jeszcze Iwona, kobieta, którą Wiesław pokochał i której obiecał, że w zdrowiu i w chorobie, a obietnic się dotrzymuje, zwłaszcza kiedy się kocha, chce się ich dotrzymywać. Wiesław miał wózek, taki elektryczny, który dawał jakieś możliwości, pozwalał jechać po zakupy, do sklepu, do lekarza. Wraz z dniem, w którym zepsuł się wózek, wyhamowało całe życie. Dom stał się więzieniem, każda bułka stała się zdobyczą, a wizyta u lekarza była jak wyprawa.

Gdy on chciał być wsparciem, stawał się coraz większym ciężarem, brakowało sił, brakowało możliwości. Bez wózka, bez rehabilitacji, mimo, że razem, jest bardzo ciężko. Trudno być wsparciem, gdy się tak bardzo potrzebuje tego wsparcia – powtarza Wiesiek. W wypadku tych dwojga wystarczy chwila, jeden dzień, a dom z twierdzy stanie się więzieniem, z którego nie uda się już wydostać. A wydostać się trzeba, szukać pomocy też trzeba. Zaniechanie przy tylu chorobach równoznaczne jest ze śmiercią.

Do lekarza można czasem wydostać się taksówką, ale to duży problem i przede wszystkim ogromny wydatek, na który już ich po prostu nie stać, bo małe renty ledwie starczają na jedzenie i opłaty. Wiesiek mimo choroby walczy nie o siebie, ale o Iwonę, tak jak obiecał 20 lat temu, gdy brali ślub, że to ona będzie najważniejsza, że zawsze będzie na pierwszym miejscu, dopóki śmierć ich nie rozłączy.

Skąd bierze siły? To proste i nie wymaga zastanowienia – z miłości! To poczucie, że nie jest się samemu na świecie, rekompensuje im nogi i normalne życie, ale jest jeszcze cierpienie, któremu ulgę dać może jedynie ciągła rehabilitacja, ciągła praca, pomoc w tym, by pozostać samodzielnym jak najdłużej. Bo pomimo wózka, pomimo czterech niesprawnych nóg, oni trwają, sami razem, tyle lat. Gdy ktoś przychodzi w odwiedziny, wychodząc rzuca – zostańcie w zdrowiu, nie wiedząc, że wymawia na głos największe ich marzenie.

Razem przetrwają wszystko i będą żyli dalej, niezmiennie razem i niezmiennie w miłości. Teraz cel jest jasny, prosty do załatwienia, jeśli nie zostaną sami. Elektryczny wózek dla męża, który chce dbać o swoją żonę i rehabilitacja dla obojga, by mogli się wspierać jak najdłużej, by życie nie było męką, ale szczęściem mimo wszystko. Pomóżmy im pielęgnować to, czego żadna choroba nigdy nie zniszczy – wzajemne, niesłabnące uczucie.                       

6 695,00 zł ( 100% )
Wsparły 304 osoby
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na najnowszą zbiórkę Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki