Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Ułamek sekundy, który zniszczył życie... Walczymy o Jacka!

Jacek Bochniak
Zbiórka zakończona
15 560,00 zł ( 100% )
Wsparło 739 osób
Cel zbiórki:

6-miesięczna intensywna rehabilitacja w ośrodku w Krakowie

Organizator zbiórki: Fundacja VOTUM
Jacek Bochniak, 41 lat
Zagórz, podkarpackie
Stan po wypadku – uszkodzenie rdzenia kręgowego
Rozpoczęcie: 2 Lipca 2018
Zakończenie: 17 Kwietnia 2019

Rezultat zbiórki

Z całego serca dziękujemy za pomoc!

Co do rehabilitacji i obecnego stanu Jacka to mamy dobre i złe wieści. Dobre są takie, że dzięki ogromnemu wsparciu ludzi o wielkim sercu udało nam się przejść cały 6-miesięczny cykl rehabilitacyjny w ośrodku w Golikówce niedaleko Krakowa. Lał się pot, lały się łzy... Jacek z osoby leżącej i mającej trudności z oddychaniem po wypadku, dzięki fachowej rehabilitacji, potrafi siedzieć na wózku, poruszać się na nim, a nawet odebrać telefon!

Skorzystaliśmy też z fachowej rehabilitacji w ośrodku w Tajęcinie niedaleko Rzeszowa. Jacek każdego dnia ćwiczył na specjalnym urządzeniu — lokomacie. Mógł wtedy patrzeć na świat z pozycji pionowej...

Jacek Bochniak


Wkrótce minie rok od wypadku, więc przeprowadziliśmy dokładne badania stanu rdzenia kręgowego. Skorzystaliśmy z fachowej wiedzy jednego z najlepszych neurochirurgów w kraju. Tutaj mamy złe wieści: doktor stwierdził, że u Jacka uszkodzony rdzeń daje objawy kliniczne przerwania rdzenia i obecnie tradycyjne metody rehabilitacyjne są potrzebne, by nie zanikły mięśnie. Jednak to nie sprawi, że Jacek znów stanie na nogi...

Nie tracimy jednak nadziei. Walka trwa! Obecnie najbardziej potrzebny jest pionizator, który ułatwiłby Jackowi rehabilitację w domu. Wkrótce ruszy nowa zbiórka.

Jeszcze raz z całego serca dziękujemy, że pomogliście nam opłacić rehabilitację Jacka!

Kasia, żona Jacka

Opis zbiórki

Jedna chwila, ułamek sekundy może zmienić życie. Może nawet je zakończyć, zupełnie nieoczekiwanie, bez uprzedzenia. Nigdy nie myślałam, że to spotka właśnie moją rodzinę. Nasze spokojne, zupełnie normalne życie skończyło się dokładnie 25 kwietnia, gdy mój mąż - Jacek - spadł z wysokości. Prawie zostałam wdową, a nasze dzieci sierotami. Prawie i za to “prawie” do dzisiaj dziękuję Bogu. Was proszę, byście pomogli Jackowi odzyskać to, co zabrała mu jedna chwila. Wierzymy, że jeszcze będzie dobrze!

Jacek Bochniak

Ten dzień zostanie z nami na zawsze. Wykonywane dziesiątki razy prace na wysokości tym razem nie skończyły się szczęśliwie. Chwila nieuwagi… Jacek poślizgnął się i spadł. Gdyby nie to, że uderzył głową w metalowy pręt, skończyłoby się tylko na lekkich obrażeniach. Niestety, ten upadek – tak niefortunny -  o mało nie zakończył się tragicznie.

Z mężem był wtedy mój tata, od razu rzucił się na pomoc. Jacek był przytomny, zdołał powiedzieć: “nie ruszaj, zostaw mnie tak, jak leżę. Dzwoń po pogotowie. Chyba złamałem kręgosłup…”.

Gdy po powrocie z pracy, dowiedziałam się, że Jacek miał wypadek, natychmiast pojechałam do szpitala do Sanoka. Myślałam, że złamał nogę… w końcu spadł „tylko” z 1,5 m. Po badaniach został przewieziony karetką do szpitala w Mielcu na operację. Siedziałam pod drzwiami sali operacyjnej, a przez głowę przelatywało tysiące myśli. Czy to działo się naprawdę? Przecież jeszcze wczoraj byliśmy normalną rodziną!

Jacek Bochniak

Jacek przeżył, tylko to się liczyło. Lekarze wyszli i powiedzieli mi, że nie wiedzą, co będzie. Złamany kręgosłup, uraz rdzenia kręgowego, paraliż od klatki piersiowej w dół… Wkręcili mu śruby, wstawili płytki. Zostaliśmy postawieni przed wielką niewiadomą - co dalej?

Kolejny miesiąc rehabilitacji w szpitalu nie przyniósł żadnej poprawy, ale nie traciliśmy  nadziei. Znajomi i rehabilitant powiedzieli nam o prywatnym ośrodku rehabilitacyjnym w Krakowie. Zebraliśmy wszystkie dostępne pieniądze i pojechaliśmy tam 4 czerwca. Dziś wiemy, że to była najlepsza decyzja w życiu.

Przez ten miesiąc stan Jacka bardzo się poprawił. Dzisiaj potrafi już unieść dwie ręce, ćwiczy równowagę, by utrzymać się na wózku. Dalej jest ciężko - mąż nie ma czucia w dłoniach, o nogach nawet nie wspominając. Cewnik, pampersy, pomoc przy każdej czynności - to dla nas już codzienność. Cały czas jednak walczymy o poprawę, bo jest na to duża szansa! Nasz synek i córka bardzo tęsknią za tatą, widzą się tylko w weekendy. Oliwer cały czas pyta, kiedy tata pójdzie z nim na spacer, kiedy wyzdrowieje… Mówię, że już niedługo i mocno w to wszyscy wierzymy.

Jacek Bochniak

Jacek powinien zostać w ośrodku jeszcze przynajmniej pół roku - tylko tam ma szansę na powrót do zdrowia. Nie stać naszej rodziny na taki ogromny wydatek, dlatego bardzo proszę o pomoc dla mojego męża. Pragniemy tylko, żeby było jak kiedyś. Żebyśmy wrócili do naszego normalnego, szczęśliwego życia… Z góry z całego serca dziękujemy.

Kasia, Jacek, Paula i Oliwer

15 560,00 zł ( 100% )
Wsparło 739 osób
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na najnowszą zbiórkę Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki