Twoje ustawienia przeglądarki są nietypowe i niektóre funkcje strony mogą działać nieprawidłowo.

Zalecamy sprawdzenie ustawień i włączenie plików cookie.

Jacek Orzechowski - zdjęcie główne

Jacek Orzechowski, 43 lata

Jacek Orzechowski, 43 lata
Prudnik
Martwicze zapalenie powięzi kończyny górnej prawej, stan po częściowe amputacji placów dłoni
Wspieraj jednorazowo lub co miesiąc
Wybierz kwotę wsparcia.
Wpłać, wysyłając SMS
Numer telefonu
75365
Treść SMS
0935288
Koszt 6,15 zł brutto (w tym VAT)
HeyahOrangePlayPlusT-mobile

Przekaż 1,5% podatku

Numer KRS0000396361 Fundacja Siepomaga
Cel szczegółowy 1,5%0935288 Jacek

Stała pomoc

Regularne wsparcie daje Jackowi poczucie bezpieczeństwa i pomoc w trudnej sytuacji.
Dowiedz się więcej o Stałej Pomocy
Wspieraj wygodnie przez:
BLIK - logo
Apple Pay - logo
Google Pay - logo
Mastercard - logo
Visa - logo

Tu może pojawić się Twoja Stała Pomoc.

Wspieraj co miesiąc
Jacek Orzechowski, 43 lata
Prudnik
Martwicze zapalenie powięzi kończyny górnej prawej, stan po częściowe amputacji placów dłoni

Jacek – strażak, tata i mąż walczy o sprawność po amputacji! Pomóż!

Mam na imię Kamil i jestem kolegą Jacka. Służymy razem w JRG 1 w Nysie. Jacek to świetny strażak i człowiek, na którego zawsze można było liczyć. Prywatnie mąż Kamili i tata Mai oraz Ani. Zawsze mówił, że to jego rodzina jest jego największą siłą. Dziś znalazł się w sytuacji, w której potrzebuje pomocy.

Wszystko zaczęło się od zwykłego bólu palca po uderzeniu. Nic nie wskazywało na to, że dzieje się coś poważnego, Jacek nie miał nawet żadnej rany i zadrapania. Palec jednak zaczął puchnąć, pojawiła się bardzo wysoka gorączka i z minuty na minutę jego stan się pogarszał. Okazało się, że doszło do gwałtownie rozwijającego się zapalenia tkanek z postępującą sepsą i niedokrwieniem kończyny.

Dopiero po czasie wyszło na jaw, że winna temu jest bakteria, która zaatakowała prawą rękę i przedramię, siejąc ogromne spustoszenie w mięśniach, powięziach i nerwach. Lekarze najpierw walczyli o życie Jacka, a potem o uratowanie ręki. Niestety pojawiła się martwica – kolejne palce były amputowane, by zatrzymać postęp choroby. Jackowi został już tylko kciuk. To bardzo rzadki i dramatycznie szybki przebieg zakażenia. Istnieje podejrzenie, że mógł zarazić się podczas usuwania skutków dużej powodzi w Nysie, gdy jego organizm był osłabiony.

Jacek ma za sobą wiele operacji, z przeszczepami płatów skóry z brzucha i uda. Niestety w jednym miejscu rana wciąż się nie goi. Dlatego na razie nie ma możliwości dopasowania protezy. Kikut musi się całkowicie wygoić, a to może zająć jeszcze wiele miesięcy. Jackiem ma przed sobą długie leczenie i rehabilitację. Wiemy już, że na ten moment nie będzie mógł wrócić do służby w Państwowej Straży Pożarnej. To dla niego ogromny cios, bo strażakiem był z powołania, a dodatkowo pełnił funkcję Kierującego Pracami Podwodnymi w specjalistycznej grupie wodno-nurkowej.

Ból, kolejne zabiegi, przeciągające się pobyty w szpitalu, rozłąka z rodziną, niepewność... Jacek cierpi zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Mimo wszystko się nie poddaje. W imieniu wszystkich strażaków z JRG 1 w Nysie z całego serca proszę o pomoc. Zbieramy środki, aby zapewnić Jackowi niezbędne leczenie i rehabilitację, by mógł wrócić do jak największej samodzielności. Razem możemy mu pomóc!

Kamil, kolega Jacka

Wybierz zakładkę
Sortuj według
  • Kasia
    Kasia
    Udostępnij
    100 zł

    Powodzenia

  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    10 zł
  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    10 zł
  • Wpłata anonimowa
    Wpłata anonimowa
    Udostępnij
    10 zł