Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

60 tysięcy do 15 lipca. Ratujemy życie Jadwigi!

Jadwiga Ładniak
Zbiórka zakończona
55 455,50 zł ( 100% )
Wsparło 3658 osób
Cel zbiórki:

Zabieg NanoKnife

Organizator zbiórki: Fundacja KAWAŁEK NIEBA
Jadwiga Ładniak
Puławy, lubelskie
Nieoperacyjny nowotwór trzustki
Rozpoczęcie: 28 Czerwca 2016
Zakończenie: 15 Lipca 2016

Rezultat zbiórki

Dzięki Waszej pomocy udało nam się zebrać prawie 95% potrzebnej kwoty w ekspresowym tempie! Brakującą sumę dołożyła Fundacja Kawałek Nieba.

Bardzo dziękujemy! Czekamy również na informacje dotyczące zabiegu i stanu zdrowia Pani Jadwigi.

Opis zbiórki

Jak wiele bólu może kryć się w troskliwym i opanowanym głosie? Poczułam ciepło, kiedy usłyszałam głos Jadwigi. Kobiety, która od kilku lat zmaga się z wyrokiem. Matki i babci, która znajduje się na krawędzi rozpaczy, a jednak nie pozwala sobie na bezsilność. Światem rządzi przypadek. Jadwiga przekonała się o tym już wiele lat temu. Życie napisało dla niej scenariusz, którego się nie spodziewała. Mimo to podołała zadaniu znakomicie, a walka o każdy dzień zaprawiła ją bojach. Bojach, których ukojenia oczekiwała w przyszłości. Wówczas nie wiedziała, jak wiele wojowniczych sił będzie potrzebowała

Przez wiele lat każdego dnia wstawała i walczyła, aby zapewnić godne warunki życia rodzinie. Nie mogła liczyć na niczyją pomoc – to ona była głową rodziny i oparciem dla bliskich. Samotne macierzyństwo nauczyło ją wytrwałości. W 2012 roku świat Jadwigi pozornie się ustabilizował. Wychowana w wielkim poświęceniu córka stała się samodzielną, wychowującą własne dzieci, odpowiedzialną kobietą. Nadszedł czas, na który Jadwiga czekała bardzo długo. Czas, w którym poczuła wewnętrzny spokój. Czas równowagi, ciepła rodzinnego i szansy na wymarzoną podróż do Stanów Zjednoczonych, do kuzynki, której nie widziała przez bardzo długi czas.

Wyjazd odkładała w czasie przez całe życie – zawsze były pilniejsze potrzeby. Wsparcia potrzebowała córka, rodzina, przyjaciele. Było tak wiele do zrobienia na miejscu, że kobieta nie planowała podróży na drugi koniec świata. Nie chciała także zostawiać wnuków – najmłodsza, 3-letnia Hania, najchętniej w ogóle nie rozstawałaby się z babcią. Również niewiele starsi Olek i Maja nie lubią, kiedy babcia znika na dłużej. Kiedy po tylu latach postanowiła zrealizować swoje marzenie, jak grom z jasnego nieba spadła na nią diagnoza – GUZ TRZUSTKI. Nowotwór rozwijał się, siedział cichutko, nie dając żadnych objawów i gdyby nie plan wojaży i badania związane z wyjazdem, jego podstępne ataki pozostałyby niezauważone.

Jadwiga Ładniak

O chorobie Jadwiga dowiedziała się dzięki własnej nieustępliwości. Po podstawowych badaniach krwi, lekarz odesłał ją do domu. Ona jednak chciała mieć pewność, że może lecieć. Poprosiła o bardziej szczegółową diagnostykę. Parametry wątroby zaniepokoiły lekarza. Jadwiga wiedziała, że coś jest nie w porządku, jednak lekarze nie chcieli jej nic powiedzieć. Pełna obaw leżała na szpitalnym łóżku i modliła się, aby los był dla niej łaskawy. Ma przecież jeszcze tyle do zrobienia…

Nie potrafiła sobie wyobrazić, że być może nie jest jej dane być przy wnukach w okresie dorastania. Że zniknie, a po niej pozostaną jedynie zdjęcia. Że stanie się jedynie wyblakłym wspomnieniem... To były długie, niespokojne dwa dni, po których została skierowana na badania w Warszawie. Wielokrotnie pytała lekarzy, co widzą na rentgenie. „Zacienienie głowy trzustki“. To wszystko, co usłyszała. Wykonana niedługo później tomografia komputerowa nie pozostawiła złudzeń. Właśnie wtedy objawił się On. RAK. Był to rok 2013. Rok, który rozbił marzenia.

Jeszcze w tym samym roku wykonano resekcję głowy trzustki. Wdrożone leczenie onkologiczne zmusiło Jadwigę do zmiany planów. Musiała odwołać wyjazd, odroczyć go w czasie. Do tej pory jedynym objawem choroby była utrzymująca się żółtaczka. Ona oraz lęk. Strach przed tym, że jej życie przedwcześnie zgaśnie. Trwające rok leczenie onkologiczne osłabiło organizm kobiety tak mocno, że w lutym 2014 roku lekarze podjęli decyzję o jego przerwaniu. Jej wątroba nie radziła sobie z tak agresywnymi środkami. Wymagała odtrucia. Problem stanowiła również uniemożliwiająca normalne funkcjonowanie opuchlizna nóg. Dzieci tuliła do siebie mocniej. Jakby bała się, że wkrótce może zbraknąć jej na to sił.

Jadwiga Ładniak

Rok później lekarze postanowili zaatakować z zaskoczenia. Uderzyć czymś nowym, co rozbiłoby szeregi wroga. Zastosowano CyberKnife – radioterapię laserową. Pokładano w niej wiarę, ale i ona nie przyniosła rezultatów. Jednak lekarze nie złożyli broni. To wówczas lekarz prowadząca powiedziała Jadwidze o nowatorskiej metodzie. Takiej, która stanowi nadzieję dla pacjentów z nowotworami nieoperacyjnymi. Powiedziała jej o NanoKnife, leczeniu pozwalającym zwalczać wroga na poziomie komórkowym. Prąd o wysokim napięciu rozbija mury stworzone przez nieproszonego gościa i dociera tam, dokąd inne metody nie mają wstępu. NanoKnfie niszczy podstawę, na której opiera się niszczycielska działalność agresora o imieniu rak.

Metoda ta nie jest refundowana przez NFZ. W żadnym, nawet w najmniejszym stopniu. Po uzyskaniu upragnionej kwalifikacji Jadwiga usłyszała kwotę, na jaką wyceniono jej życie – po przeliczeniu własnych środków, nadal brakowało jej blisko 60 tysiącu złotych. Był to szok. Nie jest łatwo usłyszeć cenę za własne życie... A życie Jadwigi kosztuje konkretną sumę pieniędzy. Sumę będącą poza jej zasięgiem. Kwalifikacja do NanoKnife może być przepustką. Przepustką do dalszego życia. Jadwiga bardzo jej potrzebuje – dziś nie wygląda dobrze. Choroba postępuje. Nowotwór męczy jej organizm. Nie możemy pozwolić, aby dokonał jeszcze większych spustoszeń.

Jadwiga nie traci nadziei na wygraną. Wierzy, że istnieją ludzie, którzy zrozumieją, dlaczego walczy i ją wesprą. Całe życie poświęciła innym. Wychowała córkę, ma troje cudownych wnucząt. Walczy o siebie, ponieważ chciałaby spełnić się jako babcia, zabierać maluchy na wycieczki, piec dla nich ciasta i towarzyszyć im w uroczystościach zakończenia roku szkolnego. Chciałaby wraz z nimi odkrywać świat i czuć dumę na myśl o swoich potomkach przez jeszcze długi czas. Nie chce zapisać się w ich pamięci jako schorowana, bezsilna, przykuta do łóżka staruszka. Najmłodsza, Hania, ma niespełna 3 latka. Jest zbyt malutka, aby pamiętać. Nie zasłużyła na to, żeby nie znać babci.

60 tysięcy i 10 dni – dalsze życie Jadwigi ma konkretną cenę. Ma również czas, którego nie można przekroczyć. Termin zbliża się nieubłaganie. 15 lipca musimy zamknąć zbiórkę. Do tego czasu potrzebujemy zdobyć tę kwotę. Dla Jadwigi jest to szansa, aby pozostać na świecie. Aby żyć.

55 455,50 zł ( 100% )
Wsparło 3658 osób
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na najnowszą zbiórkę Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki