Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Mamy czas do 1 kwietnia, by uratować życie Jana!

Jan Dudziec
Zbiórka zakończona
116 263,00 zł ( 100,06% )
Wsparło 1675 osób
Cel zbiórki:

Operacja i leczenie onkologiczne w klinice w Niemczech - szansa na życie

Organizator zbiórki: Fundacja Onkologiczna Nadzieja
Jan Dudziec, 34 lata
Warszawa, mazowieckie
Nowotwór trzustki IV stopnia
Rozpoczęcie: 22 Marca 2019
Zakończenie: 25 Marca 2019

Rezultat zbiórki

Janek już po operacji!
Teraz dochodzi do siebie, a my trzymamy kciuki, by jak najszybciej wyzdrowiał. Walka ciągle trwa, to możliwe dzięki Wam!

Jan Dudziec

Wiadomość od Janka:

W piątek z bólem (dosłownie) pożegnałem oddział intensywnej terapii i przeniosłem się z mniejszą ilością różnych kabelków na zwykły oddział C5. Dopiero tutaj zrozumiałem, jak mnie boli całe ciało. Na intensywnej terapii, gdy tylko wspominałem, że boli to dostawałem strzykawkę czegoś bardzo przyjemnego, po 3 sekundach był relaks, palmy i Pink Floyd - Dark side of the moon.

Nic co dobre nie trwa jednak wiecznie... teraz gdy leżę w łóżku to pomimo tabletek bolą mnie plecy (to chyba efekt długiego leżenia na stole i potem w łóżku). Trudno przez to spać. Brzuch raczej nie boli.

W niedzielę zostałem odłączony od ostatnich kabelków i mogę swobodnie chodzić. Daje radę sam się oporządzić. Bardzo przyjemne są takie małe sukcesy, których w ogóle nie zauważamy na co dzień. Na przykład samodzielna wyprawa do łazienki  :-).

Bez trzustki z automatu jest cukrzyca. Kilka razy dziennie muszę mierzyć cukier i uważać na to, co jem. Dobrze, że istnieje cola zero (tak, pobłogosławiona przez lekarza).

Co dalej? Wyjdę ze szpitala w tym tygodniu. Muszę pozostać chwilę na obserwacji, więc do Polski wrócę w najlepszym razie tuż przed świętami. Zostaje jeszcze pytanie za 100 punktów: czy teraz brać dalej chemię? I nad tym będą myśleć w środę tutejsi onkolodzy z chirurgami i innymi mądrymi głowami.

Dziękuję wszystkim za wsparcie!

Janek

Aktualizacje

Udało się, Jan jedzie na operację!

Jan Dudziec

Kochani! Tu Jan. Dziękuję Wam za wsparcie finansowe. Dziękuję za udostępnienia i lajki, przez które udało się tak ekspresowo zakończyć zbiórkę. 

Dziękuję Wam też za wsparcie, którego na żadnym pasku nie widać, czyli za wszystkie wiadomości za słowami wsparcia na FB, za maile, smsy i telefony.

Opis zbiórki

Mój synek ma dopiero dwa latka, moja cudowna żona nadzieję w sercu, a ja raka trzustki z przerzutami do wątroby... Początkowe bóle brzucha nie zwiastowały tego, co najgorsze, niestety, kiedy bóle wracały, coraz częściej odwiedzałem lekarza, który ostatecznie skierował mnie do szpitala. To tam moje życie na chwilę się zatrzymało wraz ze słowami lekarza: nowotwór trzustki. Znalazłem specjalistę z Niemiec, któremu zaufałem, który miał usunąć guz. Niestety, w czasie operacji okazało się, że pojawiły się już przerzuty do wątroby, a to znaczy, że usunięcie guza z trzustki jest niemożliwe. Musiałem wrócić do Polski, by zacząć przyjmować chemię. Strach, cały czas czułem strach, czy jeszcze będzie mi dane patrzeć na moje dziecko, na to, jak dorasta... Na szczęście chemia zaczęła działać, mogę znów jechać do Niemiec na operację. To jednak kosztuje, a ani ja, ani rodzina nie mamy już takich pieniędzy. Dlatego jestem tutaj i wołam o pomoc... Czasu mam tak mało, operacja już 1 kwietnia!

116 263,00 zł ( 100,06% )
Wsparło 1675 osób
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na najnowszą zbiórkę Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki