Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zalecamy aktualizację przeglądarki do najnowszej wersji.

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Złamany kręgosłup, złamane życie - Jan potrzebuje pomocy!

Jan Konieczek
Zbiórka zakończona
Cel zbiórki:

3-miesięczny turnus rehabilitacyjny

Organizator zbiórki: Fundacja VOTUM
Jan Konieczek, 42 lata
Gdańsk, pomorskie
Stan po wypadku - złamanie kręgosłupa, niedowład kończyn
Rozpoczęcie: 28 Września 2020
Zakończenie: 28 Stycznia 2021

Rezultat zbiórki

W imieniu mojego brata Jana i Mamy serdecznie dziękujemy wszystkim Darczyńcom za tak liczne wpłaty, które pozwoliły sfinansować trzy turnusy rehabilitacyjne w specjalistycznym ośrodku pod Warszawą.  Rehabilitacja daje widoczne efekty, a to jest dla nas motorem napęd

Dzięki regularnej pionizacji może być posadzony na wózek i potrafi samodzielnie utrzymać głowę. Poprawa dotyczy głównie prawej ręki. Brat potrafi podnieś chusteczkę, lub cząstkę mandarynki. Marzę, aby siedział samodzielnie i  mógł utrzymać kubek z wodą, ale  obecnie jest dla niego zbyt ciężki. Od pewnego czasu potrafi kciukiem napisać krótki sms, dzięki czemu pozostajemy w kontakcie. Cieszymy się też, że oddycha samodzielnie.

Dzięki Wam zrobiliśmy postępy, na które w innym przypadku nie mielibyśmy najmniejszych szans. Doceniamy każdy gest, dobre słowo, wsparcie, którego udzielacie nam na tej ciężkiej drodze. 

Jeszcze raz bardzo dziękujemy!

Opis zbiórki

Ludzie pytają, czy wróci na deskę, czy wsiądzie jeszcze na rower, kiedy wróci do pracy. Mnóstwo pytań, tak mało odpowiedzi. Bardzo chciałabym powiedzieć, że znam termin. Niestety, wypadek odebrał wiarę i poczucie bezpieczeństwa. Wciąż boję się telefonów, w obawie, że ktoś będzie chciał powiedzieć, że Janowi stało się coś bardzo złego.

Kiedy brat przekazał mi informację, że zdarzył się wypadek, nie mogłam uwierzyć. Krótko pocieszałam się tym, że jest przytomny, że prawdopodobnie szybko wróci do swoich obowiązków i pasji. Każda kolejna godzina, następne dni pozbawiały mnie złudzeń, że Janek wyjdzie z tego bez szwanku.

Po wstępnych badaniach lekarze stwierdzili złamanie kręgosłupa. Operacja mająca ratować Janka trwała ponad 6 godzin. Niepewność i strach nie opuściły nas ani na chwilę… Później od specjalistów otrzymaliśmy informację, że zdecydują najbliższe godziny. To nie był czas dobrych informacji. Mój brat na oddziale intensywnej terapii spędził prawie 50 dni! To tam walczył o siebie i obserwował batalie innych, również te przegrane.

 Jan Konieczek

Jan to osoba, która do niedawna nie siedziała w miejscu ani przez chwilę. Chyba że było to siodełko rowerowe, w którym spędzał mnóstwo czasu. Ukochany rower stał się przyczyną jego tragedii, ale to jedno z tych zdarzeń, które nie sposób przewidzieć. Brat nurkował, uprawiał wspinaczkę górską, windsurfing - sport był jego żywiołem. Będąc w ruchu czuł, że żyje. Tym większy jest teraz rozmiar jego tragedii, bo nawet samodzielne podniesienie ręki jest teraz poza jego zasięgiem. Komplikacje, uraz, przebyte choroby spowodowały, że ciało Jana “wylączyło się” i odmówiło współpracy. 

Nie wiemy, czy Jan kiedykolwiek stanie na własnych nogach. Specjaliści mówią, że trudno cokolwiek przewidzieć, ale ciało ludzkie czasem robi niespodzianki. By w ogóle pojawiła się taka szansa potrzebujemy rehabilitacji. Intensywnych zajęć prowadzonych pod okiem najlepszych specjalistów. Wiem, że Jan jest gotowy do walki. Jest tylko jeden problem. Leczenie to ogromne koszty. Pobyt w ośrodku, turnusy rehabilitacyjne, wsparcie lekarzy - każda godzina ma swoją cenę. To koszty, których nawet całą rodziną nie jesteśmy pokryć! I chociaż wspieramy jego walkę całym sercem to znaleźliśmy się w sytuacji bez wyjścia. Potrzebujemy pomocy, by wyciągnąć Janka z przepaści! Musimy o niego walczyć!

Nigdy nie myślałam, że będę w takiej sytuacji, ale życie nie pozostawiło mi wyboru. Każdy najmniejszy gest ma olbrzymie znaczenie. Pomóż mi, pomóż nam! Przed nami ogromne wyzwania - Jan pracuję nad oddechem i możliwością samodzielnego siadania. To nie zdarzy się z dnia na dzień. W tym momencie przyszłość jest jedną wielką niewiadomą… Dopóki jest chociaż cień nadziei na lepsze jutro, musimy zrobić wszystko, by to było móżliwe.

Jan do momentu wypadku opiekował się naszą mamą, która z racji wieku potrzebowała wsparcia. Miał mnóstwo planów, marzeń z określoną datą realizacji. Teraz szczytem marzeń jest samodzielne zjedzenie posiłku, które z racji PEG i rurki tracheotomijnej jest zwyczajnie niemożliwe.

Wiem, że w najbliższych dniach i miesiącach jedno wyzwanie będzie goniło kolejne. Najgorsza jest świadomość, że wszystkie postępy Jana uzależnione są od środków, które uda nam się zdobyć, by mógł uczestniczyć w terapii. 

Chciałabym zobaczyć Jana przygotowującego się do kolejnej wyprawy. Chciałabym usłyszeć jego głośny śmiech zamiast cichego szeptu, bo głos tłumiony przez rurkę nie brzmi tak samo. Marzę o tym, że znów staniemy ramię w ramię i pójdziemy tam, gdzie poniesie nas los. Wyciągniesz rękę, by pomóc nam wydostać się z otchłani rozpaczy?

Ta zbiórka jest już zakończona. Możesz wesprzeć aktualną zbiórkę.

Obserwuj ważne zbiórki