Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Każdy rodzic, widząc choć cień nadziei, będzie walczył... Jaś wciąż może żyć!

Jaś Baranowski
Zbiórka zakończona
19 346,00 zł ( 33,01% )
Wsparło 837 osób
Cel zbiórki:

roczna rehabilitacja, koncentrator tlenu, zakup szczeponki przeciwko RSV

Organizator zbiórki: Fundacja Nieinni
Jaś Baranowski, 4 latka
Sosnowiec, śląskie
wcześniactwo, dysplazja oskrzelowo-płucna, wylew III i IV stopnia
Rozpoczęcie: 13 Września 2018
Zakończenie: 12 Lutego 2019

Rezultat zbiórki

Nasz Jaś  jest prawdziwym wojownikiem…

Dzięki Waszej pomocy Jaś dostał wszystkie dawki szczepionek przeciwko RSV, co zmniejsza ryzyko poważnego zachorowania.
W czasie swojej walki synek pozbył się koncentratora tlenu, który teraz tylko czeka w kącie na ewentualne użycie. 
Dzięki systematycznej rehablitacji Jaś samodzielnie przewraca się na brzuszek, potrafi sam siedzieć, a nawet staje dzielnie na nóżkach.

Jaś Baranowski


Wierzymy, że dalsza rehabilitacja pozwoli mu wkroczyć samodzielnie w następny rok. 

Dziękujemy z całego za serca za pomoc dla naszego wojownika. 
To Wy daliście mu największą szansę!

Opis zbiórki

Pamiętamy słowa, których nie powinien usłyszeć żaden rodzic. Mówili, że Jaś nie dożyje drugich urodzin. Że będzie odchodzić w bólu, powoli umierać w męczarniach. Że nie ma co kupować sprzętu, ratującego go przy życiu, że szkoda zachodu, pieniędzy, bo tylko zostaniemy z długami, a jemu nie uda się i tak… Każdy rodzic, widząc jednak cień nadziei, będzie walczył… Jaś wciąż żyje, jego życie to cud, a my prosimy o pomoc, by nadal trwało, by nasz synek nie odszedł!

Jaś Baranowski

Urodził się w 25. tygodniu ciąży. Ważył jedynie 880 gramów… Skrajny wcześniak, wielkości dłoni. Taki malutki, ledwo widoczny spod plątaniny wężyków i kabli… Lekarze kazali nam przygotować się na najgorsze. Życie Jasia mogło skończyć się w każdej chwili, nasze pierwsze spotkanie z nim mogło być równie dobrze ostatnim… Nie mogliśmy go nawet dotknąć, przytulić. Nie wiedzieliśmy, czy kiedykolwiek w ogóle będziemy mogli to zrobić. Jego stan był bardzo, bardzo ciężki… Był problem z serduszkiem, z płucami, ze wszystkimi narządami, które nie zdążyły wykształcić się prawidłowo. Zabrakło im przecież aż 15 tygodni…

Przez 5 miesięcy drżeliśmy ze strachu o życie Jasia. Baliśmy się każdego poranka, co przyniesie dzień, czy dzisiaj nie dojdzie do załamania, czy nie będzie gorzej. Jest wiele koszmarów, ale widok dziecka, walczącego o życie, jest najgorszym z nich.

Jaś Baranowski

2 dni – tyle trwał pobyt Jasia w domu. Wciąż trzeba było podawać mu tlen – bez niego by umarł… Znów doszło do problemów z płucami. Zapalenie płuc, rotawirus… Jasiek ma dysplazję oskrzelowo-płucną, często występująca u wcześniaków chorobę układu oddechowego, który nie zdążył się prawidłowo wykształcić. Respirator i koncentrator tlenu zostali naszymi najlepszymi przyjaciółmi. Każda infekcja, którą inne dzieci przechodzą bez problemów, dla Jasia może oznaczać koniec jego małego życia… Każdy katar może go zabić. Boimy się wychodzić z Jasiem z domu, boimy się szpitala, w którym roi się od zarazków. Życie Jaśka jest kruche jak porcelana, tli się słabo jak płomyczek, a my musimy zrobić wszystko, by go ochronić.

Przewijamy, przytulamy, karmimy, kładziemy do snu… Robimy to, co robią rodzice zdrowych dzieci, ale to nie wystarczy. Jasiek potrzebuje więcej… Pilnie potrzebny jest nam lek, Synagis, który pozwoli ochronić synka przed chorobami układu oddechowego, wywołanymi przez groźny wirus RSV… Jasiek musi dostać 5 dawek. Niestety, lek refundowany jest tylko do pierwszego roku życia, a Jasiek niedawno obchodził pierwsze urodziny… Nie łapie się już na refundację, za lek musimy zapłacić! Konieczny jest też sprzęt, od którego zależy życie naszego synka – przenośny koncentrator tlenu, ssak, pozwalający odsysać wydzielinę, pulsoksymetr, pozwalający zmierzyć saturację krwi… Konieczna jest rehabilitacja, dzięki niej Jasiek może trzymać głowę, zaczyna sam siadać, podkurcza rączki i nóżki… Rozwija się, bardzo pomalutku, ale jednak. Trzeba jednak długo pracować z nim nad tym, czego inne dzieci uczą się same.

Jaś Baranowski

Niektórzy wydali na Jasia wyrok. Spotykaliśmy lekarzy i pielęgniarki, którzy kwestionowali naszą walkę, kazali odpuścić… Rodzic może pozwolić na wiele. Umrzeć – na to pozwolić nie może… Dlatego prosimy o wsparcie dla naszego synka, dla naszego wojownika. Na placu boju jesteśmy tylko w trójkę – on i my. Dołącz do nas, proszę, powstrzymaj wyrok. Podaruj nam kolejne dni i spraw, by Jasiek żył.

19 346,00 zł ( 33,01% )
Wsparło 837 osób
Czytasz archiwalną treść zamkniętej zbiórki.

Możesz wesprzeć aktualną zbiórkę.

Obserwuj ważne zbiórki