Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Trudną codzienność zmienić w piękną bajkę... Pomóż Jasiowi!

Jaś Turczyn
Zbiórka zakończona
2 516,00 zł ( 9,46% )
Wsparły 72 osoby

Przekaż mi podatku

Numer KRS 0000396361
Cel szczegółowy 1% 0081752 Jaś
Cel zbiórki:

Platforma Galileo Med z poręczą

Jaś Turczyn, 6 lat
Łódź, łódzkie
Mózgowe porażenie dziecięce czterokończynowe
Rozpoczęcie: 20 Kwietnia 2020
Zakończenie: 7 Lipca 2020

Rezultat zbiórki

Kochani Darczyńcy,

niestety nie udało się uzbierać potrzebnej na zakup platformy rehabilitacyjnej, jednak nie możemy się poddać, złożyć broni. Na szali leży przyszłość naszego dziecka! 

Pieniądze, które udało się zebrać podczas poprzedniej zbiórki zasiliły subkonto Jasia w fundacji Wcześniak Rodzice - Rodzicom i pozwoliły opłacić rehabilitację oraz zakup środków medycznych. 

Z całego serca dziękujemy za okazane nam wielkie serca! 

Mama Jasia, Aleksandra

Opis zbiórki

Sytuacja na świecie jest trudna dla wszystkich, jednak chyba najbardziej odbija się na chorych dzieciach... Rehabilitacja Jasia - jedyny sposób na walkę o sprawność - została wstrzymana. Byśmy nie zaprzepaścili wszystkiego, co do tej pory udało nam się osiągnąć, musimy intensywnie trenować w domu. Specjalistyczna platforma bardzo ułatwiłaby nam codzienną pracę i pomogła Jasiowi walczyć o kolejne postępy. Bardzo prosimy o pomoc. 

Poznaj historię Jasia:

Przez miesiąc nosiłam pod sercem martwego synka, a jego bratu dzień za dniem umierał mózg… Nie wiedziałam o tym, bo do ostatniej chwili słyszałam, że wszystko z dziećmi jest dobrze. Dziś Antoś nie żyje, Jaś do końca życia będzie walczył o swoje zdrowie. Nie musiało tak być, to najbardziej boli… Przez niedopatrzenie, zaniedbanie, błąd lekarzy nasz świat legł w gruzach. Walka w sądzie trwa już kilka lat, będzie trwała jeszcze przez kolejne…

Jan Turczyn


Robimy to wszystko dla Jasia — jedynego, który ocalał… To była pierwsza ciąża, wszystko było nowe, ale wspaniałe! Spodziewaliśmy się bliźniaków, ślicznych chłopców. Wybraliśmy imiona — Jaś i Antoś. Nie mogliśmy się ich doczekać! Chodziłam regularnie na badania, bardzo dbałam o siebie, by chłopcom było dobrze pod moim sercem. W 32 tygodniu ciąży, dokładnie 15 września 2015 roku poszliśmy z narzeczonym na kolejne badania. Pani doktor powiedziała, że wszystko jest dobrze, oba serduszka biją. Nie zrobiła mi jednak USG i KTG. Stwierdziliśmy więc, że pójdziemy zrobić te badania prywatnie. Podświadomość podpowiedziała mi, że tak będzie lepiej. I się nie myliła…

W życiu nie spodziewałam się, że tego dnia zawali się nasz świat… Podczas badania lekarz powiedział, że bije tylko jedno serce! “Jedno dziecko nie żyje, z drugim prawdopodobnie wszystko jest dobrze” - usłyszałam. Gdy w pędziliśmy do szpitala, nie mieściło się to w mojej głowie. Sądziłam, że śnię, że to koszmar. Ale nie dało się obudzić…

Przez kolejne trzy godziny debatowano, czy rozwiązać ciążę, czy utrzymać do końca. Lekarze nie wykryli jednak najważniejszej rzeczy — zespołu przetoczenia krwi między płodami. W takiej sytuacji trzeba rodzić natychmiast, by ratować choć drugie dziecko… 

Jan Turczyn


W końcu zapadła decyzja o cesarskim cięciu. Antoś ważył zaledwie 1350 gramów, nie oddychał… Jaś ważył 2200 gramów i od razu wiadomo było, że nie jest zdrowy, choć tak zapowiadali lekarze. Nie ma słów, które są w stanie oddać naszą rozpacz, którą wtedy czuliśmy…


Sekcja zwłok Antosia wykazała, że nie żył od 2 do 6 tygodni przed porodem. Zapytali mnie, czy chcę go zobaczyć, ale uprzedzili, że jest w tragicznym stanie… Organy wewnętrzne już zaczęły się rozkładać. Mój maleńki synek, którego nie zdążyłam nawet poznać… Potem był pogrzeb, biała trumna i ogromna rozpacz. Nie wiem, jak dałam radę przetrwać ten czas… Chyba tylko dzięki Jasiowi. On tak bardzo nas potrzebował…

Pierwsze półtora roku życia synka były najtrudniejsze. Nieustannie płakał i krzyczał z bólu, jego ciało było wykrzywione, wygięte w pałąk. Nie mieliśmy z nim żadnego kontaktu. Były dni, gdzie musiał być nieustannie noszony na rękach, po 18 godzin. Zmienialiśmy się z tatą Janka. Nasze rodzicielstwo jest bardzo trudne, nie tak to sobie wyobrażaliśmy… Musieliśmy i musimy sobie jednak jakoś radzić. Jasiek przecież ma tylko nas.

Wszystkiego uczyliśmy się sami, poznać ten świat niepełnosprawności, rehabilitacji, operacji i terapii po omacku, na własną rękę. Dzisiaj Jaś ma 4 latka i już jest nieco lepiej, ale to wszystko dzięki tysiącom godzin ciężkiej i niestety kosztownej pracy. Jest już po trzech operacjach, w tym rizotomii. Jako pierwszy tak mały pacjent w Polsce z porażeniem czterokończynowym, przeszedł ten rodzaj operacji! Powolutku, kroczek po kroczku walczymy o każdy postęp. Jesteśmy już po dwóch podaniach komórek macierzystych i widzimy poprawę! Jaś jest spokojniejszy, lepiej śpi, jest z nim większy kontakt. Wie, gdzie jest mama, tata, babcia, wodzi wzrokiem…

Jan Turczyn


Naszym marzeniem i celem na najbliższe lata jest to, żeby sam siedział. Może niektórym się wydawać, że to maleńkie postępy, że nie warto… To jednak błąd! Gdybyśmy nie robili nic, dzisiaj Jasiek by tylko leżał, niemożliwie powykręcany, wyjąc z bólu, który wywołują do granic napięte mięśnie. Po prostu umierałby w męczarniach!

U synka funkcjonuje tylko ⅓ mózgu, płat czołowy i potyliczny nie istnieją… Mózg jest jednak niezbadany, wierzymy w jego neuroplastyczność i to, że działająca część przejmie funkcje tych niedziałających. 

Nie możemy liczyć na państwo, nie wiadomo kiedy i czy w ogóle wywalczymy sprawiedliwość i odszkodowanie dla naszego synka. To lekarze, którzy popełnili błąd, powinni teraz płacić za horrendalne drogie urządzenia do rehabilitacji. Opłacać terapeutów, rehabilitacje… Tak byłoby w sprawiedliwym, idealnym świecie. Ale nie jest, dlatego musimy prosić o pomoc dla naszego synka, który nigdy nikomu nie zrobił nic złego, a dotknęło go tak ogromne cierpienie… Jaś zasługuje na lepszy los, bardzo o to prosimy…

Dzięki Tobie Jasiulinkowy Świat może stać się piękniejszy! Będziemy wdzięczni za każde wsparcie, które dzisiaj jest dla nas na wagę złota. 

Rodzice

2 516,00 zł ( 9,46% )
Wsparły 72 osoby

Przekaż mi podatku

Numer KRS 0000396361
Cel szczegółowy 1% 0081752 Jaś
Czytasz archiwalną treść zamkniętej zbiórki.

Możesz wesprzeć aktualną zbiórkę.

Obserwuj ważne zbiórki