Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Potrzebuję tylko zdrowej nóżki

Jan Dawidowski
Zbiórka zakończona
19 045,00 zł ( 100% )
Wsparły 353 osoby
Cel zbiórki:

operacja stopy w Orthopädisches Spital Speising

Organizator zbiórki: Fundacja Siepomaga
Jan Dawidowski, 10 lat
Reda, pomorskie
wrodzona stopa końsko-szpotawa lewa
Rozpoczęcie: 11 Grudnia 2017
Zakończenie: 20 Lutego 2018

Rezultat zbiórki

Jaś jest już po operacji. 28 lutego 2018 roku pojechał z rodzicami do Wiednia.

Rodzice napisali: U nas wszystko ok. Stres był bo wieczorem Jasia bolało ucho. Ale zbadali go i podjęli decyzję o operacji. Jaś czuje się dobrze, operacja się udała, rusza paluszkami :) Jesteśmy zmęczeni, ale szczęśliwi.


Dziękujemy - Rodzice Jasia

Opis zbiórki

Gdy masz 6 lat, myślisz, kim zostaniesz w przyszłości. Jaś też o tym myśli – wybiera między policjantem, strażakiem a kierowcą karetki. Jak sam mówi – ma dobre serduszko i chce pomagać innym. Nie wie, że teraz od innych zależy jego przyszłość, bo my nie mamy wystarczających funduszy, żeby opłacić jego leczenie. Jest to trudne dla nas rodziców i takie niesprawiedliwe – można sprawić, że Jaś będzie miał zdrową nóżkę, ale najlepsza dla niego metoda operacji jest niedostępna w kraju, a do tego płatna.

Janek urodził się duży i jak nam się wtedy wydawało - zdrowy. Lekarze zapewniali nas, że lewa stópka najprawdopodobniej źle ułożyła się podczas ciąży i sama po jakimś czasie wróci do prawidłowego stanu. Wierzyliśmy, bo chcieliśmy wierzyć, że wszystko będzie dobrze, a słowa lekarzy nas w tym utwierdzały.

Jan Dawidowski

Niestety, czas upływał, a nóżka nie zmieniała swojego wyglądu, dalej była tak samo zdeformowana. Zaniepokojeni konsultowaliśmy Jasia u lekarzy w całym kraju. Dopiero wtedy okazało się, że to wada wrodzona i że nóżka sama nie odkręci się, że trzeba działać. To działanie było bardzo bolesne dla Jasia – nacięcie ścięgna Achillesa, tygodnie w gipsach, buciki z szyną, która miała wyprostować stópkę Jasia.

Po 3 latach okazało się, że nie udało się, że nastąpił nawrót. My dorośli tego nie rozumieliśmy – przestrzegaliśmy wszystkich zaleceń lekarza, więc dlaczego wszystko na nic – a co dopiero wyjaśnić to kilkuletniemu Jasiowi, którego bolała obdarta skóra od bucików ortopedycznych, który męczył się podczas noszenia gipsów. Stopa wróciła do dawnego stanu, jakbyśmy nie robili przez ten czas nic. Paluszki znowu zaczęły skręcać do środka, jakbyśmy walczyli z wiatrakami.

Jan Dawidowski

Nie wyobrażam sobie, żebyśmy mogli się poddać i nie szukać dalej. Przyszłość Jasia na własnych zdrowych nóżkach nie była już taka oczywista. Lekarze zaproponowali operację – bardzo inwazyjną, ale nie to było najgorsze – najgorsze było to, że nie dawało żadnej gwarancji, że stopa znowu nie zacznie się deformować, co więcej – od razu poinformowano nas o takim ryzyku.

Stopa Jasia jest mniejsza, a łydka cieńsza w porównaniu do stopy zdrowej. To, jak wygląda, nie jest dla nas problematyczne, jednak jej wygląd zdradza to, że nie spełnia swojej funkcji – Jaś zaczyna utykać po dłuższym spacerze, do tego skarży się, że go boli. Już prawie zdecydowaliśmy się na operację, licząc na to, że może szczęście nam dopisze i nie będzie nawrotu. I wtedy dowiedzieliśmy się, że jest inna metoda operowania ATT+HOKE Tenotomia. Plusem jest to, że jest mało inwazyjna oraz że praktycznie nie istnieje ryzyko nawrotu, a wada zostanie całkowicie skorygowana. Minusem jest to, że tej metody nie stosuje się w Polce, więc żeby Jaś mógł być operowany, musimy jechać do Wiednia. I musimy zapłacić sami.

Jeśli tego zabiegu nie wykonamy teraz, Jaś nie będzie lepiej chodził, a jego problemy mogą być jeszcze większe. Już teraz zakwalifikowany jest do osób niepełnosprawnych. Nie chcemy, by groziło mu trwałe inwalidztwo. Czeka nas zatem sporo wyjazdów do Wiednia. Tutaj też nie obędzie się bez gipsów, przed i po operacji oraz butów ortopedycznych do snu. Leczenie jest kosztowne, a operacja za granicą, to nie kaprys, a konieczność wyższa. Każdy rodzic chce dla swojego dziecka jak najlepiej, my również. Pragniemy tylko, aby Jaś mógł rozwijać się normalnie, bez jakichkolwiek ograniczeń. Pojedziemy nawet na koniec świata, by uchronić dziecko przed trwałym kalectwem. Barierą nie jest język, czy inny kraj, a koszty, które przy takich decyzjach zawsze się pojawiają. Operacja już w lutym 2018 roku, dlatego mamy świadomość, iż zostało coraz mniej czasu. Prosimy wszystkich ludzi dobrej woli o pomoc i wsparcie w leczeniu Jaśka za granicą.

19 045,00 zł ( 100% )
Wsparły 353 osoby
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na najnowszą zbiórkę Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki