U progu dorosłości walczę z rakiem. Proszę, pomóż mi przeżyć!

Zbiórka na cel: Immunoterapia w Niemczech – niestandardowe leczenie chłoniaka
Jessica Romanowicz
Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 508 osób
8 500,47 zł (18,71%)

Jessica Romanowicz

Nowa Cerekwia, opolskie

Nowotwór chłoniak Hodgkina z przerzutami do szpiku kostnego

Rozpoczęcie: 3 Sierpnia 2018
Zakończenie: 29 Października 2018

Zbiórka obejmuje leczenie alternatywne

Dopiero wchodzę w dorosłe życie, a już walczę ze śmiercią, którą niesie za sobą moja choroba. Mam raka. W wieku 17 lat trafiłam na oddział onkologii – kompletnie przerażona, bo przecież ten oddział kojarzył mi się tylko z jednym. Dziś choroba jest już tak zaawansowana, że powoli tracę siły na walkę. Czuję, że każda kolejna chemia wykańcza mój organizm, a ja nie chcę przecież umrzeć, mając 18 lat... Sama nie wygram tej walki. Pomożesz mi?

To było mniej więcej rok temu. Stanęłam przed lustrem w łazience – sytuacja, jakich w naszym życiu tysiące. Z tym, że tym razem zobaczyłam coś, czego wcześniej nigdy nie widziałam Z lewej strony mojej szyi zauważyłam “kulkę”. Pierwsza myśl? Nie ma co panikować, pewnie za chwilę “samo zniknie”. Z tym, że nie znikało… Jeden tydzień, drugi – cały czas na szyi wyczuwałam guzek. Wtedy przyszedł czas na reakcję.

Dopiero w marcu trafiłam do szpitala. Niedługo przed swoimi osiemnastymi urodzinami. Tam okazało się, że “guzek” to powiększone węzły chłonne. Lekarz prowadzący kazał mi zostać na oddziale – jeszcze wtedy dziecięcym. Już pierwszego dnia zrobiono mi wstępne badania, drugiego – biopsję największego węzła. Przez kilka dni zabierano mnie na różne badania – od jednego gabinetu do kolejnego. Bałam się – wtedy chyba zaczęłam już przeczuwać, że coś jest nie tak. Po nitce do kłębka lekarze dotarli do diagnozy – tej najgorszej; tej, której nikt nie chciałby usłyszeć. Ja usłyszałam ją, będąc tak naprawdę jeszcze dzieckiem.

Jessica Romanowicz

Wynik biopsji mówił jasno: Chłoniak Hodgkina – złośliwy nowotwór układu limfatycznego w bardzo zaawansowanym stadium. Choroba dała już przerzuty do szpiku kostnego. Cały mój organizm był zaatakowany przez nowotwór…

Rozpoczęłam chemioterapię. Wiedziałam, że będzie wycieńczająca, że będzie wyniszczała nie tylko komórki nowotworowe, ale też te zdrowe. Wiedziałam, że będzie bolesna. Nigdy wcześniej nie byłam na onkologii, ale widziałam przecież filmy, znałam historie ludzi, którzy umierali na raka. Teraz sama musiałam stanąć z nim oko w oko. Musiałam położyć się na szpitalnym łóżku i codziennie zderzać się z wizją, że mogę umrzeć. Codziennie zadawać sobie pytanie, ile osób leżało przede mną na tym samym łóżku i ile z nich wciąż żyje…

Chemia zasiała spustoszenie w moim organizmie. Jest już tak wycieńczony do tego stopnia, że konieczne jest leczenie wspomagające zakładające terapię immunologiczną mającą na celu odtrucie organizmu po chemioterapii oraz zmniejszenie prawdopodobieństwa wystąpienia wznowy lokalnej i tworzeniu się nowych ognisk nowotworowych.

Mój czas się kurczy, wiem o tym. Czuję, że jestem coraz słabsza, a rak coraz silniejszy. Niestety wspomaganie podstawowego leczenia chemią kosztuje ogromne pieniądze. Pieniądze, których nie mam ja, ani moi rodzice. Nie zostało mi nic innego, niż poprosić o pomoc. Czuję, że jeśli tego nie zrobię, mój organizm nie wytrzyma, a ja po prostu umrę.

Zawsze bałam się śmierci, ale jeszcze nigdy nie była ona tak blisko. Wiem, że mam jeszcze sporo do zrobienia – tak bardzo chcę żyć, zakochać się, założyć swoją rodzinę.

Proszę Cię, pomóż mi zostać na tym świecie

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 508 osób
8 500,47 zł (18,71%)

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Ukryj tę wiadomość