Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Nowotwór wydał na mnie wyrok śmierci... Błagam, pomóż go odroczyć!

Jolanta Knop

Nowotwór wydał na mnie wyrok śmierci... Błagam, pomóż go odroczyć!

30 358,45 zł ( 45,98% )
Wsparło 1312 osób
Cel zbiórki:

lek ostatniej szansy (Kadcyla) - 3 cykle

Organizator zbiórki: Fundacja Siepomaga
Jolanta Knop, 45 lat
Łódź, łódzkie
złośliwy nowotwór piersi z przerzutami
Rozpoczęcie: 12 Kwietnia 2018
Zakończenie: 19 Września 2018

Rezultat zbiórki

W piątek, 12 października, Pani Jola zasnęła na zawsze...

Nie odchodzą ci, co zostają w naszej pamięci. Pani Jola toczyła ciężką, nierówną walkę z nowotworem do końca wierząc - mimo prognozom - że stanie się cud. My także mieliśmy nadzieję, jej nie traci się do końca. Była bardzo dzielna i taką ją właśnie zapamiętamy.

Pani Jola odeszła w otoczeniu najbliższych. Rodzinie składamy najszczersze wyrazy współczucia.

******

20 września 2018:

Nie takie wiadomości chcieliśmy usłyszeć... Niestety, nowotwór jest już bardzo zaawansowany. Lek Kadcyla - ze względu na stan zdrowia Pani Jolanty - nie może zostać podany. 

Córka Pani Joli cały czas jest przy niej, rodzina otacza ją najlepszą opieką. Kończymy zbiórkę, a za zebrane środki zostanie zakupiony wózek inwalidzki, specjalny materac i łóżko rehabilitacyjne, schodołaz oraz podnośnik. 

Pani Jolanta dzielnie walczy, choć rak to trudny przeciwnik. Zabiera coraz więcej... Cały czas jednak wierzymy w cud, bo nadzieja umiera ostatnia.

Rodzina z całego serca dziękuje za wasze wsparcie - sprawiliście coś dobrego, daliście szansę i nadzieję. Teraz pozostaje tylko modlitwa i wiara...

Opis zbiórki

Rak wrócił - zaatakował płuca, oskrzela i mózg. Zabija mnie, a ja tak bardzo nie chcę umierać… Jest lek, który da mi więcej życia, da mi czas, by wychować syna - niczego bardziej nie pragnę. Czas - przez innych niedoceniany, dla mnie najdroższy na świecie. Czy uda mi się go kupić? Bardzo proszę - pomóż mi, tak bardzo chciałabym już wziąć Kadcylę, usłyszeć od lekarza dobre wieści. Oprócz Ciebie nic mi już nie zostało…

Zaczęło się jak w tysiącu innych przypadków - pewnego dnia wyczułam guz na piersi. Wystraszyłam się, wiedziałam już, co to może oznaczać! Mój syn miał dopiero 12 lat, a ja przecież jeszcze byłam młoda - to nie był czas na umieranie… Miałam USG i już podczas badania miałam wrażenie, że się rozpadam. Lekarz nic nie powiedział, ale jego mina nie zdradzała nic dobrego. Potem był szpital, niekończące się badania i to najważniejsze - biopsja…

Jolanta Knop

Ma pani guza w piersi, to nowotwór złośliwy. Musimy od razu zacząć leczenie. Z tymi słowami przyszła prawdziwa ciemność… Podejrzewałam, że jest źle, ale właśnie dostałam potwierdzenie prosto w oczy - w moim ciele jest rak, który mnie zabija. Nie wiem, skąd w takiej chwili bierze się siła do walki - z ogromnej chęci do życia? Na pewno z miłości do dzieci, bo nagle uświadamiasz sobie, że możesz zniknąć, zostawić ich na tym świecie samych, bezbronnych…

Wiedziałam, że nie mogę się poddać. Zaczęło się wyniszczające leczenie - niszczyło i mnie, i raka. Ścigaliśmy się, kto ulegnie pierwszy… Miałam chemię czerwoną, potem białą, operację, leczenie herceptyną i oxifenem. Nowotwór niezwykle agresywny, więc trzeba było wytoczyć najcięższe działa. Chciałam ochronić moich bliskich przed tym strasznym widokiem, przed chłodnymi szpitalnymi salami, przed zapachem śmierci. Ale nie było innej możliwości - musiałam powiedzieć rodzinie, że jestem śmiertelnie chora… Najbardziej przeżył to mój nastoletni syn. Widział, jak słabnę, jak się zmieniam nie do poznania, marnieję w ochach, a włosy wychodzą mi garściami.

Ale w końcu leczenie zadziałało, rak się zatrzymał! Minęło bezpośrednie zagrożenie, a ja wróciłam do życia. Musiałam jednak uważać, cały czas być w trybie czuwania, bo wróg znowu mógł się obudzi.

I obudził się… W lipcu zeszłego roku zaczęło się dziać coś złego. Miałam duszności, problemy z wejściem do mieszkania na 3 piętrze. Co chwilę łapałam zapalenie oskrzeli, moje płuca jakby się skurczyły, brakowało mi powietrza. Wrócił też strach, paniczny lęk przed rakiem, który już na zawsze zagościł w moim sercu. Niestety, badania potwierdziły najgorsze - nowotwór powrócił…

Jolanta Knop

Od stycznia wróciłam na nowotworowy ring. Ale tym razem jest znacznie trudniej… Mam przerzuty w płucach, w oskrzelach, węzłach chłonnych, ale te najgorsze są w mojej głowie - kilka ognisk, wszystkie nieoperacyjne… Nie da się go wyciąć, pewnie nie da się wyleczyć. Jedyne, co mogą zrobić lekarze, to powstrzymać śmierć, odroczyć ją, dać mi więcej czasu, który spędzę w domu z dziećmi… Pragnę wychować syna, wprowadzić go w dorosłość, doczekać wnuków…

Dzisiaj nie poznaję się w lustrze - moja twarz jest spuchnięta od leków, włosy się przerzedziły, jest ich znów coraz mniej. Ale nie to jest przecież najważniejsze. Skupiam się tylko na jednym - by przeżyć. Moją jedyną, ostatnią szansą na zatrzymanie raka jest lek Kadcyla. Działa cuda, daje o wiele więcej czasu osobom chorym na raka. Może mi pomóc odroczyć wyrok, który wydała choroba. Powstrzymać śmierć… Proszę - pomóż mi, bo lek nie jest refundowany, a mnie na niego nie stać… Jestem pełna wiary, że się uda. Tak bardzo nie chcę umierać...

30 358,45 zł ( 45,98% )
Wsparło 1312 osób

Obserwuj ważne zbiórki