Konie były całym jej życiem. Przez nie mogła je stracić... Pomagamy Julii!

Zbiórka zakończona
Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 436 osób
17 040 zł (10,67%)
Zbiórka na cel
Intensywna rehabilitacja - jedyna szansa Julki na powrót do zdrowia

Julia Górnik, 18 lat

Gulinek, mazowieckie

stan po wypadku

Rozpoczęcie: 4 Grudnia 2018
Zakończenie: 10 Września 2019

Julia miała pasję, która była całym jej światem - konie. Połowę swojego życia spędziła w siodle. To była jej radość, coś, dzięki czemu uśmiech nie schodził z jej ust! Niestety, ta pasja została jej tragicznie odebrana… Nieszczęśliwy wypadek sprawił, że siodło zamieniło się na wózek inwalidzki… By nie spędziła na nim reszty życia, konieczna jest długa i intensywna rehabilitacja. Bardzo droga… Środki topnieją w zastraszającym tempie, ale nie mogę pozwolić, by moja córeczka się poddała! Dopóki ma wiarę w to, że jeszcze kiedyś pomknie konno przed siebie, czując wiatr we włosach, ma siłę walczyć…

Ta miłość zaczęła się, gdy Julka miała 9 lat. Z końmi spędzała większość czasu, po szkole rzucała plecak i biegła prosto do stadniny. W końcu zaczęła brać udział w zawodach, trenowała skoki. Była świetna!

Tamtej lipcowej soboty jak zwykle poszła na trening. Była z koleżanką. Koń, na którym zwykle trenowała, był kontuzjowany, musiała wybrać innego. Do dziś nie wiadomo, dlaczego nagle ten koń stanął dęba, zrzucając z siebie moją córkę. Na domiar złego upadł na nią, nie mógł się podnieść. Drobniutka Julka w starciu z nim nie miała szans…

Julia Górnik

Odebrałam telefon od jej koleżanki. Mówiła, żeby przyjechać jak najszybciej! Bo plecach przebiegły mi dreszcze, bo już wiedziałam, że stało się coś strasznego. Już nawet nie pamiętam drogi do stadniny... Gdy przyjechałam, karetki jeszcze nie było. Julka była przytomna, w szoku… Pojechałyśmy do szpitala, a ja nadal nie wiedziałam, jak poważne miała obrażenia. Dopiero gdy dotarłyśmy na miejsce, moje serce zamarło…

Czekał już na nas cały zespół, zupełnie jak w filmach - wtedy, gdy ratuje się czyjeś życie. Tymczasem to moja córeczka była w centrum akcji ratunkowej… Zabrali ją, błyskawicznie cięli ubrania, podpinali różne kable. Czułam się jak we śnie, koszmarze, który niestety dział się na jawie!

O 23:00 zabrali Julkę na salę operacyjną. Czekałam pod drzwiami trzy godziny, które dłużyły się w nieskończoność… Cały czas nie mogłam uwierzyć, że to dzieje się naprawdę. Przecież jeszcze rano córeczka była okazem zdrowia, pełna energii, uśmiechnięta! A teraz leżała tam, za ścianą, a lekarze walczyli o jej zdrowie…

Gdy Julka obudziła po operacji, miała pozytywne nastawienie. Wiedziała, że stał się wypadek, ale była pewna, że minie kilka miesięcy, a będzie jak dawniej, znów wróci do zdrowia, do swoich ukochanych koni… Niestety, tak się nie stało. Mijały miesiące, każdy kolejny jeszcze trudniejszy. Rehabilitacja zaczęła się niemal od razu, najpierw delikatna, by nauczyć Julkę przewracać się na drugi bok, siadać na wózku, odzyskać siłę w rękach.

Julia Górnik

Minęło już 1,5 roku od tamtego wypadku. Na początku, tak jak Julka, sądziłam, że to pójdzie szybciej. Dzisiaj wiem, że nawet za 10 lat nie będzie tak, jak kiedyś. Julka może już nigdy nie osiągnąć sprawności jak przed wypadkiem… Na razie wywalczyliśmy to, by mogła na własnych nogach, oczywiście asekurowana, przejść krótkie odcinki. Miała złamany kręgosłup, uraz rdzenia kręgowego...

Mimo wszystko wierzę, że jeszcze będzie lepiej! Julka jest jeszcze taka młoda… Bardzo tęskni za końmi. Serce mi się kraje, gdy widzę jej smutek… Już nigdy nie będzie jeździć sportowo, wyczynowo, ale wiem, że marzy chociaż o tym, by móc samodzielnie utrzymać się w siodle, jeszcze choć raz wsiąść samodzielnie na konia i pognać przed siebie… Bardzo proszę, pomóżcie Julce dalej walczyć o swoje zdrowie i marzenia…

Bożena, mama Julki

Pomogli

Ładuję...

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 436 osób
17 040 zł (10,67%)