Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Nie chcę patrzeć, jak on umiera...

Kacperek Banaś
Zbiórka zakończona
12 515,00 zł ( 62,47% )
Wsparło 630 osób

Przekaż mi podatku

Numer KRS 0000396361
Cel szczegółowy 1% 0040436 Kacperek
Cel zbiórki:

roczne leczenie olejami CBD, by powstrzymać napady padaczki

Zbiórka obejmuje leczenie alternatywne
Organizator zbiórki: Fundacja KAWAŁEK NIEBA
Kacperek Banaś, 7 lat
Tarnów, małopolskie
padaczka lekooporna, toksoplazmoza wrodzona, wodogłowie
Rozpoczęcie: 20 Lipca 2018
Zakończenie: 23 Czerwca 2019

Opis zbiórki

Moje dziecko ma atak padaczki, a ja nie mogę robić nic – tylko płakać! I modlić się, by Kacperkowi się nic nie stało… Mijają godziny, które są jak wieczność. Mój synek jest obok, a jakby go nie było… Jego oczy patrzą, ale nie widzą, nieruchome, martwe. Oddech zanika… Leki nie działają… Proszę, jak tylko zrozpaczona matka może prosić – pomóż nam!

Tak jeszcze do niedawna wyglądała każda noc, tak będzie też wyglądąć, jeśli  przerwiemy leczenie... Czasami chciałabym cofnąć czas, wrócić do momentu, w którym jeszcze byliśmy szczęśliwi… Kacper urodził się jako zdrowy chłopczyk. Myślałam wtedy, że Bóg wysłuchał moich modlitw – dał mi zdrowe dziecko. Gdy tuliłam go w ramionach, byłam najszczęśliwsza na świecie. Nic nie zapowiadało tragedii.

Kacperek Banaś

Pierwsza wizyta kontrolna u lekarza. I pierwsze łzy… Wchodziłam uśmiechnięta, spokojna. Wychodziłam zdruzgotana, bo zawalił mi się świat… Pierwsza poważna diagnoza – lekarz wykrył u Kacpra padaczkę i wodogłowie… Szok. Myślałam, że to koniec złych wiadomości… tymczasem był to dopiero początek! Kacper urodził się z toksoplazmozą wrodzoną – pasożytem, który zaatakował jego mózg i oczy… Chorobą, która niszczy, która może powodować nawet to, czego boję się zawsze, o czym nie chcę myśleć nigdy – jego śmierć.

W szpitalu spędziliśmy pół roku. Poranki i wieczory w szpitalnej sali, dziesiątki dzieci, których imion ich nie pamiętam, oczy ich matek, wypełnione tym co moje – strachem i troską… Czas zwolnił, przestał mieć znaczenie, nie było dni tygodnia, miesiąca, tylko kolejne badania, kroplówki, wizyty, obchody. Pół roku Kacperek spędził z dala od siostrzyczki, od babci i dziadka, od taty… który niestety nie udźwignął ciężaru, jakim było chore dziecko. Zostaliśmy sami.

Dziś Kacper ma tylko mnie… Wtedy też byłam sama. Znikąd pocieszenia, znikąd nadziei… Każdy dzień, zamiast przynosić pocieszenie, przynosił coraz większy ból… Ile człowiek może znieść? Dla dziecka wszystko…

Kacperek Banaś

Kacper przeszedł 3 operacje na swojej malutkiej główce, 2 razy zapalenie opon mózgowych, zaraził się też gronkowcem… Lekarze nie dawali mu szans. On jednak walczył i wygrał… To, że żyje, to dla mnie największy dar od Boga. Jest może słabszy, jest może wolniejszy, mówi niewyraźnie, widzi bardzo słabo, w wielu czynnościach potrzebuje pomocy… ale jest. Rehabilitacja, ćwiczenia z logopedą, spotkania z psychologiem… tak wygląda nasze życie.

I pewnie nikt by o nas nigdy nie usłyszał, nie prosiłabym o pomoc, gdyby nie padaczka… Choroba, która przez 3 lata była utajona, aż nagle uderzyła z siłą tajfunu. Przez nią Kacper kilka razy znalazł się na skraju życia i śmierci. Padaczka to potworna choroba, niebezpieczna, okrutna… Zabiera oddech, świadomość, cofa w rozwoju… Ataki były coraz dłuższe, coraz częstsze, czasami trwały wiele godzin… Jedną ręką trzymałam wtedy rączkę Kacpra, drugą telefon, zapłakana, gotowa do tego, by natychmiast wzywać karetkę. Każda noc bezsenna, każda w strachu, przeplatała się z dniem… Mój synek cierpiał, a ja żyłam jak zombie.

Nie pomagało nic. Żadne leki, żadne terapie… Stan Kacperka się pogarszał, a wraz z jego załamaniem rosła moja bezradność… Całą złość do losu za to, co nam zrobił, muszę chować głęboko w sobie… Nie ma co płakać, trzeba działać, bo od łez jeszcze nikt nie wyzdrowiał… Jeśli ja nie zawalczę o mojego synka, nie zrobi tego nikt.

Kacperek Banaś

Szukałam, pytałam, czytałam… Mama dziecka, które również choruje na padaczkę, powiedziała, bym spróbowała olejów CBD… Po konsultacji z lekarzem Kacper zaczął leczenie. Kilka kropel dziennie, a efekty niesamowite… Łzy same kapią mi z oczu, gdy myślę o tym, jak było, a jak jest teraz… Po pierwszym podaniu Kacper sam przespał cała noc… Ataki zniknęły. W końcu zaczął robić jakieś postępy, mógł napić się sam z kubka, nie rozlewając, zaczął też rysować…

Skąd jednak wziąć pieniądze na leczenie? Kacper spokojnie śpi, ja też mogłabym spać, ale jednak nie mogę, bo to pytanie spędza mi sen z powiek… Jeśli przerwiemy leczenie, padaczka wróci, zaatakuje ponownie! Nie będzie już mojego energicznego synka, będzie ta nieruchoma, martwa lalka, w którą zamienia go padaczka… W oczach, zamiast tego światełka, będzie tylko pustka i ból!

Proszę o Twoją pomoc, bo nie chcę, by mój synek cierpiał… Proszę o to, by zapewnić Kacprowi leczenie. Proszę o siłę, by nie być już tą zapłakaną, zmartwioną matką, tylko taką, jakiej potrzebuje moje chore, cudowne dziecko…

12 515,00 zł ( 62,47% )
Wsparło 630 osób

Przekaż mi podatku

Numer KRS 0000396361
Cel szczegółowy 1% 0040436 Kacperek
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na najnowszą zbiórkę Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki