Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Ogromny guz w ciele malutkiego Kacperka omal nie doprowadził do tragedii... Pomocy!

Kacperek Kukiełczyński
8 414,50 zł
Wsparło 215 osób
Cel zbiórki:

Leczenie i rehabilitacja Kacperka

Organizator zbiórki: Fundacja Siepomaga
Kacperek Kukiełczyński
Bydgoszcz, kujawsko-pomorskie
Guz ściany prawej połowy klatki piersiowej
Rozpoczęcie: 8 Kwietnia 2020
Zakończenie: 21 Kwietnia 2020

Rezultat zbiórki

Nie tak to miało wyglądać... Mieliśmy walczyć ze wszystkich sił o życie i pokonać potwora. Niestety, nie będziemy mieli szansy. 

Kacperek odszedł do grona Aniołków. Pozostała pustka, żal i ogromny ból, który w sercach Rodziców będzie już zawsze... 

Śpij spokojnie mały bohaterze, mamy nadzieję, że zawsze będziesz patrzył na nas z góry.  

Opis zbiórki

Nie skończył jeszcze roczku, a większość życia spędził na oddziałach. Nie zdążyliśmy na dobre się nim nacieszyć, bo choroba każdego dnia atakuje wyciągając ręce po nasze dziecko. Codziennie budzimy się oddzielnie, jedno w szpitalnej sali tuż przy łóżeczku synka, drugie w domu. Każdego poranka mamy tylko jedno życzenie: by to wszystko okazało się złym snem, z którego można się po prostu obudzić… 

W naszym wspólnym życiu było tylko kilka beztroskich miesięcy. Czas, za który teraz oddalibyśmy wszystko. Kacper do szpitala trafił w grudniu z podejrzeniem zapalenia płuc. Dla takiego maluszka to ogromne zagrożenie. Przez pierwszy tydzień działo się niewiele, antybiotyki nie działały, a stan Kacperka wciąż był określany jako niezmienny. Zadawaliśmy mnóstwo pytań, szukaliśmy pomocy, a specjaliści wciąż zastanawiali się jak to możliwe, że mały organizm jest odporny na wszelkie leczenie. Po 12 dniach opuściliśmy szpital. Stan był stabilny, a my mieliśmy obserwować sytuację. 

Kacperek Kukiełczyński

Mieliśmy nadzieję, graniczącą z pewnością, że najgorsze już za nami. W najmniej oczekiwanym momencie dostaliśmy cios, który wywrócił nasze życie do góry nogami. Podczas kontroli przed szczepieniem usłyszeliśmy, że coś może być nie tak, że synek wymaga dodatkowych badań. Do dziś pamiętam jak trzęsącą się ręką podawałam skierowanie w miejscu, gdzie wykonano rentgen. To tam dowiedzieliśmy się, czemu leczenie nie działało. W maleńkim ciele synka znajdował się guz mający 8 centymetrów! Uciskał płuco, spowodował, że tchawica i serce były nienaturalnie przesunięte. Cały organizm zdominowany przez chorobę. Ogromne zagrożenie, które w każdej chwili mogło zabić nasze dziecko… Decyzję o operacji podjęto właściwie natychmiast. Lekarze, którzy ją wykonywali zrobili wszystko, co w ich mocy, ale prócz guza usunęli również część żeber, ponieważ guz powodował nacieki, a to mogło prowadzić do jego dalszego rozprzestrzeniania w maleńkim organizmie…

Po kilku miesiącach walki, pobytów w szpitalu, rekonwalescencji Kacperek w końcu wrócił do domu. Do miejsca, które zdążył zapomnieć, przez miesiące spędzone w szpitalu. Chcieliśmy wrócić do normalności, na tyle na ile, pozwoli nam choroba synka. Niestety, niespełna chwilę później Kacper znów był w karetce, bo osłabiony organizm został zaatakowany przez rotawirusa. 

Jesteśmy w punkcie, w którym wiemy bardzo niewiele. Szukamy ratunku dla naszego synka w Polsce i na świecie. Koszty leczenia mogą wynosić nawet setki tysięcy złotych, bo w planach jest operacja rekonstrukcji żeber, zakup niezbędnego sprzętu oraz terapia, którą mamy nadzieję znaleźć, by pokonać chorobę. Musimy być gotowi na wszystko… Nie mamy kosztorysu, wysyłamy zapytania do różnych klinik, żyjemy z dnia na dzień licząc na to, że dostaniemy odpowiedź z jednego ze szpitali z informacją, że istnieje sposób na ratunek. Niestety, koronawirus utrudnia wszystko, sprawia, że ośrodki zdrowia funkcjonują zupełnie inaczej. W cieniu walki świata, my prowadzimy swoją małą batalię o życie i zdrowie naszego synka. Potrzebujemy Ciebie i Twojej pomocy, żeby stawić czoło chorobie Kacperka. 

Kacperek Kukiełczyński

Każdej nocy Kacperek śpi pod respiratorem. Aranżacja jego pokoiku bardziej niż dziecięcą bajkę przypomina szpitalną salę. Boimy się o jego życie, o to, co będzie dalej, ale chcemy pokazać mu świat, chcemy żyć z dala od onkologicznego dramatu i dać naszemu synkowi zdrowie. Gdybyśmy byli w stanie zrobić to sami poruszylibyśmy niebo i ziemię, ale niestety nie mamy takich środków ani możliwości. 

Dla naszego synka życie toczy się w rytmie kolejnych kroplówek, podawanych leków i lekarskich obchodów. Chcemy zawalczyć o jego zdrowie, by pierwszy krok z dala od szpitalnych korytarzy, by miał szansę żyć tak jak inne dzieci. By każdy oddech nie stanowił dla niego wyzwania. By każdy dzień nie wiązał się z paraliżującym strachem przed tym, że nadejdzie najgorsze....

8 414,50 zł
Wsparło 215 osób
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na najnowszą zbiórkę Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki