Na leczenie Kacpra

Jarek Pszczółka
organizator skarbonki

Jakiś czas temu uświadomiłem sobie, że żyjemy w świecie ogarniętym jakąś dziwną paranoją. Generalnie jesteśmy z natury dobrzy, kochamy wszystkich i wszystko, a przynajmniej staramy się kochać. Kochamy ludzi, a szczególnie tych, którzy niczego od nas nie oczekują, kochamy przyrodę, wydajemy masę pieniędzy na ochronę środowiska, budujemy nad autostradami kładki dla żabek dla ich bezpieczeństwa i robimy całe mnóstwo innych kosztownych rzeczy, by chronić może faktycznie coś ważnego, ale czy najważniejszego?

Gdy dziecko chore na raka walczy z czasem, bo rodzice muszą szybko zebrać kwotę potrzebną na leczenie, od razu włącza się nam jakieś pole siłowe, oczywiście nie wszystkim, ale wielu z nas. Takie pole siłowe, które przepuszcza obraz, wszelkie informacje, ale żaden pocisk nie uderza w nasze serce, totalna znieczulica i zobojętnienie. Myslę sobie, no trudno stało się, szkoda dzieciaka, ale co ja biedny szaraczek mogę zrobić? A może sam ledwo wiążę koniec z końcem? Choćby nawet udało mi się wygospodarować tą symboliczną złotówkę, to czy coś to zmieni? Otóż dzięki takim stronom jak siepomaga.pl, uświadomiłem sobie, że jest nas takie mnóstwo, ludzi wściekłych na swoją bezradność i zdeterminowanych chęcią niesienia pomocy, że nawet 50 groszy może przynieść nadzieję na dalsze życie. Zbieramy dla Kacpra i mamy mało czasu, bo tylko do końca roku. Nieważne ile wpłacę, może to właśnie mojej złotówki zabraknie. Kacper już raz przeżył taką sytuację, spróbujmy chociaż mu pomóc.

Pozdrawiam

Wsparli

X zł

Anonimowa Pomagaczka

100 zł

Anonimowa Pomagaczka

X zł

aguszka

Na wzmocnienie pocisków, żeby uderzały w serca
50 zł

Anonimowy Pomagacz

Na dobry początek
Darowizny trafiają bezpośrednio na zbiórkę charytatywną:
Jarek Pszczółka
Kacper Janiak
Przekupić raka
18%
180 zł Wsparły 4 osoby CEL: 1 000 ZŁ