Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Tykająca bomba w głowie - Kamilowi kończy się czas!

Kamil Nowosielski

Tykająca bomba w głowie - Kamilowi kończy się czas!

269 399,22 zł ( 17,84% )
Wsparły 17864 osoby
Cel zbiórki:

Terapia genowa w Houston w USA

Kamil Nowosielski
Lubań, dolnośląskie
Złośliwy nowotwór mózgu (glejak II stopnia)
Rozpoczęcie: 15 Października 2013
Zakończenie: 1 Sierpnia 2017

Rezultat zbiórki

11 grudnia 2017 roku [*]

Aktualizacje

Guz o 93% mniejszy!

Ostatnie badania wykazały kolejne zmniejszenie się guza! Dziś złośliwy nowotwór mózgu, z którym walczy Kamil jest mniejszy o 93% w porównaniu z obrazami z początku leczenia (sierpień 2013). W kolejnych miesiącach będzie kontynuowane pełne leczenie, nie zwalniamy obrotów. Wyniki pokazują, że leki dalej działają i możliwa jest pełna odpowiedź na terapię. To co było uważane za niemożliwe powoli staje się faktem i dzieje na naszych oczach. Kamil dodatkowo walczy ze skutkami radioterapii i wywołanym przez nią deficytem neurologicznym, tutaj również czekają nas terapie mające usprawnić funkcjonowanie mózgu. Bardzo wszystkim dziękujemy za pomoc!

Guz o 75% mniejszy!

Guz Kamila wedlug najnowszych badań jest o 75% mniejszy w porównaniu do badania z początku leczenia w Houston. W dalszym ciągu bywają lepsze i gorsze dni, spowodowane ilością przyjmowanych leków, ale pozytywne wyniki jakie otrzymaliśmy utrzymują nas w nadziei, że ten potwór jest do pokonania. Ogromnie dziękujemy Wam, że jesteście z nami - to dzięki Wam udaje nam się finansować leczenie Kamila, podarowując mu szansę na przezwyciężenie śmiertelnej choroby, na co nikt już nam nie dawał szans.

Co u nas słychać?

Leczenie Kamila kosztuje średnio 7 tysięcy dolarów miesięcznie. Jest to koszt pierwszego etapu leczenia, które powinno zakończyć się za kilka miesięcy. Potem prawdopodobnie Kamil rozpocznie kolejny etap, który może kosztować 600 lub nawet 800 tys zł. Problem z glejakami jest taki, że leczenie jest dynamiczne i terapia dopasowana do rezultatów. Do tej pory udało się zmniejszyć guza o nieco ponad 50 % i zmniejszyć jego agresywność. Zrobili dobrą bazę pod dalsze leczenie, które jest co namniej dwuetapowe. Do tej pory wydaliśmy ponad 350 tys zł, a całe leczenie może kosztować ponad milion zł. Dlatego tak ważne są dla nas wszystkie drogi pozyskiwania środków na leczenie. Glejak który został zaleczony tylko po części, potrafi zabić w przeciągu kilku, kilkunastu dni-  tak potrafi odwrócić się sytuacja.

Guz się zmniejsza :)

Guz jest mniejszy ok. 49% od stanu z początku leczenia, ale co najważniejsze - cały czas traci aktywność, co oznacza, że leczenie dziala.

"Kochani, za nami już ponad 8 miesięcy leczenia, jednak żeby myśleć o zwycięstwie potrzebnych jest jeszcze wiele kolejnych spędzonych za Oceanem. Bez Waszego wsparcia nie byłoby nas tutaj i tylko z Waszym wsparciem jesteśmy w stanie myśleć o szczęśliwym zakończeniu naszej historii. Z całego serca prosimy o dalsze wsparcie dla Kamila, który jest dla nas najdzielniejszym człowiekiem pod Słońcem"

Leczenie działa!

5 grudnia podczas kolejnego badania okazało się, że po 5 miesiącach leczenia guz zmniejszył się o 45%. Leczenie działa! Trzymamy kciuki za Kamila, żeby kolejne miesiące całkowicie zniszczyły tego nieproszonego gościa. I żeby mógł wrócić do domu, do życia, z którego wyrwała go choroba.

Opis zbiórki

Mówiono mu, że  nie ma żadnych szans, że ma się pogodzić z tym, co nieuniknione. Ale Kamil postanowił żyć. 93% - o tyle, po 4 latach, zmniejszył się guz, który w głowie Kamila tkwi niczym tykająca bomba. Pierwszy etap leczenia, zakończony sukcesem, ma już za sobą. Ale żeby rozpocząć drugi etap, którego celem jest dobić nowotwór w drugim etapie leczenia, potrzebne są środki – ogromne środki! Jeśli się nie znajdą, Kamil umrze, a 4 lata walki z rakiem pójdą na marne!

Kamil Nowosielski


Praca w sądzie, magisterka z resocjalizacji, gra w drużynie piłkarskiej… To wszystko było kiedyś, w dawnym życiu. Dzisiaj już go nie ma, jest za to biel ścian szpitala, kolejne leki i desperacka walka o środki, od których zależy to, czy Kamil w ogóle będzie miał przyszłość. Z początku niewinny ból głowy okazał się wyrokiem - glejak II stopnia. Złośliwy nowotwór. Guz, który na samym początku zajmował ¼ mózgu Kamila.


Pamiętam jak pani z recepcji szpitala powiedziała, że mamy dać sobie spokój, że cały świat walczy z tą chorobą i nie ma na nią lekarstwa. Ale nie poddaliśmy się - opowiada nam brat Kamila. - W Polsce wszystkie dostępne metody leczenia szybko się skończyły. Lekarze powiedzieli nam, że nic nie można zrobić, mamy się z tym pogodzić, nie ciągać Kamila po szpitalach, żeby nie kojarzył z nimi ostatnich miesięcy życia… Ale my nie mogliśmy pozwolić, żeby Kamil tak po prostu umarł.

Szansa przyszła zza oceanu, z kliniki w Houston, znanej z leczenia tego typu nowotworu, gdzie ratuje się nawet najbardziej beznadziejne przypadki. Rozpoczęła się walka o środki, walka o to, by uratować Kamila, bo leczenie w USA kosztuje fortunę. Sprzedaż mieszkania, kredyt, kolejne zbiórki… Udało się - 4 lata temu Kamil wyjechał do Houston. Daniel pojechał razem z nim. Opiekuje się bratem 24 godziny na dobę - podaje leki, wozi do szpitala, walczy o środki. Od momentu diagnozy całym jego życiem jest Kamil. Poświęcenie, jakie poświęcenie? Liczy się tylko to, żeby jego brat żył.

Kamil Nowosielski


Już po kilku tygodniach leczenia w Houston Kamil wstał z wózka, widzieliśmy poprawę, potem odstawił chodzik, a badania pokazały że guz zmniejszył się o 34%. Wiedzieliśmy już, że leczenie działa. Kamil został wyciągnięty już prawie spod ziemi
- cieszy się Daniel.

Dzisiaj, po 4 latach, guz jest o 93% mniejszy niż na samym początku leczenia. Pierwszy etap terapii spowolnił rozwój choroby, ta jednak zaatakuje, gdy tylko organizm osłabnie. Pozostało 7% aktywnego guza, którego trzeba dobić, bo inaczej odrośnie - a glejak, który odrasta po raz kolejny, jest już mocniejszy od poprzedniego i  nauczony obrony na poprzednie leki. Jedyną szansą dla Kamila jest drugi etap leczenia, polegający na zastosowaniu nowych leków, mających dobić guza - któryś z nich lub ich kombinacja może okazać się zwycięska. Na razie zwycięstwem jest dla nas każdy kolejny dzień, w którym Kamil jest z nami, w którym żyje, ale każdego ranka zdajemy sobie sprawę, że to może być nasza ostatnia wspólna chwila.



Przeszliśmy już ogromnie ciężką i długą drogę, żeby dotrzeć do miejsca, w którym się znaleźliśmy. Byliśmy już prawie na drugim świecie, a mimo to udało się. Wydaliśmy już fortunę, pozbywając się wszystkiego, co mieliśmy i nie stać nas na drugi etap, który może uratować Kamilowi życie. Siedzimy na bombie, mamy coraz mniej sił, ale mimo wszystko jesteśmy mocno zdeterminowani, żeby walczyć. Dotknęliśmy już samego dna i było to najgorsze, czego w życiu doświadczyliśmy. Bardzo nie chcemy tam wracać. Bardzo tęsknimy za zwykłym szarym życiem i zastanawiamy się jakby to było wrócić do pracy, na studia... Jesteśmy tym tak podekscytowani, jakby to miało oznaczać wygraną w totolotka. Bo w rzeczywistości.. pokonanie glejaka tym właśnie będzie. Pomóż nam wygrać życie na nowo.

"To cud, że żyje - rak mózgu". Zobacz materiał o walce Kamila z chorobą z Dzień Dobry TVN

----------------

Zbiórka na pierwszy etap leczenia Kamila:

O czym myślałbyś, mając raka mózgu?

Kamil myśli o powrocie na Święta do domu. Tylko na które? Na które pozwoli guz. Nazywa się glejak i siedzi w mózgu mojego brata, Kamila. My nazywamy go potworem, strasznym paskudztwem, które rozlewa się po mózgu. Trudno jest go wyciąć, a że jest to nowotwór złośliwy, to operacje niewiele dają. Wiemy to, bo Kamil przeszedł już dwie. I guz powrócił, większy i groźniejszy. Drugi zabieg zadziałał jak płachta na byka, a radykalna radioterapia, która miała pomóc w walce z chorobą – jedynie pogorszyła stan Kamila - nastąpił udar mózgu, natomiast nowotwór na dobre zadomowił się w głowie Kamila, osiągając wielkość 7 x 7 cm!

Kamil Nowosielski

A zaczęło się od bólu głowy. Wydawałoby się, że to nic groźnego, ot, tabletka przeciwbólowa i przejdzie. Nie przeszedł. Badania wykazały glejaka. Był to maj 2012, końcówka studiów Kamila, wymarzona praca w sądzie – idealny początek dorosłego życia. Choroba sprawiła, że Kamil musiał zamienić garnitur na szpitalną piżamę, a pisanie magisterki na wysyłanie niezliczonej ilości maili z prośbą o konsultację. Gdy możliwości leczenia w Polsce się wyczerpały, zaczęliśmy szukać za granicą. Nasz cel był jeden – pozbyć się guza. Nie tylko go leczyć, ale wyleczyć. Guz zajmował 1/4 mózgu Kamila i był jak tykająca bomba. W Polsce nie było już żadnej nadziei. Poza wyrokiem za kilka miesięcy w zawiasach na kilka lat. Nie było czasu do stracenia, glejaki szybko odrastają, a że są oporne na leczenie, to sieją spustoszenie w mózgu. Szukaliśmy pomocy, gdzie się dało. Szwajcaria, Niemcy, Belgia – wszystko na nic, żadnej nowej nadziei. Usłyszałem tylko, że po co ciągam brata na konsultacje w takim stanie. Miałem się poddać i pozwolić mu spokojnie umrzeć? Nigdy!

Postanowiłem udowodnić, że nie ma rzeczy niemożliwych... po długich poszukiwaniach znaleźliśmy klinikę w Houston, która na swoim koncie ma wiele zwycięstw z glejakiem. Kamil został zakwalifikowany na leczenie metodą terapii genowej. Jedyne, co nas powstrzymało, żeby się spakować i lecieć za ocean to koszty: 600.000 zł za dwuletnie leczenie. Przez pół roku zbieraliśmy potrzebne fundusze. Szło powoli, ale i kwota do zebrania była kosmiczna. Gdy mieliśmy zebrane 200 tys. zł, postanowiliśmy, że nie ma na co czekać – lecimy do Houston! I była to najlepsza decyzja, jaką mogliśmy wtedy podjąć. Gdyby Kamil jeszcze chwilę był w Polsce - najprawdopodobniej nie przeżyłby następnych kilku miesięcy…

Kamil Nowosielski

W klinice jesteśmy od 24 sierpnia. Po 5 tygodniach leczenia antyneoplastonami otrzymaliśmy zdjęcia mózgu Kamila…guz zmniejszył się o 34%. Terapia działa, i to działa rewelacyjnie! Jeśli w takim tempie będziemy pozbywać się guza, Kamil wróci do Polski szybciej, niż było planowane. Mieliśmy świadomość, że terapia mogła nie zadziałać, ale to była ostatnia deska ratunku. I działa, niszczy tego przeklętego guza!

Prosimy o pomoc w dalszej walce z glejakiem. Kamil przeszedł długą drogę, żeby być w tym miejscu, w którym jest teraz. Największą porażką będzie powrót do Polski, gdzie nie ma szans na wyleczenie. Koszty są ogromne, a dodatkowe leki mogą je zwiększać. Chcielibyśmy zebrać chociaż część potrzebnej kwoty, żeby Kamil nadal mógł być leczony metodą terapii genowej. Prosimy, bądźcie z nami w tym trudnym, ale dającym nadzieję na powrót do zdrowia, czasie. Bardzo tego potrzebujemy.

Daniel, brat Kamila

Kamil Nowosielski

269 399,22 zł ( 17,84% )
Wsparły 17864 osoby

Obserwuj ważne zbiórki