Moja walka o życie wciąż trwa… Proszę, pomóż mi oddychać!

PILNE!
Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
2 dni do końca
Wsparło 2 618 osób
101 751 zł (27,24%)
Brakuje jeszcze 271 653 zł
Wesprzyj Wesprzyj
Zbiórka na cel
Podanie komórek macierzystych w Bangkoku - kontynuacja terapii, przelot, pobyt

Kamil Jośko, 34 lata

Ozimek, opolskie

mukowiscydoza

Rozpoczęcie: 23 Stycznia 2020
Zakończenie: 24 Stycznia 2021

Poprzednie zbiórki

111 100 zł (100,38%)
terapia podania komórek macierzystych do płuc - jedyna nadzieja Kamila

4 652

29.11.2017 - 31.10.2019

terapia podania komórek macierzystych do płuc - jedyna nadzieja Kamila

4 652

111 100 zł

29.11.2017 - 31.10.2019

17 Listopada 2020, 15:13
Nowy kosztorys leczenia Kamila❗️ Mama błaga o ratunek...

Z kliniki w Bangkoku przyszedł nowy kosztorys leczenia. To ogromna suma... Jeśli udałoby się ją uzbierać, moglibyśmy lecieć na przeszczep komórek macierzystych już w lutym! Bez Waszej pomocy nie mamy jednak szans...

Błagam o ratunek dla mojego syna, ta terapia jest naszą jedyną szansą! Jest jedyną nadzieją Kamila... 

Syn otrzymuje obecnie antybiotyk, który ma za zadanie ustabilizować jego stan. Modlimy się, żeby zadziałał... Kamil musi być w stanie wsiąść do samolotu, przetrwać lot, a potem konieczne dwa tygodnie kwarantanny przed rozpoczęciem leczenia.

Kamil Jośko


Liczy się każdy dzień... Bez pomocy już wkrótce może nie być kogo ratować... Kamilowi grozi uduszenie. Może umrzeć we własnym domu, na moich rękach...

Wiemy, że jest ratunek, że jest szansa! Niestety, choroba nie czeka. Jeśli nie zdążymy polecieć do Bangkoku teraz, później może Kamila już nie być... 

Z całego serca błagam Was o pomoc. Do zebrania jest jeszcze ogromna kwota, a czas ucieka... Bez Was to się nie uda....

Halina, mama Kamila

Pokaż wszystkie aktualizacje

02 Listopada 2020, 10:11
Ważne informacje!

Kamil powinien podjąć leczenie najpóźniej w maju 2020 roku, jednak z powodu koronawirusa i braku pieniędzy, nie mogliśmy polecieć na leczenie do Bangkoku.

Stan Kamila bardzo się pogorszył, zaczął pluć krwią, opada znowu z sił, przejść do sklepu 300 metrów i z powrotem to dla niego ogromny wysiłek.

Kamil Jośko

Skontaktowałam się z kliniką w Bangkoku, która bardzo profesjonalnie zajmuje się tylko chorobami płuc.

Oni uważają, że Kamil powinien otrzymać dużo większą ilość komórek: pomiędzy 200 mln a 300 mln. Dodatkowo powinien otrzymać terapie wspierające, np. przeciwzapalne (u chorych na mukowiscydozę w płucach ciągle tli się stan zapalny), aby komórki macierzyste były używane na odbudowę płuc, a nie na leczenie stanów zapalnych.

Wstępna orientacyjna kalkulacja to ok. 55 tys. dolarów (dla 200 mln komórek).

Czy po analizie stanu zdrowia lekarze zdecydują się podać jeszcze większą ilość? Nie wiemy. Ale wiemy, że czas nagli!

Jak tylko otrzymamy nowy kosztorys, na zbiórce znów pojawi się pasek z aktualną kwotą konieczną do zebrania na leczenie Kamila.

Dziękujemy, że jesteście z nami. Dziś potrzebujemy Waszego wsparcia jak nigdy...

Czy wiesz, jak to jest, gdy wchodzisz po schodach, ale nie możesz wejść, bo brakuje ci powietrza? Każdy stopień jest jak góra, której nie możesz zdobyć. Prawie wypluwasz płuca z wysiłku... Młodzi ludzie w moim wieku mają marzenia: dostać super pracę, ładne mieszkanie, kupić samochód, pojechać na drogie wczasy… A ja mam tylko jedno marzenie, o którym pewnie nawet nie myślisz. Chciałbym po prostu móc oddychać, tak normalnie, bez strachu, że za chwilę się uduszę…

Tyle bym dał, by moje płuca pracowały tak, jak u zdrowego człowieka! Bym mógł oddychać, nawet o tym nie myśląc. Już trzy razy moje życie się kończyło, a ja tak bardzo chciałem żyć! I dziś tu jestem, walczę - możliwe, że także dzięki Tobie! Moja mama nie pozwoliła mi się poddać. Dodawała mi sił, gdy zaczęło ich brakować. Gdy nikt nie dawał mi nadziei...

Kamil Jośko

Wysłaliśmy zapytanie do słynnego tajlandzkiego profesora, czy zechce podjąć się leczenia moich płuc komórkami macierzystymi. Na początku nie chciał, bo to mukowiscydoza,  bo to choroba genetyczna, ale po rozmowie z mamą zgodził się. Zrobiłem wszystkie badania, wysłaliśmy do Bangkoku i czekaliśmy na odpowiedź czy zostanę zakwalifikowany. Aż przyszła pozytywna odpowiedź! Niestety, koszt terapii był bardzo wysoki...

Przed wylotem byłem już w bardzo kiepskim stanie. Mama chodziła po mieszkaniu i ukradkiem wycierała łzy. Martwiła się, czy mnie dowiezie na leczenie. Bóg jednak czuwał nade mną. Dzięki wielu wspaniałym ludziom udało się zebrać na terapię, a ja wsiadłem do samolotu - w moją drogę po nowe życie. 

W Bangkoku w klinice przywitali nas bardzo uprzejmie, lekarz przeprowadził wywiad, zrobiono badania. Wykazały bardzo zły stan płuc oraz problemy z sercem.  Potem rozpocząłem leczenie komórkami macierzystymi drogą dożylną oraz poprzez inhalację. Dostałem komórki opiekuńcze, które mają za zadanie współpracować z moim systemem immunologicznym i nie dopuszczać do zapaleń dróg oddechowych, które niestety były dość częste.

Kamil Jośko

Tak wiele lat żyłem w strachu przed śmiercią. Myślałem, że się uduszę, że nie doczekam ratunku… Tymczasem dostałem szansę na życie! Po podaniu komórek mój stan zaczął poprawiać się już po 3 tygodniach. Nawet lekarz był bardzo zdziwiony! Mówił, że zazwyczaj na pierwsze efekty czeka się dłużej!

Wróciłem już do domu, wszedłem sam po schodach na drugie piętro, bez przerwy na odpoczynek! Dla mnie to tak jakbym zdobył K2. Radość nie do opisania! Mogę robić intensywniejsze ćwiczenia oddechowe, mój organizm jest bardziej natleniony. Zrobiliśmy też badanie serca - wszystko się unormowało.

Żyję, nadal walczę dzięki ludziom, którzy we mnie uwierzyli. Jednak wiem, że to nie koniec… Za pół roku muszę wrócić na kolejny przeszczep komórek macierzystych do Bangkoku. Mimo dużej poprawy w porównaniu do tego, co było, mój organizm nadal jest wyczerpany, a płuca są w złym stanie. Nadal się boję, że to wszystko wrócił, a mukowiscydoza znów zabierze mi to, co dzięki Wam udało się odzyskać.

Kamil Jośko

Nigdy nie odwdzięczę się za dobro, którego doświadczyłem. Teraz jednak znów muszę prosić o pomoc… Sto tysięcy złotych, kwota dla mnie i dla mojej mamy nie do zdobycia, to cena za to, bym mógł nadal walczyć o życie. Wierzę, że Bóg ma dla mnie plan, że pozwoli mi tu jeszcze zostać. Tak bardzo chciałbym żyć… Nie mogę zostawić mamy, ma tylko mnie. Proszę, pomóżcie mi kontynuować leczenie - to dla mnie jedyna nadzieja.

Kamil

************

Czytaj także:

opole.naszemiasto.pl

Kamil Jośko


nto.pl 

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
2 dni do końca
Wsparło 2 618 osób
101 751 zł (27,24%)
Brakuje jeszcze 271 653 zł
Wesprzyj Wesprzyj