13 grudnia - termin operacji, która ocali mnie od kalectwa. Pomóż mi zdążyć...

Zbiórka na cel: Pilna operacja ręki we Francji - jedyna szansa Karola na sprawność
Zbiórka zakończona
Karol Głowiński
Verified Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 1 916 osób
51 901,43 zł (103,14%)

Karol, 25 lat

porażenie splotu ramiennego, zanik mięśni - wynik wypadku

Krobia, kujawsko-pomorskie

Rozpoczęcie: 07 Grudnia 2017
Zakończenie: 10 Grudnia 2017

Wystarczy chwila, by stracić życie - tak naprawdę uświadamiamy to sobie, gdy otrzemy się o śmierć. Miałem wypadek - przez nierozważnego kierowcę, który wymusił pierwszeństwo, omal nie zginąłem. Dwa tygodnie balansowałem na granicy życia i śmierci, a moi rodzice szaleli z rozpaczy. Przeżyłem, ale gdy zamykam oczy, nadal widzę ten wypadek… Nie mogę o nim zapomnieć, bo sprawił, że jestem kaleką. Uszkodzona ręka boli tak bardzo, że nawet sen nie przynosi ulgi. Ale zdecydowanie gorsze jest cierpienie psychiczne… Żeby odzyskać sprawność, muszę jak najszybciej przejść kosztowną operację. Proszę, pomóż mi zdążyć, nim będzie za późno…

Tydzień temu miałem badanie, które nie pozostawiło złudzeń - jeśli jak najszybciej nie przejdę operacji lewego ramienia, już nigdy nie odzyskam w nim czucia, na zawszę pozostanę kaleką! Poza zerwanymi nerwami, stwierdzono u mnie także bardzo duży zanik mięśni. Konsultowałem się z wieloma specjalistami, z różnych krajów. Najszybszy termin operacji wyznaczono mi we Francji - to już 13 grudnia, a więc za kilka dni! Ścigam się więc z czasem, ale sam nie dam rady… Moje zdrowie zostało wycenione na 11 tysięcy euro. Nie mam takich pieniędzy, nie jestem w stanie zdobyć ich tak szybko, dlatego bardzo proszę o pomoc. Tak bardzo boję się, że nie zdążę…

Mam dopiero 25 lat. Wcześniej myślałem, że całe życie przede mną - byłem przecież zdrowy, miałem mnóstwo siły i planów na przyszłość. Nieostrożny kierowca przekreślił te plany, a moje życie zmieniło się w jednej chwili - to był dokładnie 7 sierpnia tego roku…. Miałem pasję - motocykl. Cieszyłem się jak dziecko, gdy udało mi się kupić swój własny motor. Często po pracy lubiłem wybrać się na przejażdżkę, poczuć nieopisaną wolność i zapomnieć o wszystkich trudach dnia… Nie nacieszyłem się długo moją pasją. Wyjeżdżając z domu w piękny sierpniowy dzień nawet nie przypuszczałem, że to może być moja ostatnia wyprawa. Że tego dnia otrę się o śmierć…

Motocyklista nie ma takiej ochrony, jak kierowca samochodu. Musi uważać, mieć oczy dookoła głowy. Ale nic to nie da, kiedy kierowca jeździ nieostrożnie - tak samo jak ten, który omal mnie nie zabił. Samochód osobowy wymusił pierwszeństwo, uderzyłem w niego z całej siły lewą stroną ciała. Motocykl został całkowicie zniszczony, a ja poniosłem liczne obrażenia… Z tamtej chwili pamiętam tylko uczucie szoku i to, że całe życie przeleciało mi przed oczami - zupełnie jak w filmie. Byłem pewny, że to mój koniec...

Obudziłem się dopiero wiele dni później i tylko z opowieści wiem, co się wtedy ze mną działo. Trafiłem na OIOM z ostrą niewydolnością oddechową, odmą płucną, złamanym żebrem, żuchwą, złamanymi kośćmi podudzia lewego oraz złamaniem trzonu C5 i wyrostków poprzecznych lewych C6 i C7. Najgorsze były obrażenia kręgosłupa, które spowodowały niedowład mojej lewej ręki - pourazowe uszkodzenie splotu barkowego. Jak się później okazało, jest to bardzo poważny i uciążliwy uraz, jednocześnie słabo znany w Polsce. Brakuje specjalistów zajmujących się tym schorzeniem. Dlatego konsultowałem się również z lekarzami specjalistami w dziedzinie neurochirurgii z Niemiec, Francji, Anglii, Izraela oraz USA.

Wszyscy po zapoznaniu się z dokumentacją medyczną zgodnie orzekli, że muszę mieć jak najszybciej przeprowadzoną operację. Rekonstrukcja splotu lub transferu nerwów powinna odbyć się jeszcze w tym roku - tylko wtedy mam szansę uniknąć kalectwa i odzyskać możliwie dużą sprawność w ręce. Każdego dnia budzę się i zasypiam z bólem. Jest coraz gorzej… Najbardziej boli jednak świadomość, że mogę zostać kaleką do końca życia. Już nigdy nie wsiądę na motor, już nigdy nie będę robił wielu z tych rzeczy, które przed wypadkiem przychodziły mi z łatwością… Moja ręka zwisa mi bezwładnie wzdłuż ciała. Nie mam nad nią żadnej władzy. Mam ogromny problem z wykonywaniem podstawowych, codziennych czynności. Jestem kompletnie nie samodzielny. Dla mnie – młodego człowieka, do tej pory aktywnego, to bardzo trudne. Bezwładna ręka, którą nie potrawię wykonać najmniejszego ruchu, okropnie boli. Ten ból powoduje, że coraz gorzej funkcjonuję...

Dzisiaj mój stan jest bardzo poważny. Udało mi się dostać szybki termin operacji we Francji - już 13 grudnia mógłbym trafić na stół operacyjny! Tam wybitny specjalista, profesor Alain Gilbert z Institut de la Main zoperuje moją rękę, dając mi szansę na powrót do zdrowia! Ale żeby tak się stało, muszę jak najszybciej stawić się w klinice, bo każdy dzień zwłoki przybliża mnie do kalectwa… Wiem, że mogę nie zdążyć. Operacja to koszt 11 tysięcy euro - dla mnie ogromny, nieosiągalny. Dlatego bardzo Was proszę o pomoc. Do końca muszę wierzyć, że się uda - nic już więcej mi nie zostało. Bez Ciebie nie mam żadnej szansy…

Pomogli

Ładuję

Verified Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 1 916 osób
51 901,43 zł (103,14%)

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Ukryj tę wiadomość