Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Karolek - ilu on ludzi naprawił! Przeczytaj jego niezwykłą historię i pomóż

Karol Rynkiewicz
Zbiórka zakończona
24 323,00 zł ( 64,56% )
Wsparło 598 osób
Cel zbiórki:

Terapia komórkami macierzystymi

Organizator zbiórki: Fundacja Słoneczko
Karol Rynkiewicz, 13 lat
Żukowo, pomorskie
MPD, padaczka, niedotlenienie
Rozpoczęcie: 6 Listopada 2017
Zakończenie: 1 Marca 2018

Rezultat zbiórki

Drodzy Darczyńcy!

Chcielibyśmy się z Wami podzielić, jakie efekty przyniosła terapia komórkami macierzystymi u Karolka. Leczenie dzięki ludziom dobrej woli dało wspaniały rezultat. Nasz syn w końcu po 10 latach przesypia całą noc. Przez 10 lat nie spał w nocy. Jest to dla nas wielka ulga. Wszyscy rehabilitanci, którzy usprawniają Karolka zauważyli znaczącą poprawę. Dlatego też chcemy kontynuować to leczenie, na które mamy zgodę naszej pani doktor od komórek. Trzeba także wspomnieć jak wielkie znaczenie ma dobre słowo od innych ludzi. Jak to bardzo podnosi na duchu. Jesteście Wielkimi Ludźmi o ogromnych sercach!

Dziękujemy,

Rodzice Karolka

Karol Rynkiewicz

Aktualizacje

Czekamy na marzec

Dlaczego akurat na marzec? Bo nie w styczniu, jak planowaliśmy, ale w marcu rozpocznie się terapia komórkami macierzystymi. Nie możemy się doczekać!

Opis zbiórki

Brak tętna u dziecka. Żona straciła przytomność. Karolek nie żył. Wyciągnęli go z brzucha. Nie żył przez 25 minut. Reanimacja – długa, z modlitwą na ustach, z pragnieniem, żeby go uratować... Serce rozdarte bólem na pół -  z jednej strony za dzieckiem, z drugiej strony za żoną, która też walczyła o życie.

- Płakałam, gdy zaczął oddychać – powiedziała do mnie kolejnego dnia położna, która była przy reanimacji. To jedyne dobre słowo, które pamiętam z tamtego okresu, jedyny ludzki odruch, który wtedy był nam tak potrzebny. Przebijało się jak jasny promień przez trudne do zaakceptowania słowa lekarza, że Karolek będzie roślinką. Lekarz swoje, my swoje – Dobry Bóg uratował Karolka. Nie chcę nikogo urazić swoją wiarą, wierzę, że ludzie są dobrzy bez względu na to, jakiej są wiary, rasy, bez względu na poglądy polityczne. Ja wierzę, że Bóg mi pomógł ocalić i synka, i żonę.

Karol Rynkiewicz

Może gdyby żona pojechała do szpitala w Gdańsku, wszystko potoczyłoby się inaczej? Odległość taka sama, a jednak nie pojechała tam. Było już po terminie, u żony wystapiło nadciśnienie. Wskazanie do cięcia cesarskiego? Nie w tym szpitalu... „Trzecia ciąża, urodzi Pani naturalnie“ – mówił lekarz. Tydzień czasu leżała i czekała. „Urodzi Pani, urodzi“ – uspokajali kolejni lekarze. Sprawę w prokuraturze ma teraz wszystkich pięciu lekarzy, którzy wtedy nie pomogli żonie. W końcu coś ruszyło – podano oksytocynę na wywołanie skurczy. O tym, że przy nadciśnieniu nie powinno się jej podawać, dowiedzieliśmy się dopiero po porodzie. Żona cierpiała, a lekarze zeznawali później, że była nieposłuszna. Ciężko, żeby była spokojna, gdy bała się o dziecko, a nie mogła doprosić się pomocy.

Lubię wracać wspomnieniami do dnia, gdy dowiedzieliśmy się o dziecku. Synek będzie, szczęście wielkie – pamiętam tą myśl, bardzo się cieszyłem. Mieliśmy już dwie córki. Żona rewelacyjnie znosiła ciążę, jednak dostała zwolnienie, bo pracowała fizycznie w markecie, a nie powinna była dźwigać. I dopiero poród okazał się taki dramatyczny. Ostatni raz takie złe doświadczenie mieliśmy lata temu podczas wizyty ze starszą córką u neurologa – miała podczas porodu uszkodzony splot barkowy. Wtedy pani doktor powiedziała słowa, których nigdy byśmy się nie spodziewali usłyszeć od jakiejkolwiek osoby, a tym bardziej od lekarza: „Po pijaku dzieci robicie i takie się rodzą. Cudów nie ma, możecie się modlić, jeśli jesteście wierzący“. Wyszliśmy z gabinetu, nie jesteśmy żadnymi pijakami, ja jestem stoczniowcem, uczciwie pracujemy, żeby utrzymać rodzinę.

Sam chodziłem z córkami do Karolka, bo żona dochodziła do siebie po operacjach (podczas CC doszło do powikłań) i zobaczyła synka dopiero po tygodniu. Wtedy też zdarzały się przykre słowa. Karolek po niedotlenieniu był siny, jedna lekarka mnie zaczepiła i pyta: „Czym pan tak dziecko podtruł?“ W pierwszej chwili myślałem, że to nie do mnie. Ale patrzyła na mnie i wskazywała na Karolka. „Co pani mówi? To pani nie wie, skąd są pani pacjenci? Nie wie pani, że syn jest z ciężkiego porodu? Nie wie pani, co przeszedł?“

Karol Rynkiewicz

Karolek daje nam, rodzicom, mnóstwo radości. A ilu on ludzi naprawił! Przeważnie panie zatrzymują się, widząc, gdy jedziemy na spacer, Karol tymi swoimi anielskimi oczami sprawia, że wszyscy go zaczepiają. I to nie tylko panie. Ostatnio szliśmy główną ulicą naszego miasta, kompletnie zakorkowana i jakiś pan, widząc Karolka, oworzył szybę, żeby mu pomachać i się przywitać. Czy to nie jest niesamowite? Karolek wyzwala w ludziach takie szczere dobro.

Takich niesamowitych zdarzeń i wzruszeń jest w naszym życiu więcej. Karolek nie mówi, nie chodzi, jednak wszystko rozumie. Powiedział w swoim życiu dwa słowa: „dom“ i „a ku-ku“ – dlaczego akurat takie? Nie wiemy, ale w tym wyborze słów też tkwi jego niesamowitość. Logopeda mówi, że Karolek w głowie ma te wszystkie słowa i trzeba znaleźć sposób, żeby pomóc mu je wyrazić.  I stało się! W maju na jednym z turnusów los postawił na drodze człowieka, który bardzo przejął się Karolkiem. Starszy Pan, emeryt, podesłał nam namiary na leczenie komórkami macierzystymi i ze swojej emerytury dał 200 zł na dobry początek – tak bardzo byliśmy wzruszeni. I tak trafiliśmy  do Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Lublinie, gdzie prowadzone jest eksperymentalne leczenie komórkami macierzystymi z galarety Whartona. Tam Karol otrzymał zgodę na leczenie tą metodą, następnie zgodę Komisji Bioetycznej do uczestnictwa w medycznym eksperymencie leczniczym. Jest to dla nas wielka nadzieja na poprawienie zdrowia naszego synka, wiemy, że takie komórki mogą zdziałać cuda i my na taki cud czekamy. Karolka czeka 5 podań komórek.

            Niestety, my, rodzice, nie jesteśmy w stanie udźwignąć kosztów tego leczenia. Wszystkie środki idą na bieżące utrzymanie, rehabilitację i sprzęt rehabilitacyjny. Myślę, że żaden rodzic nie miałby w pdoobnej sytuacji jakichkolwiek oszczędności. Dlatego prosimy ludzi o dobrym sercu, żeby poprzez pomoc finansową i modlitwę pomogli nam polepszyć życie naszego ukochanego Karolka. Nie możemy zmarnować tej szansy leczenia komórkami macierzystymi, zrobimy wszystko, aby do tego leczenia doszło, a sukcesami podzielimy się z całym światem.

24 323,00 zł ( 64,56% )
Wsparło 598 osób
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na najnowszą zbiórkę Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki