Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Synek Karoliny miał tylko dwa miesiące, kiedy wydarzył się ten koszmar...

Karolina Smoleńska
Zbiórka zakończona
15 738,00 zł ( 15,8% )
Wsparło 346 osób
Cel zbiórki:

Roczna rehabilitacja - szansa na powrót do sprawności

Organizator zbiórki: Fundacja "Potrafię Pomóc"
Karolina Smoleńska, 35 lat
Poddębie, mazowieckie
Stan po wypadku komunikacyjnym - amputacja nogi, porażenie splotu barkowego
Rozpoczęcie: 27 Sierpnia 2019
Zakończenie: 27 Kwietnia 2020

Opis zbiórki

Co to jest przeznaczenie? Co to jest fatum? Czy nasz los jest gdzieś zapisany? Czy miałam pecha, że ciężarówka przyjechała mi po stopie, czy szczęście, że jeszcze żyję? Nie ma dnia, żebym nie myślała o wypadku... Ten dzień z pewnością zmienił moje życie. Żyję – to w tej chwili jest najważniejsze…

Tego dnia odebrałam telefon. Mój synek miał wtedy dwa miesiące, bardzo płakał. Spieszyłam się, chciałam być już przy nim. Co by było, gdybym nie wsiadła wtedy na skuter, gdyby coś mnie zatrzymało, gdyby to wszystko przesunęło się o kilka sekund? Pytania takie jak te pozostawiam bez odpowiedzi.

Karolina Smoleńska

Pech? Nie, to raczej cud, że przeżyłam, bo jakie szanse ma motorowerzysta podczas zderzenia czołowego z ciężarówką? Gdy na początku pojawiały się łzy to nie dlatego, że w kilka sekund straciłam wszystko. To były łzy wdzięczności za to, że wciąż jestem, że w końcu dotrę do mojego synka, że chwycę go w ramiona, przytulę…  Tego marzenia do końca jeszcze nie spełniłam, ale liczę, że dzięki Wam uda się ten restart życia, że będę jeszcze sprawną mamą.

Mózg spłatał mi figla, bo z tamtego dnia nie pamiętam niczego. Obudziłam się po długiej operacji, nie ogarniałam tego, co się stało, ale czułam, że to coś strasznego. Samochód ciężarowy przejechał po mojej stopie i zmiażdżył ją zupełnie. Lekarze mówili, że nie było czego ratować. Skupili się na ratowaniu kolana, bo uratowane kolano to jak milion w totolotka. Taką nogę łatwiej się protezuje, lepiej się chodzi – w takiej sytuacji strata kolana to ogromny problem.

Straciłam stopę i od tego nie ma odwrotu, do końca życia jestem skazana na protezę i nawet umiem już sobie to wyobrazić. Większym problemem jest ręka, którą dzisiaj mam tylko z nazwy. Podczas wypadku doszło do całkowitego zerwania splotu barkowego. Lewa ręka jest totalnie bezwładna, a nerwy w niej poprzerywane jak w struny w zepsutej gitarze…

Powoli uczę się chodzić z protezą, ale z ręką jest gorzej. W marcu przeszłam już jedną operację. A kilka dni temu kolejną. Ta druga była o wiele bardziej inwazyjna. Lekarze otworzyli mi całą klatkę piersiową i pobrali nerwy, które przeszczepili do niesprawnej ręki. 

Zostały mi tylko dwa lata…

...na to, aby zrobić wszystko, co można, żeby ręką wróciła do jak największej sprawności. Potrzebna jest codzienna pracy z rehabilitantem metodą PNF, zabiegi Indiba, naświetlania lampą Solux, podłączanie ręki pod elektrostymulator mięśni, samodzielne ćwiczenia i ciągłe stymulowanie ręki. Jest ogromna nadzieja, że jeszcze kiedyś poczuję tę rękę, że będę w stanie uściskać synka, wziąć go na ręce, bez myślenia o tym, że nie dam rady.

Karolina Smoleńska

Marzy mi się, by przytulić mojego synka Nikosia tak z całych sił, okazać mu tyle miłości, ile bym chciała, a przez bezwładną rękę nie mogę… Przed wypadkiem byłam bardzo aktywna, uprawiałam sport i zdrowo się odżywiałam, kochałam życie i za nic w świecie nie chcę tego zmieniać!

Mam dla kogo żyć i mam po co być sprawna. Mój synek ma teraz 15 miesięcy, potrzebuje aktywnej mamy, która za nim nadąży. Mam nadzieję, że nie wszystko stracone, że spełni się ta optymistyczna wizja, że ręka wróci do sprawności w 70 procentach. 

Pierwszym cudem w moim życiu był mój synek, później to, że wciąż żyję. Moje życie to dowód na to, że cuda się zdarzają. Potrzebuję Waszej pomocy, bo marzę, by przytulić Nikosia tak z całych sił, okazać mu tyle miłości, ile bym chciała, a nie mogę… Proszę Was, dokonajcie kolejnego cudu w moim życiu...

Karolina

15 738,00 zł ( 15,8% )
Wsparło 346 osób
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na najnowszą zbiórkę Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki