Wesprzyjmy Karolinę i jej Mamę

agnieszka__r
organizator skarbonki

Witajcie, niedawno obchodziłam swoje xx urodziny :). Pomyślałam, że wykorzystam tę okazję, aby opowiedzieć wam historię Karolinki, która poruszyła moje serce. Więc zorganizowałam zbiórkę i chciałabym ośmielić się Was prosić o jej wsparcie. Pamiętajcie aby się poczęstować pączkami, jak ktoś nie jest na miejscu, to mogę podesłać wirtualny :)

Karolinka urodziła się 18 lutego 2010 - jej mama wróciła ze zdrową kruszynką do domu do drugiej córki i męża. Jedank po jakimś czasie okazało się, że dziewczynka ma mózgowe porażenie dziecięce. Okazuje się, że dzięki nam może się dokonać, coś co nie do pomyślenia byłoby jeszcze parę/parenaście lat temu !! I to u nas w Polsce w Lublinie.

Oto opowieść Mamy Karolinki:

"Po czterech tygodniach trafiłyśmy do szpitala - to miało być tylko zwykłe niegroźne zapalenie płuc i tak było, ale to, co wtedy usłyszałam od lekarzy, było czymś niezrozumiałym. Karolinka jest chora! Jak to możliwe - pomyślałam - przecież ja nic nie zauważyłam... Pani neurolog stwierdziła chorobę na podstawie wygięcia Karolinki.

Dalej były same "chyba". Chyba głębokie upośledzenie, chyba będzie roślinką. Myśleliśmy, że pani doktor nam coś wmawia. Byłam na nią bardzo zła, wydawało mi się, że się nas uczepiła, a przecież Karolinka jest zdrowa. Nie, nie oni musieli się pomylić. Mimo wszystko wolałam dmuchać na zimne i chociaż bez przekonania, zaczęłam rehabilitować córkę. Mówiłam, że ona wyrośnie z tej diagnozy, ponieważ nie było żadnych, ale to żadnych komplikacji przy porodzie, nie było niedotlenienia, owiniętej pępowiny. Nie wydarzyło się nic, co mogłoby spowodować chorobę.

Ciągle wierzyłam, że córka potrzebuje tylko więcej czasu, żeby zacząć się prawidłowo rozwijać, np. trzymać główkę. Jednak, gdy skończyła rok, w papierach było napisane już czarno na białym: Mózgowe Porażenie Dziecięce, pojawiły się też pierwsze ataki padaczki. Karolinka nie przewracała się na boczek, na jej ślicznej buźce nie było uśmiechu, była jakby nieobecna. Zrozumiałam wtedy (może późno), że lekarze nie mylili się w kwestii diagnozy mojego dziecka. Teraz z perspektywy czasu myślę, że to może dobrze, że nie przyjmowałam do siebie tych złych myśli, ponieważ w ciągu tego roku stałam się silniejszą osobą, gotową do pracy z dzieckiem. Nie można powiedzieć, że do końca pogodziłam się z niepełnosprawnością córki, nie potrafię powiedzieć, czy to kiedyś nastąpi, ale kocham ją bardzo taką, jaka jest, a jej każdy mały sukces jest dla mnie ogromnym szczęściem. Najtrudniejsze było i jest to, że nie znaleźliśmy przyczyny choroby. Robiliśmy badania gentyczne, rezonans - nic nie wskazywało na jakiekolwiek problemy. Podobno jest niewielka ilość dzieci, które mają porażenie mózgowe bez przyczyny i nasza córeczka jest jednym z takich dzieci.


Karolinka ma teraz 5 lat. Nie mówi, nie chodzi, wymaga opieki jak malutkie dziecko. Rehabilitacja do tej pory była najlepszym lekarstwem na chorobę. Aż do dnia, w którym rehabilitantka podsunęła nam pomysł terapii komórkami macierzystymi. W grudniu 2014 Karolinka przystąpiła do programu eksperymentalnego w Polsce w Klinice Neurologii Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Lublinie. Podano jej 5 dawek komórek macierzystych. Terapia miała na celu poprawę jej stanu klinicznego. I tak tez się stało. Mogę długo wymieniać, bo terapia przyniosła rezultaty, których się nie spodziewaliśmy. W końcu to eksperyment, nie nastawialiśmy się na cuda. Karolinka po terapii stała się bardziej społeczna - interesują ją ludzie w koło, potrafi śmiać się na głos, rozpoznaje członków rodziny, wyciąga do nas ręce, przestała płakać podczas ćwiczeń z rehabilitantami. Wykonuje niektóre polecenia, np. podaje but do mojej ręki, podnosi ręce do góry, żebym mogła jej ściągnąć bluzkę. Stała się dzieckiem, które nie tylko bezmyślnie pełza po podłodze, ale w konkretnym celu, interesuje ja prawie wszystko, zaczęła lepiej siedzieć, choć nadal na kości ogonowej, wspina się z podłogi na łóżko, fotel, jest stabilniejsza w tułowiu, silniejsza, bardziej mobilna. Zaczęła też wokalizować.


Efekty terapii są zdumiewająca, i co ważne - nie cofają się. Jeżeli pierwsze dawki komórek macierzystych zadziałały tak dobrze, jest to sposób, żeby Karolinka osiągała to, co jest nieosiągalne rehabilitacją. Koszty związane z terapia są dla nas ogromne, sami nie damy rady uzbierać tak wielkiej kwoty. Jak każda mama, pragnę dla moich dzieci jak najlepszej przyszłości i zrobię wszystko, co w mojej mocy, żeby tak było, jednak wiem, że są rzeczy, którym sama nie podołam.


Karolinka otworzyła się na świat, na nas, ciągle się uśmiecha, jest obecna, jest z nami. Bardzo bym chciała, żeby moje dziecko zaczęło czworakować i nie mogę się doczekać, aż pierwszy raz wypowie słowo "mama". Głęboko wierzę, że jest to możliwe i że to tylko kwestia czasu. Bardzo prosimy o pomoc."

Wsparli

20 zł

Wpłata anonimowa

150 zł

Wpłata anonimowa

Darowizny trafiają bezpośrednio na zbiórkę charytatywną:
agnieszka__r
Karolina Stefanowicz, 11 lat
Mówiłam, że z tego wyrośnie
113%
170 zł Wsparły 2 osoby CEL: 150 ZŁ