Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Dzieci nie mogą patrzeć, jak niszczy mnie choroba. Ratunku!

Katarzyna Nowak
Zbiórka zakończona
8 009,00 zł ( 43,61% )
Wsparło 175 osób
Cel zbiórki:

Wykonanie i montaż windy, dwa turnusy rehabilitacyjne

Organizator zbiórki: Fundacja KAWAŁEK NIEBA
Katarzyna Nowak, 39 lat
Balbinów, świętokrzyskie
Ataksja rdzeniowo-móżdżkowa
Rozpoczęcie: 8 Maja 2019
Zakończenie: 8 Stycznia 2020

Opis zbiórki

Zawsze byłam dla innych. Liczyło się to, żeby pielęgnować, pomagać, wspierać. Niestety los bywa przewrotny i z osoby, która dotychczas wspierała innych, sama stałam się potrzebującą…

Kochająca rodzina, satysfakcjonująca praca i mnóstwo możliwości - moje życie do pewnego momentu wyglądało doskonale. Z zadowoleniem mogłam powiedzieć, że moje życie było fantastyczne. Miałam dosłownie wszystko. Czasem każdemu wydaje mi się, że mógłby chcieć lub robić coś więcej, ale teraz kiedy patrzę na to z perspektywy, tęsknię za tamtymi czasami. Czasami, kiedy mogłam wszystko, kiedy wszystko było właściwie na wyciągnięcie ręki.

Zaczęło się niewinnie, miałam powracające zawroty głowy. Myślałam, że to taki etap, że przecież to nic strasznego, każdemu może zdarzyć się gorszy okres. Kiedy do dotychczasowych objawów dołączyły zaburzenia równowagi, w mojej głowie pojawił się sygnał alarmowy. Zaczęłam szukać przyczyny mojej choroby. Początkowo nikt nie był w stanie postawić jednoznacznej diagnozy. Moje poszukiwania zataczały coraz szersze kręgi, z czasem jeździłam po całej Polsce, w poszukiwaniu odpowiedzi na dręczące pytanie “co mi jest?”. Kiedy powoli traciłam nadzieję, nadeszła informacja. To, czego najbardziej bałam się usłyszeć… Ataksja rdzeniowo-móżdżkowa to choroba nieuleczalna, gwałtowna, szybko postępująca, odbierająca kolejne umiejętności, stopniowo pozbawiająca samodzielności. Widziałam, jak postępuje ta choroba, jak wygląda życie chorego. Mój tata to on chorował na tę straszną przypadłość. Kiedy usłyszałam diagnozę, wszystko stanęło mi znów przed oczami… Choroba taty, jego dolegliwości…

Katarzyna Nowak

Najgorsze jest to, że choroba bez rehabilitacji postępuje w zatrważającym tempie. Początkowo nie brakowało mi sił, miałam nadzieję na walkę. Później choroba zaczęła postępować, a ja zaczęłam stopniowo tracić nadzieję. Na rehabilitacji spędzałam coraz więcej czasu. Zajęcia, rehabilitacja, regularne kontrole u specjalistów pochłaniały mnóstwo czasu i środków. Niestety, moje schorzenie i poszukiwanie diagnozy doprowadziło do tego, że nie mogłam już dłużej pracować. Za utrzymanie całej rodziny i finansowanie mojego leczenia odpowiedzialny był mąż. To on wspierał mnie i pomagał, kiedy wszyscy inni zawiedli. Kiedy ludzie, z którymi byliśmy blisko, uciekli przerażeni wizją choroby. Nigdy nie wyrażę swojej wdzięczności za to, że dotrzymał słów małżeńskiej przysięgi.

Niestety, czas mija, a choroba postępuje. Nie chcę, by moje dzieci patrzyły na to, co ja widziałam w przypadku choroby mojego taty. Nie mogę zgodzić się na niesprawność! Zawsze byłam pełna energii, zawsze miałam coś do powiedzenia… Choroba atakuje moje ciało i próbuje mnie zniszczyć. Nie mogę do tego dopuścić. Chcę podjąć kolejną walkę, jednak koszt rehabilitacji zupełnie przewyższa nasz domowy budżet. Muszę zabezpieczyć się też przed najgorszym - wina umożliwiająca zjazd z piętra, by dom nie stał się moim więzieniem. Pomóżcie mi w walce! Pomóżcie chronić moje dzieci przed tym widokiem!

Do niedawna myślałam, że wygrałam los na loterii. Teraz walczę o każdy dzień. O przetrwanie mojej rodziny, o szczęście moich dzieci, o resztkę zdrowia, która mi pozostała. Środki potrzebne na windę i rehabilitację to dla mnie ratunek, zatrzymanie przerażającego wroga przynajmniej na jakiś czas. Proszę, pomóżcie to dla mnie ostatnia deska ratunku!

8 009,00 zł ( 43,61% )
Wsparło 175 osób
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na najnowszą zbiórkę Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki