Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Bo chodzi o to, żeby Kinga mogła zacząć chodzić

Kinga Bartoszcze
Zbiórka zakończona
1 110,00 zł ( 100% )
Wsparło 69 osób
Cel zbiórki:

Przeszczep komórek macierzystych, aby Kinga mogła chodzić

Organizator zbiórki: Fundacja KAWAŁEK NIEBA
Kinga Bartoszcze, 19 lat
Niedrzwica Duża, lubelskie
Mózgowe porażenie dziecięce, padaczka
Rozpoczęcie: 4 Lutego 2018
Zakończenie: 13 Czerwca 2018

Aktualizacje

Kinga otrzyma szansę na swój pierwszy krok!

Kindze udało się uzbierać na subkoncie swojej fundacji całą potrzebną do przeprowadzenia przeszczepu komórek macierzystych kwotę. 

Dziękujemy za wsparcie Kingi i trzymamy kciuki za efekty jej leczenia.

Opis zbiórki

Pisze wolniej niż rówieśnicy, ma trudności z wymową i korzysta też z indywidualnego toku nauczania. Jej koleżanki ze szkolnej ławki umawiają się na pierwsze randki, dążą do uzyskania jak największej samodzielności, a ona wciąż potrzebuje nieustającej pomocy mamy w najbardziej podstawowych sprawnościach: ubieraniu, czesaniu, myciu i innych czynnościach higienicznych. Mamy, która niemal codziennie słyszy od córki: mamo, chciałabym Ci pomóc, ale nie umiem.

Kinga Bartoszcze

Kinga ma 15 lat i podobnie jak jej rówieśnicy jest o krok od wejścia w dorosłość. O krok od podjęcia decyzji, które będą miały wpływ na dalsze jej losy. Kinga, przez całe życie, jest też o krok od spełnienia swojego największego marzenia. Przejścia samodzielnie choćby kilku metrów na własnych nogach.

Kinga ma świadomość, że różni się od swoich rówieśników i wkurza się na swoją niepełnosprawność. Jest piękną duszą uwięzioną w niesprawnym ciele. Czterokończynowe mózgowe porażenie dziecięce, które u niej zdiagnozowano po 18 miesiącach wędrówek między gabinetami specjalistów, skutecznie okradło dziewczynkę z beztroski dzieciństwa.

Przez lata wielokrotnie spoglądała przez okno na ferajnę z sąsiedztwa, biegającą po podwórku. Kiedy jej koledzy pędzili na swoich pierwszych dwukołowcach odkryć nowe ścieżki w pobliskim lesie, Kinga wsiadała na czterokołowy wózek, żeby rodzice zabrali ją na wyczekiwaną od miesięcy wizytę u neurologa. Gdy jej koleżanki grały w gumę albo wyliczały „szedł chłop, zrobił krok - szła baba, skakała jak żaba” do zabawy na skakance, Kinga uczyła się z logopedą wymawiać najprostsze słowa. Chciałaby jak inni przechodzić przez płoty, ale jak to zrobić, kiedy pokonanie kilku stopni schodów, każdorazowo stanowi wyzwanie porównywalne ze zdobyciem K2? Całe letnie dni podarowane fikołkom na trzepaku musiały ustąpić miejsca godzinom żmudnych i często bolesnych ćwiczeń rehabilitacyjnych. Wszędzie z ukochaną mamą lub tatą, bo bez nich ani rusz.

Kinga Bartoszcze

Pierwsze tygodnie życia Kingi nie zapowiadały tak dramatycznego obrotu sprawy. Dziewczynka przyszła na świat w terminie, przy pomocy cesarskiego cięcia. Lekarze uznali, że jest w pełni zdrowa. Po upływie kilku miesięcy rodzice zauważyli jednak, że ich ukochana córeczka rozwija się inaczej niż rówieśnicy. Niepokój wzbudzały przykurczone i wiotkie rączki oraz nóżki. Mała Kinga nie potrafiła stanąć w łóżeczku, przewracała się przy prawie każdej próbie. Jak, niemal każdy roczny bobas, chciała zrobić swój pierwszy samodzielny krok. Do dzisiaj nigdy jej się to nie udało.


Rodzice rozpoczęli, szeroko zakrojone, poszukiwania odpowiedzi na pytanie: co dolega i jak możemy pomóc naszemu dziecku? Tropili niewidzialnego złoczyńcę, który podstępnie i złośliwie dokucza ich bezbronnej kruszynce. Kinga była prawdopodobnie najbardziej szczegółowo przebadanym maluchem w okolicy, jednakże dziesiątki wizyt u wielu różnych specjalistów długo nie przynosiły rezultatu. Maleństwo przyzwyczaiło się nawet, że nowo poznane ciocie i wujkowie mają różne twarze, ton głosu, a nie zmienia się wciąż tylko jeden i ten sam szczegół - biały kitel. Przełom nastąpił w dramatycznych okolicznościach, po 18 miesiącach śledztwa.

Nagły, wieczorny ostry atak padaczki nieomal kosztował Kingę życie, jednocześnie podpowiadając lekarzom (potwierdzoną tomografem) diagnozę: czterokończynowe mózgowe porażenie dziecięce. Stało się jasne, że dziewczynka już zawsze będzie potrzebowała pomocy rodziców i innych ludzi.


Od tej chwili szeroko pojęta rehabilitacja została najbliższą przyjaciółką Kingi. Przymusową towarzyszką życia, będącą jednocześnie nadzieją na poprawę sprawności fizycznej, jak i źródłem bólu, łez odbierających bezwzględnie beztroskę dzieciństwa. W międzyczasie zaczęły się powtarzać ostre, kończące się wizytami w szpitalu, ataki padaczki. Zupełnie jakby lekooporna epilepsja była zazdrosna o najmniejsze nawet, osiągane przez Kingę, sukcesy w rehabilitacji, skutecznie sabotując ich postęp.

Kinga Bartoszcze


Dzisiaj Kinga jest o krok od progu dorosłości, w czerwcu skończy drugą klasę gimnazjum. Jest świetną uczennicą, dumą rodziców i bardzo lubianą w szkole. Koleżanki i koledzy na każdym kroku wspierają ją i pomagają w codziennym w funkcjonowaniu.

Otrzymywane co roku świadectwa z czerwonym paskiem pozwalają kingowym myślom o edukacji wybiegać daleko w przód. Chciałaby pomagać zwierzętom, być może jako weterynarz. Wtedy jednak twarz smutnieje i pojawia się trudne pytanie: mamo, jak ja sobie poradzę?

Kinga jak każda nastolatka ma swoje największe marzenie. I przez całe życie jest o krok od tego, żeby się spełniło. Chce po prostu samodzielnie chodzić. Tak niewiele, a jednocześnie tak wiele. Jedyną obecnie nadzieją, żeby się spełniło jest przeszczep komórek macierzystych. Ogromna szansa, której nie może stracić.


Dotychczas rodzice samodzielnie starali się sprostać finansowym obciążeniom, związanym z rehabilitacją Kingi, zakupem sprzętu, turnusom rehabilitacyjnym czy dostosowaniem domu do specjalnych potrzeb córki. Koszt leczenia komórkami macierzystymi jednak znacznie przekracza ich możliwości. Pomóżmy Kindze spełnić marzenie. Choroba ukradła dziewczynie prawdziwe dzieciństwo, dajmy jej szansę na sprawniejszą dorosłość.

1 110,00 zł ( 100% )
Wsparło 69 osób
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na najnowszą zbiórkę Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki