Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Naprawić krzywdy wyrządzone przez chorobę

Klaudia Wywioł
Zbiórka zakończona

Naprawić krzywdy wyrządzone przez chorobę

7 517,21 zł ( 102,41% )
Wsparło 481 osób
Cel zbiórki:

Nowe włosy dla Klaudii

Klaudia Wywioł, 25 lat
Wodzisław Śląski, śląskie
Łysienie plackowate
Rozpoczęcie: 4 Maja 2017
Zakończenie: 4 Sierpnia 2017

Rezultat zbiórki

Klaudia Wywioł

Opis zbiórki

Zawsze miałam takie piękne długie włosy. Sięgały do pasa. Dbałam o nie, bo wiedziałam, że mało kto ma takie szczęście jak ja. Później zachorowałam. O tym, co przeszłam przypomina mi moje odbicie w lustrze. Tam widzę moją łysą głowę – znak tego, na co choruję.

Klaudia Wywioł

Klaudia zawsze była bardziej nieśmiała od innych. Jeśli wyobrazisz sobie małą dziewczynkę, która stoi zawstydzona ze wzrokiem wbitym w ziemię, to to właśnie ona. W szkole zawsze gdzieś z boku, na drugim planie. Z długimi włosami, które jak kurtyna odgradzały ją od świata, gdy pochyliła głowę. Jak zasłona, którą zawsze nosiła przy sobie. Nie pozwalała ich obcinać. Były coraz dłuższe. I tak miało pozostać.

Pamiętam tamten dzień, bo o takiej panice, jak wtedy trudno zapomnieć nawet po 8 latach. To była niedziela, niewiele przed południem. Za chwilę wychodziłyśmy do babci na obiad. Mama plotła mi warkocze. Rozczesała moje włosy i zrobiła przedziałek – wszystko tak, jak zawsze, prawie rytuał. Jej ręka w którymś momencie się zatrzymała. Zaczęła pytać mnie, czy któregoś dnia ktoś nie pociągnął mnie mocniej za włosy. Na samym czubku głowy miałam łysy, kilkucentymetrowy placek.

Klaudia Wywioł

W końcu moją tragedię mógł zobaczyć każdy. Było coraz gorzej. Codziennie rano, kiedy się budziłam, na poduszce znajdowałam garści włosów. Z miesiąca na miesiąc miałam ich coraz mniej. Łysiałam. W wieku 13 lat moja głowa stawała się łysa, a mój wstyd coraz większy. Ludzie myśleli, że choruję na raka. Niektórzy patrzyli ze współczuciem, inni z litością. Część unikała kontaktu, bo nie wiedziała, jak zachować się w moim towarzystwie. Widziałam te spłoszone spojrzenia, czułam, że ludzie się peszą. Kiedy byłam już całkiem łysa, nie chciałam chodzić do szkoły.

Jeździłyśmy z mamą od jednego lekarza do drugiego. Zdiagnozowano łysienie plackowate. Zamykałam się w nocy w pokoju i płakałam w poduszkę. Lekarze dawali niewielkie nadzieje na to, że włosy odrosną. Mieli rację. Minęło ponad 8 lat, a ja wciąż jestem bez włosów. Pomimo leczenia psychologicznego, psychiatrycznego, farmakologicznego nie odzyskałam ich. Musiałam zaakceptować to, co mam i przywyczaić się do peruki.  Od początku mojej choroby noszę te syntetyczne, które często trzeba zmieniać, bo po krótkim czasie się niszczą i nie nadają do użytku.

Mojej choroby najprawdopodobniej już się nie pozbędę. Chyba, że kiedyś ktoś wynajdzie lek, który sprawi, że znów będę miała długie włosy do pasa. Póki marzę o jednym. O peruce z naturalnych włosów, które będzie przypominała mi moje własne. Jej koszt to suma, na którą mnie nie stać, dlatego proszę Was o pomoc. Proszę, pomóżcie mi żyć bez wstydu i kompleksów...

7 517,21 zł ( 102,41% )
Wsparło 481 osób

Obserwuj ważne zbiórki