Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Nikoś w starciu z rakiem. Pomóżmy mu pokonać śmierć!

Nikodem Kinas
Zbiórka zakończona
224 552,51 zł ( 111,56% )
Wsparły 11142 osoby
Cel zbiórki:

Protonoterapia w Essen - szansa Nikosia na pokonanie nowotworu

Nikodem Kinas, 9 lat
Chmielno, pomorskie
Medulloblastoma z amplifikacją jednego z onkogenów
Rozpoczęcie: 25 Stycznia 2018
Zakończenie: 14 Lutego 2018

Rezultat zbiórki

30.03.2018:

Dobre wieści ze szpitala! Leczenie Kodiego trwa i choć nie jest lekko, z twarzy chłopca nie znika uśmiech. Pozytywne nastawienie to połowa sukcesu - wierzymy, że z taką mocą Kodi pokona tego potwora!

Dziękujemy - leczenie jest możliwe dzięki Wam!

Nikodem Kinas


16.05.2018:

Walka o życie Kodiego trwa. Konieczna jest pilna immunoterapia. Zbiórka na leczenie dające szanse na pokonanie nowotworu trwa tutaj: 

https://www.siepomaga.pl/nikos-kinas2

Aktualizacje

Leczenie trwa

Mamy 100%! Dziękujemy!

W ekspresowym tempie uzbieraliśmy niezbędną kwotę na leczenie Kodiego! Dziękujemy!

Przyjęcie do kliniki już 19 lutego!

Właśnie dostaliśmy pismo z kliniki w Essen - chcą przyjąć Nikosia jak najszybciej. Już 19 lutego musimy tam być, ale zapłacić musimy do 15 lutego... Mamy więc jeszcze mniej czasu niż sądziliśmy, a nadal brakuje bardzo dużej sumy.

Prosimy - bądźcie z nami, bądźcie z Nikosiem. Do końca nie możemy stracić nadziei, że nam się uda...

Choroba atakuje, czas ucieka - już wkrótce Kodi będzie musiał rozpocząć terapię

Myśleliśmy, że gorzej już być nie może. A jednak…

Nikodem jest absolutnie wyjątkowym chłopcem. Nie wiedzieliśmy, że aż tak wyjątkowym.

Okazuje się, że nasz Kodi walczy z najgorszą postacią rdzeniaka, najrzadszą i najbardziej złośliwą, która w Polsce dotyka tylko jedno dziecko na kilka lat.

Może być tak, że chemioterapia w ogóle nie zadziała.

W takiej sytuacji będziemy musieli ją przerwać i jak najszybciej rozpocząć naświetlania protonami w Essen. 1,5 miesiąca codziennych naświetlań w znieczuleniu ogólnym z przerwami na weekendy.

Wiemy już, że na refundację naświetlań z NFZ liczyć nie możemy i koszt 2 etapu leczenia będziemy musieli ponieść sami. 

Bardzo prosimy o pomoc.

Rodzice Kodiego

Opis zbiórki

To miał być wspaniały Sylwester, tymczasem zmienił się w prawdziwy koszmar. Zamiast witać Nowy Rok z rodziną i przyjaciółmi, umieraliśmy ze strachu w szpitalu. Nasz synek nagle źle się poczuł. Jeszcze tego samego dnia usłyszeliśmy informację, że w głowie Nikosia jest guz! Badania nie pozostawiły złudzeń - to złośliwa odmiana nowotworu. Bardzo złośliwa… Świat się zawalił. teraz był tylko jeden cel - uratować życie synka. Ostatnio Kodi zapytał, czy ma raka. Chciał wiedzieć, czy umrze… Musiałem, nadal muszę być silny - jestem tatą i zrobię wszystko, by mój syn wygrał tę walkę! Bardzo proszę o pomoc - protonoterapia to największa szansa dla Nikosia, za którą nie jesteśmy w stanie sami zapłacić…

Nie tak wyobrażaliśmy sobie ten czas… Przyjechaliśmy do Polski, jak co roku, by wspólnie z bliskimi przywitać Nowy Rok. Nigdy nawet przez myśl by mi nie przeszło, że wraz z rozbłyskiem pierwszych fajerwerków moje dziecko rozpocznie dramatyczną walkę o życie… Gdy inni z okrzykami radości składali sobie życzenia zdrowia i szczęścia na 2018, ja i moja żona odchodziliśmy od zmysłów. Nasz Nikoś umierał…

Nikodem Kinas

Byliśmy już w drodzę do przyjaciół, wsiadaliśmy do kolejki, gdy Kodi zaczął się dziwnie zachowywać. Tracił równowagę, mówił, że boli go główka. Chciał złapać przedmiot, ale nie wiedział, gdzie jest. Gdy spojrzałem w jego oczy wiedziałem, że nie jest dobrze. Jak najszybciej pojechaliśmy do szpitala. Potem już wszystko potoczyło się błyskawicznie…

Po badaniu tomografem dali nam jeszcze nadzieję, że to może nic poważnego. Ale rezonans z kontrastem nie pozostawił złudzeń - okazało się, że w główce naszego synka zagnieździł się potwór! Lekarz od razu podejrzewał najgorsze, wysłali nas do Centrum Zdrowia Dziecka. Karetką z Gdańska pędziliśmy na sygnale do Warszawy, cały czas modląc się o cud. Chciałem, by to wszystko okazało się pomyłką, nieporozumieniem! Przecież to nie mogło się dziać naprawdę…

4 stycznia, dwa dni przed swoimi szóstymi urodzinami, Nikodem trafił na stół operacyjny. Lekarze podjęli się operacji wycięcia guza. Mogło zdarzyć się wszystko, wiedzieliśmy o powikłaniach, które mogły nastąpić. Godziny spędzone pod salą dłużyły się w nieskończoność, zmówiliśmy wszystkie znane modlitwy… Gdy zobaczyliśmy chirurga, który wyszedł z sali, kamień spadł nam z serca - operacja się udała! Guz usunięty, walka może trwać dalej. Niestety, radość nie trwała długo - znamy już częściowe wyniki badania guza. Wiemy już, że naszym wrogiem jest niezwykle złośliwy nowotwór -  rdzeniak zarodkowy - medulloblastoma anaplastyczna.

Nikodem Kinas

Po tygodniu od operacji Kodi został poddany pierwszej chemioterapii, w piątek przejdzie kolejną. Włoski zaczęły wypadać, więc nasz dzielny synek postanowił zgolić je sam. Ostatnio sam znalazł stronę, którą dla niego prowadzimy. Zapytał mnie, czy ma raka… Ma dopiero 6 lat, a już rozumie tak dużo. Powiedzieliśmy, że to “wisienka” w jego głowie, że jest już usunięta, ale trzeba jeszcze przejść leczenie, bo może wrócić. Zrozumiał.

Jesteśmy nieustannie w ferworze walki. Niedawno dowiedzieliśmy się o przerzutach do kanału kręgowego… Lekarka nazwała to “kożuchem”, który szczelnie oplata rdzeń. Rak się nie poddaje, ale my także. Rozmawiałem z lekarzami, skontaktowałem się z chorymi i rodzicami chorych na ten sam rodzaj nowotworu z całego świata. Wszędzie przewijała się jedna klinika - ta w Essen. To właśnie tam leczą specjaliści, którzy z powodzeniem stosują protonoterapię, mają świetne wyniki!

W Polsce idziemy standardowym protokołem, który obejmuje chemię, radioterapię i znowu chemię. Ale naświetlania stosowane w Polsce są niezwykle szkodliwe… Za granicą leczenie protonami to standard, u nas w kraju jeszcze tego nie ma. Tymczasem po radioterapiii standardowo stosowanej w Polsce z ludzi często zostaje po prostu wrak... Stosowane w niej fotony przechodzą przez cały organizm, wyrządzając olbrzymie szkody! Serce, płuca Nikosia mogą zostać nieodwracalnie zniszczone, to ogromna cena za próbę pokonania nowotworu! Protony działają inaczej - precyzyjnie docierają do miejsca docelowego, w przypadku Nikosia do kanału kręgowego, oszczędzając sąsiednie organy. Dlatego wiemy, że to jest najlepsza droga, by Nikoś mógł pokonać nowotwór. W Essen ma na to największą szansę!

Nikodem Kinas

Leczenie w niemieckiej klinice jest ściśle powiązane z protokołem w Polsce, w porozumieniu z polskimi lekarzami, z tym że zamiast radio-, stosuje się o wiele bezpieczniejszą protonoterapię. Jest tylko jedna, ale za to ogromna przeszkoda - NFZ odmawia refundacji… Dlatego prosimy o pomoc - gdy tylko Nikoś skończy chemioterapię, musi w ciągu trzech tygodni przejść naświetlania protonami. To jego jedyna szansa, jedyna nadzieja, że mój syn przeżyje…

A to walka z chorobą oczami Nikosia:

Jestem Kodi i mam 6 lat. Przylecieliśmy z rodzicami do Polski tylko na chwilę, a chyba zostaniemy na dużo dłużej. Po locie dziwnie się czułem, widziałem podwójnie i wymiotowałem. Kiedy powiedziałem „Tato widzę przez taką mgłę” wszystko zaczęło się zmieniać.

Rodzice zabrali mnie do szpitala na badania, cieszyłem się, że jeżdżę karetką – to takie super auto z syreną!

Już tak bardzo się nie cieszę...

W dwa tygodnie przeszedłem operację usuwania „wisienki” znalezionej w mojej głowie, cały czas mnie badają, pytają jak się czuję i ciągle dostaję kroplówki.

To chyba coś gorszego niż ostatnie przeziębienie, bo ciągle jestem w szpitalu.  Po tych wszystkich lekarstwach nie mam za dużo siły i dużo leżę w łóżku. Mama cały czas jest ze mną. Tata jest tylko w weekendy, bo musi chodzić do pracy.  Nie rozumiem, dlaczego tu jestem tak długo i dlaczego tak szybko się męczę. Zawsze byłem szybki, nawet wygrywałem z Tatą w ściganiu.

Chciałbym już móc wyjść ze szpitala, i szaleć z moim najlepszym przyjacielem Igorem, tak jak to zawsze robimy...

Nikodem Kinas

Proszę, pomóżcie nam w walce o życie Kodiego. On tak bardzo chciałby po prostu wrócić do domu i zapomnieć o koszmarze, który teraz przeżywa…

Z góry dziękujemy za każde wsparcie,

Kodi, Anna i Bart  

224 552,51 zł ( 111,56% )
Wsparły 11142 osoby
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na najnowszą zbiórkę Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki