Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Mówiłam, że z tego wyrośnie

Karolina Stefanowicz
Zbiórka zakończona
49 924,00 zł ( 100,4% )
Wsparło 2311 osób
Cel zbiórki:

Przeszczep komórek macierzystych

Karolina Stefanowicz, 11 lat
Boguszów-Gorce, dolnośląskie
Mózgowe porażenie dziecięce
Rozpoczęcie: 28 Października 2015
Zakończenie: 27 Grudnia 2017

Rezultat zbiórki

Poprzednia zbiórka zakończyła się wielkim sukcesem - mieliśmy całą kwotę na 5 zabiegów przeszczepu komórek macierzystych. Samo to, że tyle ludzi zechciało nam pomóc, dodało nam skrzydeł. Czekając na wyznaczenie terminu, Karolinka miała kolejne zabiegi, które pomogą jej być bardziej samodzielną w przyszłości, m.in. fibrotomię. Czas leciał, a gdy w końcu dostaliśmy termin, okazało się, że cena za komórki wzrosła i musimy dozbierać na hospitalizację (tych kosztów wcześniej nie było) podczas podań.

Stojąc pod murem, za którym była szansa na zdrowie Karolinki, kolejny raz prosiliśmy Was o wsparcie, żebyśmy nie musieli przerywać leczenia w połowie - poprzednim razem efekty były cudowne, więc liczyliśmy, że i tym razem będziemy świętować mały cud. I dzięki Wam świętowaliśmy - udało się zebrać na czas brakującą kwotę!

Karolinka, tak jak było zaplanowane, 28 grudnia 2017 roku przystąpiła do terapii komórkami macierzystymi. Nie byłoby to możliwe bez Państwa pomocy i tych wszystkich osób o tak wielkich sercach <3 Dziękuję zarówno za pomoc pieniężną, ale również za wszystkie dobre słowa, które darczyńcy wpisywali pod wpłatami.


Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że wszystko się udało. Teraz przed nami jeszcze cztery podania komórek dokanałowo i wierzymy, że dzięki tym małym komóreczkom nasz Aniołek będzie coraz sprawniejszy. A tak ogromna pomoc z Państwa strony i tyle płynącej wiary, że będzie już tylko lepiej, utwierdza nas w przekonaniu, że nie może być inaczej.


Dziękujemy i życzymy wszystkim dużo dużo zdrowia bo to według nas jest najważniejsze.

Pozdrawiam, Iwona Stefanowicz - mama Karolinki

Aktualizacje

Znów pod górkę :(

Niestety, 16.11 nie udało nam się pojechać na przeszczep. Karolinka bardzo się rozchorowała, jakoś ostatnio pech nas nie opuszcza. Dwa tygodnie na antybiotykach i teraz już jest lepiej Nowy termin mamy na 28.12.2017, mam nadzieję, że teraz będzie bez komplikacji.

Pozdrawiam Iwona Stefanowicz, mama Karolinki

Mamy termin i mamy problem :(

Poprzednia zbiórka zakończyła się wielkim sukcesem - mieliśmy całą kwotę na 5 zabiegów przeszczepu komórek macierzystych. Samo to, że tyle ludzi zechciało nam pomóc, dodało nam skrzydeł. Czekając na wyznaczenie terminu, Karolinka miała kolejne zabiegi, które pomogą jej być bardziej samodzielną w przyszłości, m.in. fibrotomię. Czas leciał, a gdy w końcu dostaliśmy termin, okazało się, że cena za komórki wzrosła i musimy dozbierać na hospitalizację (tych kosztów wcześniej nie było) podczas podań. Dzięki poprzedniej zbiórce, termin nie przepadnie i ruszamy 16 listopada 2017, jednak kolejny raz prosimy o wsparcie, żebyśmy nie musieli przerywać leczenia w połowie - poprzednim razem efekty były cudowne, więc liczymy, że i tym razem będziemy świętować mały cud.

Opis zbiórki

Karolinka urodziła się 18 lutego 2010 - jak każda mama pamiętam dokładnie ten dzień. W ciągu zaledwie dwóch godzin od przyjazdu do szpitala było już po wszystkim. Położna powiedziała, że jestem wprost stworzona do rodzenia dzieci! Usłyszałam też, że urodziłam zdrowe dziecko, prawie 4 kg, 10 punktów.  Jeszcze wtedy tak naprawdę nie przywiązywałam wagi do słów "byle było zdrowe" - wierzyłam, że tak po prostu musi być, nie dopuszczałam innej opcji, no bo dlaczego miałoby być inaczej?

Wróciłam z moją małą zdrową kruszynką do domu do drugiej córki i męża. Po czterech tygodniach trafiłyśmy do szpitala - to miało być tylko zwykłe niegroźne zapalenie płuc i tak było, ale to, co wtedy usłyszałam od lekarzy, było czymś niezrozumiałym. Karolinka jest chora! Jak to możliwe - pomyślałam - przecież ja nic nie zauważyłam... Pani neurolog stwierdziła chorobę na podstawie wygięcia Karolinki.

 Karolina Stefanowicz

Dalej były same "chyba". Chyba głębokie upośledzenie, chyba będzie roślinką. Myśleliśmy, że pani doktor nam coś wmawia. Byłam na nią bardzo zła, wydawało mi się, że się nas uczepiła, a przecież Karolinka jest zdrowa. Nie, nie oni musieli się pomylić. Mimo wszystko wolałam dmuchać na zimne i chociaż bez przekonania, zaczęłam rehabilitować córkę. Mówiłam, że ona wyrośnie z tej diagnozy, ponieważ nie było żadnych, ale to żadnych komplikacji przy porodzie, nie było niedotlenienia, owiniętej pępowiny. Nie wydarzyło się nic, co mogłoby spowodować chorobę.

Ciągle wierzyłam, że córka potrzebuje tylko więcej czasu, żeby zacząć się prawidłowo rozwijać, np. trzymać główkę. Jednak, gdy skończyła rok, w papierach było napisane już czarno na białym: Mózgowe Porażenie Dziecięce, pojawiły się też pierwsze ataki padaczki. Karolinka nie przewracała się na boczek, na jej ślicznej buźce nie było uśmiechu, była jakby nieobecna. Zrozumiałam wtedy (może późno), że lekarze nie mylili się w kwestii diagnozy mojego dziecka. Teraz z perspektywy czasu myślę, że to może dobrze, że nie przyjmowałam do siebie tych złych myśli, ponieważ w ciągu tego roku stałam się silniejszą osobą, gotową do pracy z dzieckiem. Nie można powiedzieć, że do końca pogodziłam się z niepełnosprawnością córki, nie potrafię powiedzieć, czy to kiedyś nastąpi, ale kocham ją bardzo taką, jaka jest, a jej każdy mały sukces jest dla mnie ogromnym szczęściem. Najtrudniejsze było i jest to, że nie znaleźliśmy przyczyny choroby. Robiliśmy badania gentyczne, rezonans - nic nie wskazywało na jakiekolwiek problemy. Podobno jest niewielka ilość dzieci, które mają porażenie mózgowe bez przyczyny i nasza córeczka jest jednym z takich dzieci.


Karolinka ma teraz 7 lat. Nie mówi, nie chodzi, wymaga opieki jak malutkie dziecko. Rehabilitacja do tej pory była najlepszym lekarstwem na chorobę. Aż do dnia, w którym rehabilitantka podsunęła nam pomysł terapii komórkami macierzystymi. W grudniu 2014 Karolinka przystąpiła do programu eksperymentalnego w Polsce w Klinice Neurologii Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Lublinie. Podano jej 5 dawek komórek macierzystych. Terapia miała na celu poprawę jej stanu klinicznego. I tak tez się stało. Mogę długo wymieniać, bo terapia przyniosła rezultaty, których się nie spodziewaliśmy. W końcu to eksperyment, nie nastawialiśmy się na cuda. Karolinka po terapii stała się bardziej społeczna - interesują ją ludzie w koło, potrafi śmiać się na głos, rozpoznaje członków rodziny, wyciąga do nas ręce, przestała płakać podczas ćwiczeń z rehabilitantami. Wykonuje niektóre polecenia, np. podaje but do mojej ręki, podnosi ręce do góry, żebym mogła jej ściągnąć bluzkę. Stała się dzieckiem, które nie tylko bezmyślnie pełza po podłodze, ale w konkretnym celu, interesuje ja prawie wszystko, zaczęła lepiej siedzieć, choć nadal na kości ogonowej, wspina się z podłogi na łóżko, fotel, jest stabilniejsza w tułowiu, silniejsza, bardziej mobilna. Zaczęła też wokalizować.

Karolina Stefanowicz


Efekty terapii są zdumiewająca, i co ważne - nie cofają się. Jeżeli pierwsze dawki komórek macierzystych zadziałały tak dobrze, jest to sposób, żeby Karolinka osiągała to, co jest nieosiągalne rehabilitacją. Koszty związane z terapia są dla nas ogromne, sami nie damy rady uzbierać tak wielkiej kwoty. Jak każda mama, pragnę dla moich dzieci jak najlepszej przyszłości i zrobię wszystko, co w mojej mocy, żeby tak było, jednak wiem, że są rzeczy, którym sama nie podołam.


Karolinka otworzyła się na świat, na nas, ciągle się uśmiecha, jest obecna, jest z nami. Bardzo bym chciała, żeby moje dziecko zaczęło czworakować i nie mogę się doczekać, aż pierwszy raz wypowie słowo "mama". Głęboko wierzę, że jest to możliwe i że to tylko kwestia czasu. Prosimy o pomoc, żebyśmy mogli dostarczyć Karolince tylko odpowiednich bodźców i wykorzystać możliwości dzisiejszej medycyny.

49 924,00 zł ( 100,4% )
Wsparło 2311 osób
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na najnowszą zbiórkę Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki