O krok od samodzielności

Zbiórka na cel: Rehabilitacja pooperacyjna, dzięki której Kornelia będzie mogła zacząć chodzić
Zbiórka zakończona
Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 949 osób
29 350 zł (101,21%)

Kornelia Sowiło , 21 lat

Bychawa, lubelskie

Mózgowe Porażenie Dziecięce

Rozpoczęcie: 6 Października 2014
Zakończenie: 12 Maja 2018

21 Lipca 2017, 09:13
Dziękujemy i zbieramy dalej

Dzięki Waszej pomocy niespełna dwa lata temu przeszłam operację selektywnej rizotomii grzbietowej przeprowadzonej w szpitalu w St. Louis. Operacja zniwelowała spastyczność, którą odczuwałam od zawsze i która nie pozwalała mi samodzielnie się poruszać. Obecnie jestem w trakcie intensywnej rehabilitacji polegającej na wzmocnieniu niepracujących dotychczas grup mięśni, rozciąganiu oraz ćwiczeniu chodu na lokomacie. Czuję, że jestem coraz bliżej samodzielności.

Aby operacja przyniosła zamierzone efekty, muszę być poddawana systematycznej rehabilitacji. Codzienne ćwiczenia są bardzo wyczerpujące, ale nadzieja na postawienie samodzielnych kroków dodaje mi energii. Mojej mamy, która samotnie mnie wychowyje nie stać na tak ogromne comiesięczne wydatki na rehabilitację, dlatego zwracam się o pomoc w zbiórce potrzebnych środków.

Dzięki Państwa zaangażowaniu, pomocy finansowej, słowom otuchy i głębokiej wierze w rezultat operacji mogłam zrobić pierwszy krok do samodzielności. Teraz przyszedł czas na kolejny, dlatego po raz drugi z całego serca proszę Was o pomoc. 

Smutek to cicha rozpacz... Zwątpienie i ogromny zawód - złamanej obietnicy matki i ostatniej nadziei odebranej córce. Jesteś o krok od samodzielności, ale to wciąż za daleko, by wstać...

Kornelia urodziła się zbyt wcześnie. W 27 tygodniu ciąży jej ciało się jeszcze w pełni nie ukształtowało, a ona zapragnęła pojawić się na świecie. Zaskoczyła tym wszystkich. Rodziców, dziadków oraz lekarzy, którzy tuż po jej narodzinach mieli ręce pełne roboty, by zawalczyć o jej przyszłe życie. 940 gramów cudu, które od pierwszych dni musiało rozpocząć walkę o swoje życie. Spokojne i beztroskie dorastanie w ramionach samotnie wychowującej mamy nie było jej pisane…





Kornelia jest wesołą i pogodną nastolatką. Swoim uśmiechem potrafi zarazić każdego. Niestety, jej życie zawsze było inne. Po zajęciach w szkole, trzeba znaleźć czas na zaplanowane intensywne ćwiczenia rehabilitacyjne. Pozostaje niewiele czasu na beztroską codzienność. Kornelia, pomimo bólu i pojawiających się niejednokrotnie wątpliwości, nie poddaje się. Wie, że tak trzeba, że to konieczne i niezbędne, by przykurczone ścięgna były nieustannie w ruchu, by nie było gorzej…



Mama była jej największym oparciem i nadzieją. Każdego wieczoru przed snem, do uszka szeptała swojej córeczce  „Jeszcze przyjdzie ten dzień, nie za rok, nie za dwa. Ale przyjdzie taki dzień, kiedy staniesz na nogi”. Ćwiczenia. Nieprzyjemne, niejednokrotnie bardzo bolesne i męczące. Niezależnie od pory roku, wakacji i dni ustawowo wolnych od pracy – wiedziała, że to konieczne, niezbędne by słowa mamy kiedyś się ziściły. Przetrwała każdy z tych trudnych dni. Ilość rehabilitacji z każdym rokiem wzrastała, niestety jej nogi nadal nie służyły do chodzenia. W oparciu o silne dłonie rehabilitanta, Kornelia potrafi pokonać strach i wspierana kulami stanąć na własnych nogach. 

 


 


3 lata temu, za namową przyjaciół, udało nam się spotkać z rodziną, której syn zmagał się z podobnym schorzeniem. Leczenie istnieje, a szansa na samodzielność stała się realna, ale bardzo kosztowna. Kilkanaście lat temu ze spastycznością nie można było zrobić wiele – jedynie rehabilitować, aby nie było gorzej. Dziś taka szansa jest możliwa, niestety, w Polsce związku z wiekiem Kornelii żaden lekarz nie podejmie się skutecznego leczenia. Za oceanem istnieje Klinika, w której wykonuje się rizotomię grzbietową. Operacja polega na przecięciu włókien nerwów czuciowych wychodzących z mięśni i wstępujących do rdzenia kręgowego. Dzięki temu zabiegowi spastyczność w kończynach dolnych zostaje całkowicie usunięta.

 

Nadzieja w pięknych oczach Korneli rozbłysła jaśniejszym płomieniem. A wiara mamy w samodzielność córki wróciła. Ogromna radość, łzy szczęścia i myśl „Nie kłamałam, można to zmienić. I tym razem zrobię wszystko, by wykorzystać tę jedyną szansę”. Cena za samodzielność mojej córki wbiła w nas w ziemię… 160 000 złotych. Jestem samotną matką. Niewielki zasiłek oraz dorywcza praca – to pieniądze, które ledwo starczają nam do kolejnego miesiąca. Wsparcie najbliższych – umożliwia nieustającą rehabilitację. W obliczu tak ogromnej kwoty – jestem bezradna… Pokonanie tego ostatniego kroku stanie się możliwe jedynie z Waszą pomocą...

Ładuję...

50 zł

WowBox.pl

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 949 osób
29 350 zł (101,21%)

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Ukryj tę wiadomość