Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Modlę się o cud, bo operacja już 7 czerwca. Zdążę przed rakiem?

Krzysztof Gawron
16 022,00 zł ( 100% )
Wsparło 908 osób
Cel zbiórki:

operacja usunięcia zmiany nowotworowej

Organizator zbiórki: Fundacja KAWAŁEK NIEBA
Krzysztof Gawron
Kalwaria Zebrzydowska, małopolskie
nowotwór złośliwy płaskonabłonkowy migdałka podniebiennego
Rozpoczęcie: 30 Maja 2018
Zakończenie: 7 Czerwca 2018

Rezultat zbiórki

Dobre wiadomości są takie, że Pan Krzysztof jest juz po opercacji, odpoczywa, a lekarze mówią, ze udao się wyciąż wszystkie zmiany. Zrekonstruowano też język i wszystkie ubytki pooperacyjne. Zaskoczeniem było to, że guz 2 tygodnie po tomografie był już o wiele większy podczas operacji.

Jesteśmy pewni, że teraz będzie już dobrze, a Pan Krzysztof będzie wracał do zdrowia. Trzymamy kciuki...

Opis zbiórki

Nie wiem jak mam Was prosić o wsparcie. Życie sprawiło, że stoję teraz niczym bezradny mały człowiek pośrodku szalejącej burzy, spoglądając śmierci w oczy. I błagam, modlę się, żeby jak najwięcej ludzi usłyszało moje wołanie o pomoc. Mam cudowną rodzinę, której obiecałem, że się nie poddam, przecież mam dopiero 48 lat.

W ratowaniu życia największym wrogiem jest bezsilność, strach oraz uciekający czas, który aktualnie depcze mi po piętach.

A wszystko zaczęło się tak niewinnie w lipcu 2017, od zwykłej anginy i powiększonych migdałków. Do tego spadek wagi i ogólne osłabienie. Jednak to nie zaniepokoiło lekarza pierwszego kontaktu. Dopiero kiedy po serii antybiotyków dolegliwości nie ustąpiły lekarz zlecił usg i tomograf a zaraz po nim biopsję i badanie histopatologiczne. I wtedy jak grom z jasnego nieba przyszła straszna diagnoza – nowotwór złośliwy, płaskonabłonkowy migdałka podniebiennego. Świat się nam zawalił. Jak to? Dlaczego? Pytania zbędne, bo nie ma na nie odpowiedzi...

Krzysztof Gawron

Przeszedłem leczenie serią radioterapii w połączeniu z chemioterapią, którą zakończyłem w grudniu 2017. Niestety nie przyniosła ona zamierzonego efektu i choroba zapukała na nowo do moich drzwi, tym razem ze zdwojoną siłą.

Wznowa – rak naciekający – nieoperacyjny. Śmierć uśmiechnęła się szeroko… Dawano mi najwyżej dwa miesiące życia. Niestety z powodu trudnego umiejscowienia nacieku po wznowie lekarz prowadzący oznajmił, że już nie jest w stanie nic zrobić…

Dostałem skierowanie do Poradni Leczenia Bólu, bo tak nazywa się hospicjum...

Pierwsza moja myśl – trudno, nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem, ale dzięki rodzinie, która jest moją siłą, szybko podniosłem głowę do góry i wspólnie zaczęliśmy szukać innych sposobów na walkę z tym podstępnym rywalem... W końcu znaleźliśmy chirurga, który podejmie się bardzo skomplikowanej ze względu na umiejscowienie operacji usunięcia nowotworu. Będzie to najprawdopodobniej operacja radykalna z usunięciem okolicznych narządów w jamie ustnej i gardle. Po przeanalizowaniu mojej dokumentacji pan doktor powiedział, że musi się ona odbyć jak najszybciej. Dlatego też musi zostać wykonana prywatnie. Ja nie mam już czasu na czekanie w kolejce. Liczy się każdy dzień. Choroba bardzo szybko postępuje.

Mam czas do 07.06.2018, na zebranie i wpłatę pieniędzy.

Mówią, że życie ludzkie nie ma ceny – moje ma konkterny kosztorys!

Niestety koszty są bardzo wysokie – sama operacja to koszt 120 tys. złotych, do tego dochodzą ogromne wydatki związane z późniejszymi operacjami rekonstrukcyjnymi usuniętych narządów oraz długa i kosztowna rehabilitacja. Dotychczasowe leczenie całkowicie wyczerpało nasz budżet domowy…

Krzysztof Gawron

I właśnie ta nadzieja mnie trzyma w całości, odżyła we mnie na nowo, znowu zaczynam wierzyć w to, że mi się uda wygrać z chorobą, że doczekam się wnuków i ślicznych synowych. Bardzo chciałbym wraz z ukochaną żoną patrzeć na szczęście naszych dwóch synów! To jest moje największe marzenie.

Dostałem szansę od losu, mimo iż nie dawali mi tych szans i wierzę, że z pomocą dobrych ludzi pokonam śmierć.

Krzysztof

16 022,00 zł ( 100% )
Wsparło 908 osób
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na najnowszą zbiórkę Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki