Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Mam 31 lat, 3 córeczki i raka. Błagam, pomóż mi przeżyć❗️

Krzysztof Sutor
1 254 462,85 zł ( 100,22% )
Wsparło 31660 osób
Cel zbiórki:

Leczenie metodą Car-T Cell

Organizator zbiórki: Fundacja Siepomaga
Krzysztof Sutor, 32 lata
Wrocław , dolnośląskie
Chłoniak śródpiersia z dużych komórek typu B
Rozpoczęcie: 14 Września 2020
Zakończenie: 8 Lipca 2021

Rezultat zbiórki

Krzysztof odszedł do lepszego świata. Żył i cieszył się każdym dniem. Niestety nie doczekał terapii. 
Zmarł 8.01.2022r
Rodzinie i najbliższym składamy najszczersze wyrazy współczucia

Aktualizacje

PILNE❗️Dramatyczna sytuacja❗️ Zostało kilka godzin!

Mamy dramatycznie mało czasu, by uratować życie Krzyśka! Leczenie musi się rozpocząć natychmiast! Wciąż brakuje ponad 90 tys. złotych!

20-centymwtrowy guz nowotworowy zajmuje płuca! Krysiek nie może zostać bez leczenia, bo będzie to równoznaczne ze śmiercią! 

Każdy dzień, każda godzina to czas dla nowotworu, który zabija! Zostało nam zaledwie kilka godzin, by zebrać brakującą kwotę i jak najszybciej rozpocząć procedurę Car-T! To leczenie to ostatnia szansa, by żyć!

Na Krzyśka czekają jego 3 małe córeczki, które bardzo potrzebują swojego Taty! Krzysiek wierzy, że da radę, że wygra z tą straszną chorobą. Musimy mu pomóc, dopóki nie jest jeszcze za późno...

Krzysztof Sutor

Zdążymy? Damy radę uratować życie wspaniałego taty?

Z ostatniej chwili❗️Otrzymaliśmy nowy kosztorys leczenia Krzyśka! Brakuje pieniędzy na leczenie!

Krzysztof Sutor

Otrzymaliśmy właśnie wiadomość o Krzyśka! Po rozstrzygnięciu procedury przetargowej wzrosła cena leczenia, dlatego aktualizujemy pasek zbiórki! 

Sytuacja jest dramatyczna! Krzysiek jest gotowy, by podjąć leczenie, ale brakuje środków, by rozpocząć procedurę! 

Brakuje ponad 200 tys. złotych!

Prosimy wszystkich o pomoc, udostępnienia i rozsyłanie informacji! Jesteśmy już tak blisko celu! Bez leczenia Krzysiek nie ma szans z nowotworem!

Krzysztof Sutor

Są pieniądze na leczenie!

Decyzją rodziców ŚP. Waldemara Pierzyńskiego oraz Fundacji Siepomaga, część kwoty, której Waldek nie zdążył wykorzystać na leczenie, została przekazana na rzecz ratowania życia Krzysztofa.

Dzięki temu mamy 100% środków potrzebnych na opłacenie terapii, która da Marcie szansę pokonać nowotwór!

Z całego serca dziękujemy wszystkim, który wsparli walkę Krzyśka. Dziękujemy rodzicom Waldka, że w tych najtrudniejszym momencie myślą o innych.

Teraz trzymajcie mocno kciuki za Krzyśka i za powodzenie terapii Car-T. 

Razem wielką mamy MOC!

DZIĘKUJEMY!

Mama 3 córeczki i złośliwy nowotwór! Błagam Cię o życie!

Skończyły się dla mnie możliwości dalszego leczenia nowotworu! Nie chcę umierać! Mam dla kogo żyć!

Na zdjęciu widzicie moje trzy córeczki – błagam Was o pomoc!

Krzysztof Sutor

Klinika w porozumieniu ze sponsorem badań klinicznych postanowiła przedłużyć moje leczenie immunoterapią o 4 cykle.

Został mi ostatni cykl. Później stracę możliwości leczenia i będzie mi podawana bardzo mocna chemioterapia, która tak naprawdę nic nie daje....

Moja ostatnia szansa to terapia Car–T Cell! Do zebrania zostało mi ponad 500 tys. złotych!

Błagam Cię – pomóż mi!
Krzysiek

Bardzo pilne! Pomóżcie!

Kończy się mój czas! Mam tylko jedną szansę na życie. Drugiej możliwości nie będzie! Umieram na oczach 3 córeczek!

Mam 31 lat, trzy córeczki i raka! Ważny jest czas! Potrzebne są masowe udostępnienia!



Błagam, pomóż mi przeżyć! Nie chcę jeszcze opuszczać mojej rodziny...

Skończyłem dotychczaswe leczenie, a nie mam pieniędzy na rozpoczęcie Car-T. Od teraz, mówiąc wprost – umieram! Wyczerpałem możliwości leczenia!
Lekarze planują podawanie mi standardowej chemioterapii, co nie daje efektu. 

Bez pomocy nie dożyję kolejnych urodzin moich dzieci...

Błagam!

Ratunku❗️ Umiera młody ojciec! Mało czasu na ratunek i ostatnia szansa na życie!

Umiera młody tata trojga dzieci! Została już tylko jedna możliwość leczenia! Mamy bardzo mało czasu, by zdążyć, zebrać środki. Potrzebne są masowe udostępnienia tego posta!

Wszystkie dotychczasowe metody zawiodły! Krzysiek ma tylko jedeną możliwość – bardzo droga terapia  metodą Car-T Cell.

Mam 31 lat, 3 córeczki i raka. Błagam, pomóż mi przeżyć❗️To nie może się tak skończyć. 

PILNE❗️Obejrzyj apel, udostępnij to znajomym – kolejnej szansy nie będzie, dlatego musimy się spieszyć!

Opis zbiórki

Mam na imię Krzysztof, mam 31 lat, 3 fantastyczne córeczki i raka, który chce mi to wszystko zabrać! Jeszcze rok temu byłem szczęśliwym facetem, któremu urodziły się piękne bliźniaczki, facetem, który ma wiele powodów do szczęścia… Wtedy, gdy odbierałem Martynkę i Malwinkę ze szpitala, ciążył już nade mną wyrok! Żyłem w przekonaniu, że moje życie się zaczyna, nie kończy, dlatego diagnoza bolała tak bardzo. Teraz muszę stanąć oko w oko ze śmiercią i zebrać 1,5 miliona złotych, by móc zostać ze swoimi dziećmi, by wciąż żyć!

Bliźniaczki zaczęły stawiać pierwsze kroki, a mi grunt osunął się spod stóp. Wynik badania PET potwierdził koszmar, o którym nawet bałem się myśleć. Guz zaatakował płuca. Chemioterapia już nie pomoże. Leczenie za 1,5 miliona złotych może zadziałać!

Przyszło mi albo pożegnać się z moją rodziną, albo schować dumę i błagać Cię o pomoc.

Jestem ojcem trojga małych dzieci – mam prawo być zmęczony! Tak tłumaczyłem sobie fatalne samopoczucie, kiedy nie miałem siły, by wyjąć córeczki z samochodu! Udawałem, że to wszystko chwilowe, że przejdzie, nie wiedząc, że idzie po mnie śmierć!

Krzysztof Sutor

Na zdjęciu rentgenowskim lekarz zauważył ogromnego guza. Zaczęła się przykra część tej historii, która trwa do dnia dzisiejszego!

Okazało się, że cierpię na chłoniaka z dużych komórek typu B w czwartym, ostatnim stopniu rozwoju i mam w śródpiersiu ogromnego guza o wymiarach 25x20 cm, który uciska płuca i serce. Bardzo ciężko było przyjąć do wiadomości, że jestem śmiertelnie chory. Jednak potrzebne było szybkie działanie.  Powiedziałem sobie – to nie czas, żeby się poddawać, moje dzieci i moja rodzina wierzą, że uda mi się pokonać nowotwór.  Poddałem się podstawowemu schematowi chemioterapii. Docelowo miałem wziąć 6 wlewów agresywnej chemii R-CHOP. Podczas jej stosowania, mój organizm przechodził prawdziwą konfrontację: z jednej strony nowotwór, z drugiej chemia, która niszczyła jeszcze bardziej. Jednak nie podawałem się – moje dzieci muszą mieć ojca, a ja chce widzieć, jak dorastają. Z tą myślą przechodziłem kolejne cykle leczenia. Po ukończeniu czwartego cyklu przyszedł czas na chwilę prawdy. Okazało się, że guz się zmniejszył, ale nie na tyle, aby ogłosić sukces. 

Zmieniono mi chemioterapię na jeszcze bardziej agresywną. Zastosowano chemię ze schematu R-ICE. Była to tak agresywna chemia, że powodowała w moim organizmie prawdziwe spustoszenie, moja odporność była bliska zeru i wymagałem częstego przetaczania krwi. Po dwóch cyklach R-ICE przyszedł czas na kolejne badanie diagnostyczne PET. Znów pojawiła się nadzieja na wyleczenie. Stwierdzono, że guz się zmniejszył, ale znów nie był to zadowalający wynik i będę musiał podjąć się kolejnej linii leczenia. 

Autoprzeszczep komórek macierzystych dawał duże szanse. W styczniu 2020 roku, w celu spowolnienia choroby, dostałem kolejną chemię ze schematu ARA-C. Po dwóch tygodniach pobrano komórki macierzyste i byłem gotów do przeszczepu. W kwietniu 2020 przyjęto mnie na oddział przeszczepowy. 

Miesiąc w kompletnej izolacji, sam na sam z chorobą i własnymi myślami. Małe pomieszczenie 3x2,5 metra i jedno marzenie – wytrzymać, dać radę, wrócić do swoich dziewczynek.

Przez pierwszy tydzień byłem poddawany tak zwanej megachemii – jest to zastosowanie kilku rodzajów najmocniejszej chemioterapii aplikowanej do organizmu codziennie przez 6 dni. Po tym czasie byłem cieniem człowieka,  mój system immunologiczny był w resecie, a ja nie odróżniałem snu od rzeczywistości.  Był to bardzo ciężki czas. Powtarzająca się w mojej głowie myśl, że muszę walczyć, by żyć dla moich dzieci, trzymała mnie przy życiu. Po dwóch dniach od zakończenia megachemii, zrobiono mi przeszczep szpiku. Jego zadaniem było odbudować mój wyniszczony organizm. Na oddziale przeszczepowym – w kompletnej izolacji – spędziłem 5 tygodni, z wagi 73 kg zszedłem do 60 kg!

Krzysztof Sutor

Przetrwałem ten czas. Po wyjściu miałem nadzieję, że po badaniu PET we wnioskach znajdzie się magiczne słowo – REMISJA! Czekając na termin diagnostyki, odbudowywałem swój organizm i spędzałem czas z rodziną. Moje dzieci zaczęły właśnie stawiać pierwsze kroki, więc cieszyliśmy się wspólnie tymi chwilami. Lipcowe badanie PET  nie przyniosło pozytywnych wniosków – stwierdzono progresję choroby w płucach. Poza guzem w śródpiersiu, pojawiły się kolejne guzy w płucach. Nowotwór, na który choruję, jest oporny na chemię i jest bardzo agresywny. Wymaga nierefundowanej immunoterapii CAR-T CELL, która znacznie zwiększa szanse na remisję choroby!

Szukając tej terapii, dowiedziałem się, że takie leczenie można zastosować w szpitalu hematologii w Gliwicach. Po konsultacji dowiedziałem się, że wymagam pilnego leczenia przy pomocy CAR-T CELL, jednak jest to leczenie, na które potrzebne są gigantyczne pieniądze. Moje życie zostało wycenione na około 1,5 miliona złotych! Nigdy nikogo nie prosiłem o taką pomoc, jednak teraz jestem bezradny. Poza modlitwą o cud, potrzebne jest zastosowanie drogiego leku. Bardzo proszę Was o pomoc. Proszę o szansę na życie w imieniu swoim, moich dzieci i całej rodziny.

Krzysiek

––––––––––––

Wspieraj Krzysztofa poprzez licytacje –> KLIK

Krzysztof Sutor

ECHO24 –> KLIK

Krzysztof Sutor

TVP3 –> KLIK

Krzysztof Sutor

1 254 462,85 zł ( 100,22% )
Wsparło 31660 osób
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na profil Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki