Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Wydostać się z mrocznej otchłani anoreksji…

Katarzyna Sołobodowska
Zbiórka zakończona
15 000,00 zł ( 100% )
Wsparło 369 osób
Cel zbiórki:

Turnus terapeutyczny dla osób chorujących na zaburzenia odżywiania

Organizator zbiórki: Fundacja Światło Dla Życia
Katarzyna Sołobodowska
Kwidzyn, pomorskie
Anoreksja nervosa
Rozpoczęcie: 9 Marca 2017
Zakończenie: 18 Kwietnia 2017

Opis zbiórki

Mam na imię Kasia. Mam 27 lat, a 7 lat mojego życia pochłonęła anoreksja. Mam kilka pragnień, jednak wśród nich jest to jedno najważniejsze, bez którego nigdy nic nie będzie możliwe – chcę uwolnić się z uścisku choroby i powrócić do normalnego życia. Tego, które toczy się wokół mnie, a którego częścią byłam jeszcze kilka lat temu. Podjęłam już wiele prób i przekonałam się, że sama nie potrafię pokonać choroby, która za każdym razem okazuje się być ode mnie silniejsza. Bardzo potrzebuję pomocnej dłoni… Dlatego znalazłam się właśnie tutaj.

Nie jestem w stanie dokładnie określić, kiedy właściwie zaczęłam chorować. Pamiętam, że jeszcze w szkole średniej wyglądałam normalnie, zdrowo. Moja waga była adekwatna do wzrostu, a organizm funkcjonował prawidłowo. Jadłam to, co inni – to, na co miałam ochotę. Przebywałam wśród ludzi. Uśmiechałam się. Miałam odwagę próbować nowych rzeczy. Żyłam. Na początku studiów zaangażowałam się w związek, na którym bardzo mi zależało. Nie układało nam się, a później wszystko się posypało, co kosztowało mnie wiele nerwów... W tym samym czasie przebywałam w towarzystwie odchudzającej się koleżanki. Jej figura z dnia na dzień stawała się perfekcyjniejsza, a ja, widząc, jaka jest pełna energii i szczęśliwa, zdałam sobie sprawę, że to zapewne ja powinnam coś w sobie zmienić.


Pierwszą rzeczą, na którą spojrzałam krytycznym okiem, był mój wygląd. Nie podobało mi się to, co widziałam w lustrze. Coraz mniej lubiłam siebie, coraz więcej elementów przeszkadzało mi we własnym odbiciu. Stopniowo zaczęłam ograniczać jedzenie, eliminując tłuszcze, węglowodany. Opracowałam swoją „dietę”, która wydawała mi się najbardziej odpowiednia.


Z czasem centymetrów w pasie, biodrach i udach zaczęło być coraz mniej, a kiedy bez problemu założyłam spodnie, które bardzo długo leżały w głębi szafy – za ciasne były już w zasadzie przy zakupie, ale wtedy nie myślałam tak racjonalnie, byłam w amoku – pojawiła się we mnie ogromna radość. Odczuwałam satysfakcję. Nareszcie udało mi się coś osiągnąć, dlaczego więc miałam powiedzieć sobie dość, skoro tak dobrze mi szło? Pokusa odchudzania się była tak silna… Nie byłam już w stanie zatrzymać karuzeli, którą tak łatwo było wprawić w ruch. Nie byłam w stanie tego przerwać.

 Katarzyna Sołobodowska

Utknęłam zamknięta we własnym świecie, podporządkowanym (nie) jedzeniu, sztywnym schematom, ćwiczeniom, koncentracji na kontroli wagi i wyglądu. Rozpoczęłam proces powolnej autodestrukcji, czego nie byłam jeszcze wtedy świadoma. Lata „odżywiania” organizmu „dietą” bazującą na jogurtach, otrębach, ziarnach i owocach sprawiły, że zrzuciłam nie tylko zewnętrzne kilogramy, ale stałam się też wewnętrznie wyniszczona i osłabiona.


Do tego dołączyły zaburzenia w funkcjonowaniu narządów. Ostatecznie dało o sobie znać serce, które – najwyraźniej zmęczone i niedożywione – zaczęło spowalniać swoją pracę. Lekarze ostrzegali, że pewnego dnia może się po prostu zatrzymać, ponieważ pracuje już właściwie resztkami sił.


Szpitale odmawiały przyjęcia mnie na oddział – mówili, że mam zbyt niskie BMI, że to zbyt ryzykowne. Że jeśli chcę w ogóle zakwalifikować się do leczenia, muszę przytyć na własną rękę. Niektóre placówki oświadczyły, że nie zajmują się przypadkiem anoreksji. Sama nie potrafię uporać się z chorobą, nie potrafię przytyć. Czuję się tak, jakbym była na granicy, jakbym igrała ze śmiercią, jednak za każdym razem, kiedy próbuję zrobić krok w stronę światła, mrok jeszcze mocniej zaciska mnie w swoich objęciach. Codziennie staram się walczyć, ale bez widocznych skutków – to wszystko jest po prostu silniejsze ode mnie, czuję się coraz gorzej… 

Katarzyna Sołobodowska

Jest jednak część mnie, która nadal rozpaczliwie woła o pomoc i tęskni za normalnym życiem, za powrotem do zdrowia. Oddałabym wszystko, by wrócić do nastoletnich lat, by nie pozwolić sobie na wciągnięcie się w ten krąg śmierci. Bardzo chciałabym tej właśnie części dać szansę. Chciałabym raz na zawsze rozstać się z chorobą, która tak wiele mi już odebrała.


Marzę, by wziąć głęboki oddech, ponownie poczuć, jak to jest mieć siłę i energię do życia. Choroba nie pozwala mi nawet wstać z łóżka. Jedyną szansą jest dla mnie pobyt w Ośrodku Terapeutycznym. Pracujący tam specjaliści, dzięki ogromnemu doświadczeniu, pomogli wydostać się z piekła anoreksji już wielu osobom. Bardzo chcę tam jechać, ale niestety, nie mam środków. Moi bliscy chcieliby mi pomóc, widzę, jak się starają, to jednak przewyższa nasze możliwości finansowe…

Jest we mnie iskra nadziei. Wierzę, że dzięki Wam uda mi się skorzystać z pomocy osób, które wskażą mi właściwą drogę. Wierzę, że będę mogła wyzdrowieć. Co prawda lat, które minęły, już nie odzyskam, jednak dzięki Waszej pomocy mogłabym wykorzystać te, które jeszcze są przede mną. Bez Was nie będzie to możliwe, powoli gasnę i to mnie przeraża. Bardzo proszę Cię o pomoc, bardzo chcę żyć...


Kasia

15 000,00 zł ( 100% )
Wsparło 369 osób
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na najnowszą zbiórkę Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki