Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Stracił już mamę i rączkę... Nie pozwólmy, by stracił też życie

Jakub Walkowiak
545 000,00 zł ( 168,73% )
Wsparło 13810 osób
Cel zbiórki:

Operacja w klinice w Magdeburgu

Organizator zbiórki: Fundacja KAWAŁEK NIEBA
Jakub Walkowiak
Krzyż Wielkopolski, wielkopolskie
Rozległa malformacja tętniczo-żylna
Rozpoczęcie: 18 Listopada 2015
Zakończenie: 7 Grudnia 2015

Rezultat zbiórki

27.08.2016. Tego dnia życie Kubusia dobiegło końca. Za wcześnie. Choroba odebrała Kubie zdrowie, dzieciństwo, rękę a na koniec zabrała życie. Ten mały i zawsze uśmiechnięty chłopiec pokazał, jak daleko można przesunąć granice cierpienia. Do końca przy Kubie pozostał jego tata, który od tego 10-latka, tyle miesięcy uczył się cierpliwości, siły a przede wszystkim ogromnej odwagi. Nie ma słów, które wypełnią tę olbrzymią pustkę. Teraz Kuba jest po tej stronie, co jego mama, która odeszła pierwsza. Nie ma go już z nami, ale tak naprawdę został wśród nas na zawsze…


Rodzinie przekazujemy najszczersze wyrazy współczucia.

–––––––––––––––––––––––––––––––

Kochani przyjaciele Kubusia, w imieniu swoim (Dorota), Jakuba, braci Kubusia oraz taty Jarka, pragnę podziękować wszystkim ludziom dobrej woli, którzy w jakikolwiek sposób przyczynili się do pomocy naszemu Kubusiowi.

Dziękuję wszystkim osobom, które pomogły zebrać tak dużą kwotę potrzebną na operację.

Dziękuję także wszystkim tym, którzy udostępniali posty o Kubusiu i polubili jego stronę, bo dzięki temu apel o pomoc dotarł i nadal dociera do coraz to większej grupy ludzi.

Dziękujemy za każde dobre słowo, za każdy dobry gest, za modlitwę i wsparcie emocjonalne, za każdą ciepłą myśl, odprawioną mszę. Prawda jest taka, że Kubuś dostał szanse od Was - sami nigdy nie bylibyśmy w stanie zapłacić za ten zabieg.

 

Jakub Walkowiak

 

W poniedziałek 7 grudnia 2015 roku Kubuś pojechał na operację, walczyć o życie, szczęście i marzenia. Emocje w domu sięgają zenitu - wielka niewiadoma, niemoc i przerażenie mieszają się z wiarą i nadzieją... od łez po uśmiechy. W obliczu nadchodzących chwil wszystko traci ważność, każdy błąd, każde nieporozumienie, każda kłótnia. Zaczyna się doceniać to wszystko, co można stracić, to wszystko, co może nigdy nie powrócić. Wszystko czuje się mocniej, tak jakby wyostrzyły się wszystkie zmysły. Robię dużo zdjęć i nagrywam filmiki, żeby nic nie uszło mojej uwadze. Strach paraliżuje wszystko, ale nadzieja koi przestraszone serce.

10 grudnia 2015 roku - Kubuś miał dziś operowane serduszko, to było priorytetem, ucisk musiał poczekać... czekają go jeszcze dwie embolizacje podczas tego pobytu.

 

Jakub Walkowiak

Opis zbiórki


Aktualizacja 25.11.2015 r.

Ze względu na sporą ilość zapytań od Państwa, czy i jak można jeszcze Kubusiowi pomóc pozostawiamy zbiórkę otwartą do dzisiaj do końca dnia (27.11.2015r.) Tak, jak pokazuje licznik na potrzebne leczenie Kuby w klinice w Magdeburgu środki juz są. Nadwyżka zostanie przeznaczona na dodatkową pomoc Kubie (rehabilitacja, leki itp.).


-----------------------------------------------------

- Tatusiu, ja będę dzielny...

- Wiem synku, jestem z Ciebie bardzo dumny. – powiedziałem do Kubusia przed operacją, choć sam czułem, że to mi brakuje odwagi. Mój synek czekał na amputację rączki i była to jedyna szansa na uratowanie jego życia. A ja, ja nie mogłem nic zrobić, zupełnie nic. Jestem silnym mężczyzną, ale gdy wtedy przytulałem Kubusia i czułem, jak drży ze strachu, myślałem, że to ja tego nie przeżyję. Musiałem powstrzymać łzy, ale wszystko we mnie krzyczało. Kuba patrzył na mnie oczami pełnymi ufności, w których była pewność, że przecież tata nie pozwoli, żeby stała mu się jakakolwiek krzywda. W tamtej chwili wiedziałem, że większego cierpienia już nie ma.

Kubuś urodził się 18 sierpnia 2006. Asymetrię rączki zauważyliśmy dopiero, gdy miał 3 latka, bo ręka była całkowicie sprawna, tylko trochę słabsza. Jednak już to zaniepokoiło mamę Kubusia i zaczęliśmy szukać diagnozy. Po licznych badaniach u synka zdiagnozowano naczyniaka, który, jak zapewniali lekarze, miał się za jakiś czas wchłonąć. Naczyniak miał postać czerwonej plamki na szyi i nic wtedy nie wskazywało, że osiągnie tak gigantyczne rozmiary. Rozrastał się wraz z wiekiem i wzrostem Kubusia. Rączka stawała się coraz cięższa i bardzo utrudniała funkcjonowanie maleńkiemu dziecku. Jego drugim domem stał się szpital i zabiegi embolizacji, które na krótki czas przynosiły lekką poprawę. Synkowi już same pobyty w szpitalu, nieprzyjemne zabiegi i ciągłe problemy z rączką zabierały radość dzieciństwa, ale to, co w jednej chwili zabrało mu całe szczęście, to śmierć jego mamy. Zmarła, gdy Kuba zaczął leczenie...

Jakub Walkowiak

Nasze życie rozpadło się jak domek z kart. Zostałem sam z ciężką chorobą dziecka i niepewnością jutra. Do tej pory pracowałem jako pomocnik brukarza przy układaniu kostki. Nie zarabiałem zbyt dużo, ale wystarczało na podstawowe wydatki, tylko przez pracę byłem wciąż poza domem. Choroba Kubusia, częste wyjazdy i długie pobyty w szpitalu spowodowały, że musiałem zrezygnować z pracy, bo po śmierci żony nie było nikogo, kto mógłby pomóc w całodobowej opiece nad chorym synkiem. Rączka cały czas powiększała się, obciążając bardzo słabe serduszko synka, które musiało pompować cztery razy więcej krwi niż u zdrowego dziecka. Skóra na rączce stawała się coraz bardziej podatna na uszkodzenia, dochodziło do krwotoków. Bolało, Kuba cierpiał.

„Albo podpisze Pan zgodę na amputacje ręki syna, albo zostaje mu miesiąc życia” – te słowa usłyszałem w listopadzie 2013 roku. Czułem jakby życie się skończyło, a mi nie pozostało już nic. Wtedy najsilniej poczułem, co to strach. Bałem się mojego synka i jego spojrzenia, bo jak powiedzieć 7-letniemu chłopcu, że lekarze obetną mu rączkę? Wiedziałem tylko jedno: muszę być silny dla niego – dla mojego małego bohatera. Robiłem, co w mojej mocy, żeby dać Kubusiowi siłę do walki, a on chłonął to jak gąbka. Słuchał i mówił, że rozumie, ale bardzo bał się wyśmiania przez kolegów, gdy pojawi się w szkole bez ręki.

W tamtym czasie Kubuś ważył 22 kg, a jego lewa rączka ponad 4 kg! Jego małe serduszko musiało pracować cztery razy szybciej niż było w stanie, aby dostarczyć do niej krew. Pompowało 16 litrów na minutę!  Robiło się coraz słabsze, niewydolne. Gdyby nie amuptacja, Kubuś by umarł… Operacja trwała 22 godziny i trzeba było ją przerywać, bo synkowi spadało ciśnienie i tracił mnóstwo krwi. Zabieg był bardzo rozległy, ponieważ z powodu rzadko występującej tzw. malformacji tętniczo-żylnej lekarze musieli Kubusiowi amputować całą lewą rączkę wraz z obręczą barkową, obojczykiem, łopatką i mięśniami klatki piersiowej. To oznacza, że synek będzie żył tylko z jedną ręką, bo tej amputowanej nigdy nie da się zastąpić protezą - przez rozległą amputację nie ma jej do czego przyczepić.

Jakub Walkowiak

Pierwsze miesiące w domu były niezwykłym przeżyciem. Synek był nie do zatrzymania. W końcu mógł poznać smak dzieciństwa - wszędzie wchodził, biegał, śmiał się i płakał, bez całkowitego wstydu z powodu braku rączki. Po drodze pojawiały się komplikacje, takie jak krwotoki z rany po amputacji, ale to wszystko było chwilowe, mijało, a ogólny stan synka przez okres około 1,5 roku był wręcz znakomity. Miał też niedługo poznać malutką siostrzyczkę. Nic nie wskazywało na to, że będzie musiał znów walczyć o życie...

Podczas amputacji lekarze zdołali usunąć 90% naczyniaka, pozostałe 10% miało być niegoźne. Jednak pewnego dnia, gdy wracaliśmy z rehabilitacji, Kuba stracił przytomność i jego serce się zatrzymało. W szpitalu zapadł w śpiączkę farmakologiczną. Kolejne rokowania i diagnoza były dramatyczne... 2% szans na przeżycie operacji, a bez operacji szans nie ma w ogóle. Wyrok. Mimo tak strasznych słów Kubuś przeżył, jednak nie oddycha sam, pomaga mu respirator. I na tym leczenie Kubusia w Polsce się kończy. Lekarze mówią, że zrobili dla niego wszystko, co było możliwe i dają mu maksymalnie 3 lata życia… A naczyniak ciągle rośnie, uciska na kręgosłup, przez co Kuba nie może chodzić, ma niedowład. Jest w Niemczech klinika, z nowoczesnym sprzętem, dzięki któremu można usunąć pozostałość naczyniaka. Muszą działać szybko, póki jeszcze jest co ratować, wyznaczyli termin pierwszego zabiegu już na 7 grudnia 2015 roku. Powstrzymać może nas jedynie koszt leczenia 69.500 euro, nieosiągalny dla ludzi takich, jak my. Skąd wziąć takie pieniądze?

Dziś już wiem, że nie potrafię być dzielny, bo w obliczu cierpienia mojego dziecka czuję, że straciłem wszystko, co kiedykolwiek miałem. Wiem, że nie jestem już tym samym człowiekiem, bo życie w bólu i strachu, zmienia cały dotychczasowy świat. Kiedyś myślałem, że istnieje jakaś granica cierpienia, a dziś wiem, że mój syn przekroczył już wszelkie takie granice. Stracił mamę, stracił dzieciństwo, przez chorobę stracił rękę, a wciąż jego życie wisi na włosku. Jako ojciec, którego obowiązkiem jest walczyć o to, żeby syn żył, proszę wszystkich o pomoc w uzbieraniu pieniędzy na leczenie Kubusia. On ma tylko żyć...

Jarek - Tata Kuby.

545 000,00 zł ( 168,73% )
Wsparło 13810 osób
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na najnowszą zbiórkę Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki