Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Tak niewiele brakuje, by nóżki Kubusia były zdrowe

Kuba Wolak
Zbiórka zakończona
7 450,55 zł ( 100,04% )
Wsparło 156 osób
Cel zbiórki:

Fibrotomia - zabieg metodą Ulzibata, by Kubuś mógł chodzić i nie czuł bólu

Organizator zbiórki: Fundacja Dogonić Nadzieję
Kuba Wolak, 8 lat
Bytom, śląskie
Mózgowe Porażenie Dziecięce
Rozpoczęcie: 12 Kwietnia 2017
Zakończenie: 18 Czerwca 2017

Rezultat zbiórki

Dziękujemy za Twoje wsparcie! Dzięki Tobie, Kubuś przeszedł zabieg, który uwolnił go od przykurczów, pozwolił na naukę samodzielnego poruszania się. Teraz konieczna jest rehabilitacja i ogrom pracy, za jakiś czas może kolejny zabieg, jednak Kubuś jest na dobrej drodze do sprawności!

Opis zbiórki

Mój synek coraz częściej się męczy, pokazuje na ciężkie ortezki, które musi nosić, aby móc chodzić. Kubuś płacze - bolą go nóżki, a ja nie mogę wtedy nic zrobić, jestem bezradna! Gdy widzę inne dzieci, które beztrosko biegają, czuję ukłucie żalu. Tak bardzo chcę, aby moje dziecko nigdy nie czuło się gorsze, aby nigdy nie pokonała go choroba.

4 lata temu urodziłam Kubusia. Wiedziałam, że dzień porodu nie będzie tak radosny, jak powinien, że szczęście podszyte będzie strachem o życie mojego dziecka. Kilka ostatnich tygodni ciąży spędziłam w szpitalu, ciąża była zagrożona, podtrzymywana. Bałam się porodu - wiedziałam, że mój synek jest słabszy, że opuści bezpieczne miejsce, jakim jest mój brzuch i będzie musiał walczyć.

Kiedy przyszedł na świat, nie oddychał. Lekarze cudem tchnęli życie w małe, nieprzytomne ciałko. Nie mogłam wziąć mojego synka na ręce, był w inkubatorku, widziałam przez szybkę, jak aparatura monitoruje jego parametry. Patrzyłam, jaki jest malutki i modliłam się, by dał radę, by zbierał siły, które tak bardzo będą potrzebne mu w przyszłości...

Kubuś Wolak

Kubuś nie rozwijał się jak zdrowe dziecko. Nie miał sił, by podnieść główkę, był delikatny, jakby lejący się, a przy tym jego mięśnie były bardzo napięte. Nie wkładał rączek do buzi, nie machał nóżkami… Było tak, jakby ktoś wyssał z niego energię. Wiedziałam, że nie tak rozwijają się zdrowe dzieci! Wtedy zaczęłam szukać pomocy. Zabierałam Kubusia do lekarzy, jednak żaden neurolog nie postawił diagnozy. Rehabilitacja miała wspomóc rozwój Kuby, a ja - samotna matka - nie miałam środków na to, by pomóc własnemu dziecku.

Na kilka miesięcy wyjechaliśmy do Niemiec - rodzina w Niemczech obiecała mi pracę, obiecała mi pomoc. Nie mogłam czekać z założonymi rękami, wiedziałam, że w Polsce bez środków potrzebnych na leczenie syna, nie zdziałam nic! A tak bardzo chciałam, aby Kubuś otrzymał wsparcie, jakiego potrzebuje… Po 8 miesiącach wróciliśmy do Polski, prosto na kolejne badanie neurologiczne. A ono wykazało odruchy głębokie w kończynach dolnych i przykurcz w prawym stawie skokowym. Otrzymaliśmy diagnozę - mózgowe porażenie dziecięce. Skutek niedotlenienia, koszmarna pamiątka po narodzinach, dniu, który Kubuś cudem przetrwał.

I to jest dla mnie najważniejsze - że mój synek żyje. Że mam go przy sobie. Rokowania lekarzy były ciosem prosto w serce, a jednak Kubusiowi udało się osiągnąć tak wiele! Zaczął chodzić, kiedy miał 18 miesięcy, mówi pełnymi zdaniami, chodzi do przedszkola. Jest cudownym dzieckiem, a ja drżę ze strachu. Kubusia bolą nóżki - z każdym dniem pogłębiają się przykurcze, a one zadają mu ogromny ból! Kubuś nie potrafi postawić płasko prawej stópki, chodzi na palcach. Coraz trudniej jest mu się poruszać, coraz bardziej cierpi…

Kubuś Wolak

Kuba jest moim szczęściem, słońcem, które rozświetla każdy dzień. A są dni, w których jest nam naprawdę ciężko. Kiedy widzę, jak Kubuś nie może robić tego, co jego rówieśnicy, smucę się bardziej niż on. Z uśmiechu mojego dziecka czerpię siłę. Jest szansa na to, by Kubuś nie tracił sprawności, by jego chód się nie pogarszał, by nie czuł bólu… Tą szansą jest fibrotomia. Zabieg, który rozluźni jego mięśnie, uwolni ciało od przykuczy. Niestety, jest on nierefundowany przez NFZ, a jego koszt jest poza naszym zasięgiem. 

To jedyna nadzieja na to, że choroba nie zniszczy życia mojego synka. Że Kubuś będzie miał szczęśliwe, wolne od cierpień dzieciństwo, że nie będą bolały go nóżki… Dlatego proszę o pomoc. Czasu jest niewiele - każdy dzień obniża sprawność Kubusia, każdy dzień przynosi nowe łzy...

7 450,55 zł ( 100,04% )
Wsparło 156 osób
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na najnowszą zbiórkę Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki