Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Pilne❗️ Potrzebny lek ostatniej szansy! Ratujemy młodego ojca!

Adam Krystyańczuk
209 897,63 zł ( 71,36% )
Wsparło 2021 osób
Cel zbiórki:

Leczenie nierefundowanym lekiem Besponsa

Organizator zbiórki: Fundacja Siepomaga
Adam Krystyańczuk
Kobyłka, mazowieckie
Przewlekła białaczka limfoblasytczna
Rozpoczęcie: 3 Lipca 2019
Zakończenie: 30 Lipca 2019

Rezultat zbiórki

Ze łzami w oczach i rozdartym sercem oraz pytaniem, dlaczego tak szybko? Kochani Adaś dzisiaj odszedł, jest już w niebie i mam nadzieję, że czuwa nade mną i naszym synkiem. Wszystkim, którzy tak bardzo nas wspierali i dorzucali cegiełkę w swoim i imieniu Adasia bardzo dziękuję.

Rodzinie Adama składamy najszczersze wyrazy współczucia

Aktualizacje

Młody ojciec walczy o życie❗️ Wciąż brakuje pieniędzy na zakup leku❗️

Już dwa tygodnie walczymy o życie Adama. Niestety, ale po pierwszym cyklu chemii nastąpiły komplikacje...

Adam dostał wysokiej gorączki, a następnie w szybkim tempie rozwinęła się u niego infekcja. Z dnia na dzień było coraz gorzej. Tracił siły, głos i wydolność oddechową. 9 lipca został wprowadzony w śpiączkę farmakologiczną. W tym tygodniu dopiero zdiagnozowano u niego obustronne zapalenie płuc.

Adam Krystyańczuk

Stan Adama określany jest jako krytyczny. Natomiast mamy jedną dobrą informację – pod kątem hematologicznym prawdopodobnie udało się zabić komórki rakowe. 

Jeżeli Adam będzie na tyle silny i uda mu się wygrać z infekcją, lek będzie mu potrzebny natychmiast.

Wciąż brakuje ponad 100 tys. zł, by ostatecznie leczenie mogło dojść do skutku. 

Zdążymy uratować Adama?

Opis zbiórki

Byliśmy normalną spokojną rodziną, stworzyliśmy sobie świat, w którym było nam dobrze. Pewnego dnia jedno słowo lekarza zniszczyło nam życie. Teraz płaczemy, a chwilami chcemy krzyczeć – pozwólcie nam jeszcze pobyć trochę razem i cieszyć się życiem, pomóżcie nam w walce, by Mateusz miał tatę! 

11.08.2017 r. to był najgorszy dzień w naszym życiu. Po przeprowadzeniu badań kontrolnych niezbędnych do pracy zadzwonił tel. z laboratorium. Słowa, jakie usłyszeliśmy, nie docierały do nas i mieliśmy wrażenie, że to niemożliwe, błąd w badaniach, pomylili próbki.

Pojechaliśmy natychmiast do najbliższego szpitala celem powtórzenia wyników. I niestety diagnoza brzmiała tak samo – białaczka! Niedowierzanie i ciągłe pytania, które pojawiały się w głowie. Dlaczego? Co teraz? 

Chemia, długi czas w szpitalu, tysiące badań i udało się opanować tę podstępną chorobę. 

Adam Krystyańczuk

Przez pierwsze dwa lata choroba przebiegała łagodnie. Całymi dniami potrafiliśmy siedzieć w ogrodzie, sadzić rośliny, bawić się z naszym synkiem. Mateusz ma dopiero 6 lat, kocha swojego tatę i nie domyśla się nawet, jak wielkie niebezpieczeństwo nad nimi wisi. Cieszyliśmy się życiem. Żyliśmy w miarę normalnie, mąż brał leki, jeździł na badania kontrolne, chodził do pracy. Wierzyliśmy, że tak może już zostać...

W październiku 2018r. Adam poczuł się bardzo źle. Nie mógł się poruszać, miał silne bóle w kręgosłupie, nogach, nie mógł chodzić, każda kość dawała o sobie znać,  płakał z bólu. Trafiliśmy do Instytutu. Kryza blastyczna – szok, jak to możliwe badania były dobre i ciągłe pytania, co poszło nie tak? Mąż miał silną infekcję, brał chemię, nie mógł jeść, miał silne wymioty, na umorzenie bólu dostawał morfinę, inne leki już nie działały. Niekończący się  koszmar i te pytania, kiedy tata wróci do domu? 

Po ciężkich dniach pojawiło się i słońce. Lekarzom udało się wszystko opanować i przyszedł czas na przeszczep. Mieliśmy ogromne szczęście, dawcą okazał się rodzony brat. Po uzyskaniu remisji w styczniu mąż miał przeszczep. To bardzo trudny patrzeć jak najukochańsza osoba cierpi. 

Pierwsze wyniki po przeszczepie dawały nam nadzieję, że wszystko się udało. Radość i uśmiech, że to wszystko nie poszło na marne. I ten dzień, kiedy mąż pojawił się w domu. Radość nie do opisania. Plany wspólnego wyjazdu, ogromna nadzieja i kiełkujące szczęście po tych chwilach grozy. 

Telefon i szok – wznowa! Jednak wszystko poszło na marne. To niemożliwe dlaczego? 

Mąż ponownie wrócił do Instytutu. Chemia jedna, druga, problemy z wątrobą, ból, silna depresja. To tylko ułamek tego, co działo się z Adamem.

Walczymy, ale mamy mało czasu. Mąż ma silne mutacje komórek rakowych, które uodporniają się na stosowane leczenie. Na domiar złego u męża zdiagnozowano neuropatię – uszkodzenie nerwów obwodowych, która jest efektem przebytej chemioterapii. Zaczynają się problemy z chodzeniem oraz pojawiają się silne bóle w nogach. Przewlekła białaczka limfoblastyczna do tego zwłóknienie szpiku. 

Adam Krystyańczuk

Ile można walczyć z tak nierównym przeciwnikiem. Ile jeszcze starczy sił? Tylko nadzieja, rodzina i to kochany synek dają siły Adamowi do podjęcia jeszcze jednej walki. 

Mamy ostatnią szansę. Chemia, przetoczenie limfocytów i bardzo drogi lek, nierefundowany w Polsce – Inotuzumab. Kochani okazuje się , że ta niewielka tabletka ma tak ogromną moc.

Podczas jednej z licznych konsultacji, w pamięci zapadły mi słowa Pana profesora, który cieszy się ogromną międzynarodową sławą i dzięki, któremu na tym świecie żyje tak wielu ludzi, którzy jeszcze niedawno myśleli, że to już koniec – ,,Czasami czuję się jak Bóg’’ Kochani, pozwólcie sobie się tak samo poczuć. Mamy ostatnią szansę, nadzieję, że się uda. 

Każda złotówka ma ogromne znaczenie, a czasu jest tak mało. 

Chcemy jeszcze razem z naszym kochanym synkiem spędzić trochę czasu. Wierzę, że się uda i wreszcie pokonamy tak nierównego przeciwnika, jakim jest białaczka.

Żona i synek Mateusz

209 897,63 zł ( 71,36% )
Wsparło 2021 osób
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na najnowszą zbiórkę Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki