Pilnie potrzebny lek dla Mariki! Musi go przyjąć już 10 sierpnia

Zbiórka na cel: 9 dawek leku Revolade
Verified Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
9 dni do końca
Wsparło 6 431 osób
100 759,01 zł (87,7%)
Brakuje jeszcze 14 134,99 zł
Wesprzyj

Marika Dobrowolska, 5 lat

ostra białaczka limfoblastyczna

Komańcza, podkarpackie

Rozpoczęcie: 19 Lipca 2018
Zakończenie: 31 Sierpnia 2018

10 Sierpnia 2018, 14:14
Mamy środki na kolejną dawkę leku!

Dzięki Waszej pomocy Marika 10 sierpnia przyjmie kolejną dawkę leku ratującego życie. Terapia może być kontynuowana, a my walczymy dalej, by mogła być ukończona!


Miała tylko 3 latka… Wtedy zaczęła się dramatyczna walka o jej życie. Właściwie przypadek zadecydował o tym, że dowiedzieliśmy się o raku. Co by było dzisiaj, gdyby lekarz dla świętego spokoju nie zlecił nam tych badań krwi? Przecież mówił, że wszystko jest w porządku… Gdy odebraliśmy wyniki, zaczął się horror. Zapadła straszna diagnoza - białaczka limfoblastyczna. Walczymy o naszą córeczkę, chociaż choroba nie odstępuje. Prosimy, pomóż Marice… Kolejną dawkę leku musi wziąć już 10 sierpnia!

Ta wiadomość zawsze przychodzi nieoczekiwanie, w najlepszym - zdawać by się mogło - okresie życie, by zburzyć je doszczętnie… Marika była radosną trzylatką, za dwa miesiące na świecie miał pojawić się jej braciszek. Wtedy tak o tym nie myślałam, ale dzisiaj wiem, że to była pełnia szczęścia, o której dzisiaj możemy tylko marzyć…

Marika Dobrowolska

Marzec 2016 roku - wtedy na nóżce córeczki zauważyłam dziwne plamki. Lekarz uspokajał, że pewnie alergia, ale widząc moje zdenerwowanie, dla świętego spokoju zlecił badania krwi. Byłam w ciąży, więc nie chciał mnie dodatkowo denerwować. Mąż wziął córeczkę do szpitala na badania. Wtedy nie wiedzieliśmy, że zostanie tam na bardzo, bardzo długo…

W nocy przyszły wyniki, najpierw dowiedział się mąż. Diagnoza brzmiała jak wyrok - ostra białaczka limfoblastyczna. Okazało się, że te plamy były wybroczynami - pierwszymi objawami choroby… Od razu dali Marice sterydy, a kilka dni później założyli waskoport, przez który w kolejnych miesiącach do żył córeczki sączyła się chemia. Miała zniszczyć nowotwór…

Żadne słowa nie oddadzą tego, co czuje rodzic w takiej chwili. Nie powstały takie słowa, które mogłby przyjąć papier… Żaden horror nie jest taki straszny jak informacja o tym, że twoje dziecko jest śmiertelnie chore. Wydawać by się mogło, że nic gorszego nie może nas spotkać. Ale właśnie wtedy dowiedzieliśmy się, że nasz nienarodzony synek przyjdzie na świat z ciężką wadą wrodzoną - ostrą stenozą… Bogu dzięki została rozpoznana odpowiednio wcześniej, ale tak jak w przypadku Mariki - również przez nasz upór. Na początku lekarz też zbagatelizował problem…

Marika Dobrowolska

Martin, młodszy brat Mariki, od razu po porodzie przeszedł operację czaszki. Byłam w szpitalu w Krakowie z synkiem, a w rzeszowskim szpitalu przy córeczce był mąż. Daleko od siebie, rozłączeni niebezpiecznymi chorobami, musieliśmy zgromadzić wszystkie siły, by przetrwać ten niezwykle ciężki czas…

Marika była leczona mocną chemioterapią przez 9 miesięcy, a od listopada do marca tego roku brała chemię podtrzymującą. Wydawało się, że najgorsze już za nami, że już przetrwaliśmy to, a teraz będzie tylko lepiej! Leki nie pozostały obojętne na organizm córeczki - do dziś ma problemy z nóżką. Ale nie to jest najgorsze… Niestety pod koniec leczenia chemią podtrzymującą, dokładnie 20 marca tego roku, u Mariki zdiagnozowano małopłytkowość odporną na leczenie. Rozpoczęła się kolejna dramatyczna walka z wrogiem…

Lekarze włączyli wszystkie dostępne leki, ale nic nie pomagało. Organizm córeczki nie utrzymuje odpowiedniej ilości płytek, przez co nie mija zagrożenie… Ostatnie nasze miesiące spędzaliśmy na zmianę: kilka dni dom, potem szybko szpital, bo półytki leciały na łeb na szyję. Mariczka bardzo to przeżywa… Już tak bardzo chciałaby się bawić z koleżankami, choć na chwilę wyjść na podwórko… Niestety, od dwóch lat toczymy najcięższą walkę, a odporność córeczki jest właściwie zerowa. Ma tylko nas: rodziców, braciszka i małą siostrzyczkę. Ale my zrobimy wszystko, by ją uratować, chociaż dzisiaj okazuje się, że same chęci to za mało...

Marika Dobrowolska

Lekarze ze względu na brak rezultatów w dotychczasowym leczeniu zdecydowali o włączeniu leku Revolade, którego miesięczny koszt wynosi 12 tysięcy złotych! Niestety, lek nie jest refundowany, choć to ostatnia szansa dla Mariki…. Powód jest irracjonalny - córeczka choruje na małopłytkowość 4 miesiące, a refundacja obejmuje pacjentów leczących się ponad rok. Dla nas to niezrozumiałe, nielogiczne… Jak pacjent ma dożyć roku z diagnozą, gdy nie stać go na leczenie?! Ale to nie czas na walkę z wiatrakami. Musimy zmobilizować siły, by ratować Marikę. 13 lipca przyjęła pierwsze podanie leku. Na kolejne nas już nie stać… Żeby zdążyć z ratunkiem, do 10 sierpnia musimy zebrać choć na kolejną dawkę. Bardzo prosimy, pomóż…

Marika z rodzicami i rodzeństwem

Verified Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
9 dni do końca
Wsparło 6 431 osób
100 759,01 zł (87,7%)
Brakuje jeszcze 14 134,99 zł
Wesprzyj

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Ukryj tę wiadomość