Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Pilnie potrzebny lek dla Mariki!

Marika Dobrowolska
Zbiórka zakończona

Pilnie potrzebny lek dla Mariki!

114 894,00 zł ( 100% )
Wsparło 7118 osób
Cel zbiórki:

9 dawek leku Revolade

Organizator zbiórki: Fundacja ISKIERKA
Marika Dobrowolska, 8 lat
Komańcza, podkarpackie
ostra białaczka limfoblastyczna
Rozpoczęcie: 18 Lipca 2018
Zakończenie: 4 Września 2018

Rezultat zbiórki

Leczenie Mariki trwa! Mogło się rozpocząć tylko dzięki Wam. A teraz mamy wspaniałe wieści!

Została przyznana refundacja! Oznacza to, że kolejne miesiące leczenia białaczki będą opłacane przez NFZ. Za część zebranych środków, które zostały z leczenia, będziemy mogli opłacić Marice niezbędne leki dodatkowe, rehabilitację, dojazdy do szpitali i na wizyty lekarskie oraz do dostosowania pokoju dziewczynki do jej potrzeb.

Daliście nadzieje, gdy jej nie było. Daliście siłę, gdy trudno było iść do przodu. Daliście wiarę, choć tliła się tylko maleńka iskierka nadziei. Marika nadal walczy o swoje zdrowie. Dzięki Wam ta walka jest znacznie łatwiejsza. 

Dziękujemy!

Aktualizacje

Mamy środki na kolejną dawkę leku!

Dzięki Waszej pomocy Marika 10 sierpnia przyjmie kolejną dawkę leku ratującego życie. Terapia może być kontynuowana, a my walczymy dalej, by mogła być ukończona!


Opis zbiórki

Miała tylko 3 latka… Wtedy zaczęła się dramatyczna walka o jej życie. Właściwie przypadek zadecydował o tym, że dowiedzieliśmy się o raku. Co by było dzisiaj, gdyby lekarz dla świętego spokoju nie zlecił nam tych badań krwi? Przecież mówił, że wszystko jest w porządku… Gdy odebraliśmy wyniki, zaczął się horror. Zapadła straszna diagnoza - białaczka limfoblastyczna. Walczymy o naszą córeczkę, chociaż choroba nie odstępuje. Prosimy, pomóż Marice… Kolejną dawkę leku musi wziąć już 10 sierpnia!

Ta wiadomość zawsze przychodzi nieoczekiwanie, w najlepszym - zdawać by się mogło - okresie życie, by zburzyć je doszczętnie… Marika była radosną trzylatką, za dwa miesiące na świecie miał pojawić się jej braciszek. Wtedy tak o tym nie myślałam, ale dzisiaj wiem, że to była pełnia szczęścia, o której dzisiaj możemy tylko marzyć…

Marika Dobrowolska

Marzec 2016 roku - wtedy na nóżce córeczki zauważyłam dziwne plamki. Lekarz uspokajał, że pewnie alergia, ale widząc moje zdenerwowanie, dla świętego spokoju zlecił badania krwi. Byłam w ciąży, więc nie chciał mnie dodatkowo denerwować. Mąż wziął córeczkę do szpitala na badania. Wtedy nie wiedzieliśmy, że zostanie tam na bardzo, bardzo długo…

W nocy przyszły wyniki, najpierw dowiedział się mąż. Diagnoza brzmiała jak wyrok - ostra białaczka limfoblastyczna. Okazało się, że te plamy były wybroczynami - pierwszymi objawami choroby… Od razu dali Marice sterydy, a kilka dni później założyli waskoport, przez który w kolejnych miesiącach do żył córeczki sączyła się chemia. Miała zniszczyć nowotwór…

Żadne słowa nie oddadzą tego, co czuje rodzic w takiej chwili. Nie powstały takie słowa, które mogłby przyjąć papier… Żaden horror nie jest taki straszny jak informacja o tym, że twoje dziecko jest śmiertelnie chore. Wydawać by się mogło, że nic gorszego nie może nas spotkać. Ale właśnie wtedy dowiedzieliśmy się, że nasz nienarodzony synek przyjdzie na świat z ciężką wadą wrodzoną - ostrą stenozą… Bogu dzięki została rozpoznana odpowiednio wcześniej, ale tak jak w przypadku Mariki - również przez nasz upór. Na początku lekarz też zbagatelizował problem…

Marika Dobrowolska

Martin, młodszy brat Mariki, od razu po porodzie przeszedł operację czaszki. Byłam w szpitalu w Krakowie z synkiem, a w rzeszowskim szpitalu przy córeczce był mąż. Daleko od siebie, rozłączeni niebezpiecznymi chorobami, musieliśmy zgromadzić wszystkie siły, by przetrwać ten niezwykle ciężki czas…

Marika była leczona mocną chemioterapią przez 9 miesięcy, a od listopada do marca tego roku brała chemię podtrzymującą. Wydawało się, że najgorsze już za nami, że już przetrwaliśmy to, a teraz będzie tylko lepiej! Leki nie pozostały obojętne na organizm córeczki - do dziś ma problemy z nóżką. Ale nie to jest najgorsze… Niestety pod koniec leczenia chemią podtrzymującą, dokładnie 20 marca tego roku, u Mariki zdiagnozowano małopłytkowość odporną na leczenie. Rozpoczęła się kolejna dramatyczna walka z wrogiem…

Lekarze włączyli wszystkie dostępne leki, ale nic nie pomagało. Organizm córeczki nie utrzymuje odpowiedniej ilości płytek, przez co nie mija zagrożenie… Ostatnie nasze miesiące spędzaliśmy na zmianę: kilka dni dom, potem szybko szpital, bo półytki leciały na łeb na szyję. Mariczka bardzo to przeżywa… Już tak bardzo chciałaby się bawić z koleżankami, choć na chwilę wyjść na podwórko… Niestety, od dwóch lat toczymy najcięższą walkę, a odporność córeczki jest właściwie zerowa. Ma tylko nas: rodziców, braciszka i małą siostrzyczkę. Ale my zrobimy wszystko, by ją uratować, chociaż dzisiaj okazuje się, że same chęci to za mało...

Marika Dobrowolska

Lekarze ze względu na brak rezultatów w dotychczasowym leczeniu zdecydowali o włączeniu leku Revolade, którego miesięczny koszt wynosi 12 tysięcy złotych! Niestety, lek nie jest refundowany, choć to ostatnia szansa dla Mariki…. Powód jest irracjonalny - córeczka choruje na małopłytkowość 4 miesiące, a refundacja obejmuje pacjentów leczących się ponad rok. Dla nas to niezrozumiałe, nielogiczne… Jak pacjent ma dożyć roku z diagnozą, gdy nie stać go na leczenie?! Ale to nie czas na walkę z wiatrakami. Musimy zmobilizować siły, by ratować Marikę. 13 lipca przyjęła pierwsze podanie leku. Na kolejne nas już nie stać… Żeby zdążyć z ratunkiem, do 10 sierpnia musimy zebrać choć na kolejną dawkę. Bardzo prosimy, pomóż…

Marika z rodzicami i rodzeństwem

114 894,00 zł ( 100% )
Wsparło 7118 osób

Obserwuj ważne zbiórki