Lila i rak... Ratujmy to maleństwo!

PILNE!
Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
13 dni do końca
Wsparło 6 812 osób
341 801 zł (95,71%)
Brakuje jeszcze 15 304 zł
Wesprzyj Wesprzyj
Zbiórka na cel
Immunoterapia przeciwciałami anty-GD2 - jedyna nadzieja na ocalenie Lilki

Liliana Hepner, 22 miesiące

Dobrojewo, lubuskie

Neuroblastoma IV stopnia

Rozpoczęcie: 11 Lipca 2019
Zakończenie: 30 Października 2019

01 Października 2019, 11:47
Radioterapia dobiega końca. Mamy coraz mniej czasu!

W najbliższy piątek zakończy się radioterapia, którą od kilku tygodni przechodzi Lilunia. Szpital stał się drugim domem, ale już coraz bliżej końca, coraz bliżej wygrania batalii o życie - przecież nie może być inaczej!

Po radioterapii Lilunia wróci do domu na miesiąc, gdzie odpocznie i dojdzie do siebie. Potem zostaje już ostatni krok - immunoterapia. Nierefundowana, to na nią zbieramy. Brakuje jeszcze ponad 130 tysięcy złotych.

Został miesiąc… 

Rodzice tej dzielnej dziewczynki nie tracą wiary, że się uda. Nie opuszcza ich jednak strach, ten najczarniejszy: “A co, jeśli nie zbierzemy środków, by opłacić szansę na życie naszego dziecka?” To najgorszy scenariusz, ale na pewno się nie ziści. Przecież tutaj dzieją się cuda!

Liliana Hepner

Lilunia się uśmiecha. Jest nieco osłabiona po radioterapii, która ma sprawić, że groźny guz nie odrośnie. Włoski są coraz dłuższe, już wkrótce mama znów będzie mogła zaplatać warkoczyki!

Lila wygra walkę z rakiem, zostanie z nami! Jeśli tylko pomożesz...

Pokaż wszystkie aktualizacje

23 Sierpnia 2019, 15:53
Immunoterapia coraz bliżej. Nadal brakuje ogromnej kwoty... Potrzebna pomoc!

Walka o życie Lilianki z groźnym nowotworem cały czas trwa. Jest pełna zwrotów i słabszych chwil, ale też tych lepszych, w których dominuje nadzieja... 

Po dwóch miesiącach we Wrocławiu Lila mogła wrócić z rodzicami do domu. Po przeszczepie płytki nie chciały się odbić, każdego dnia ta dzielna wojowniczka miała przetaczane krwinki. Po trudnych przejściach wyniki na szczęście się poprawiły! 

Lila jest świeżo po badaniach kontrolnych w Szczecinie za tydzień kolejny rezonans i tomograf. Po otrzymaniu wyników lekarze będą mogli ustalić termin radioterapii. Po niej już tylko immunoterapia, na którą nadal brakuje ogromnej kwoty...

Liliana Hepner

Mama Lili pisze:

Dzień dobry wszystkim! Jesteśmy świeżo po badaniach kontronych w Szczecinie, teraz wracamy do domku, gdzie czeka siostra Liluni. Za tydzień kolejne badania. Troszkę się boimy, ale dzięki Wam i Waszemu wsparciu wierzymy, że pokonamy tę chorobę! Chcielibyśmy Wszystkim podziękować za wszystko, co robicie dla Lilki. Trzymajcie kciuki za naszą Dzielną Wojowniczkę. I bądźcie dalej z nami...

Mama Natalia i Tata Kamil

23 Lipca 2019, 12:30
Lilka nadal w szpitalu. Trzymamy kciuki, by jej stan jak najszybciej się poprawił!

Mama Lilianki:

Witajcie Kochani!

My niestety nadal w Przylądku Nadziei. Nasze wyniki strajkują, nie za bardzo chcą rosnąć... Mamy nadzieję, że już w końcu będą odbijać w górę.

Dziękujemy za wszystko, co robicie dla Lilki. Dajecie nam dużo sił...

Wierzymy, że już wkrótce będzie lepiej, a Lilka będzie mogła kontynuować leczenie i ostatecznie pokonać paskudny nowotwór! Żeby tak się stało, konieczna jest immunoterapia przeciwciałami. Na to cały czas zbieramy.

Liliana Hepner

“Państwa córka ma nowotwór” - to słowa, których żaden rodzic nigdy nie powinien usłyszeć. My z żoną niestety usłyszeliśmy… Nasza maleńka Lilka skończyła dopiero roczek, było przyjęcie, były uśmiechy, była radość… A tydzień później świat się zawalił. Zaczął się horror walki o życie dziecka, walki ze śmiercią, która toczy się już siódmy miesiąc. Lila ma jednak szansę! Konieczne jest nierefundowane leczenie, bardzo drogie. Z całego serca prosimy o pomoc. Nasza córeczka jest taka mała, taka dzielna… Nie wyobrażamy sobie jej stracić…

Łyse główki, dźwięk maszyn, cichy płacz w kącie i uśmiech przy dziecku, żeby nie widziało, jak jest źle… Świat onkologii jest teraz naszym światem. W tym świecie tylko nadzieja nas, rodziców, ratuje przed rozpadnięciem się na kawałki. No i uśmiech dziecka — zupełnie jakby się nic nie działo, jakby nowotwór nie zjadał od środka, jakby do kruchych żyłek nie płynęła chemia. Uśmiech chorego dziecka daje rodzicom moc, której nigdy wcześniej w sobie nie podejrzewali. Nasza moc jednak nie wystarczy, by uratować Lilkę. Żeby zapłacić za leczenie kończące terapię, potrzebne są ogromne pieniądze. Bardzo prosimy o pomoc…

Liliana Hepner

Grudzień zeszłego roku — to wtedy wszystko się zaczęło. Zaledwie tydzień wcześniej Lilka świętowała swoje pierwsze urodziny… Nigdy nie pomyślelibyśmy, że drugich może nie dożyć… Gdy żona przebierała córeczkę, zauważyła dziwną wypukłość na brzuszku. Sądziliśmy, że to po prostu wzdęcia, niegroźny problem. Jednak gdy Lilka zaczęła często płakać, poszliśmy do lekarza. Ten uspokoił nas, że to tylko przepuklina, mamy kupić specjalne plastry w aptece i będzie dobrze. Kupiliśmy plastry, ale nie za bardzo wiedzieliśmy, jak je przykleić. Żeby nie zaszkodzić Lilce, umówiliśmy się prywatnie do chirurga. Wizyta na NFZ miała być dopiero za dwa miesiące…

Chyba coś nad nami czuwało… Gdybyśmy wtedy nie poszli do chirurga, dziś Lilki mogłoby już nie być! Lekarz jak tylko zobaczył brzuszek córki, od razu wiedział, że to nie przepuklina. W trybie pilnym wysłał nas do szpitala. Nie rozumieliśmy, co się dzieje. Już nie wróciliśmy do domu… Karetka do szpitala w Szczecinie, na oddział Onkologii Dziecięcej, potem dokładne badania i szok nie do opisania. Lekarze powiedzieli nam, że Lilka ma nowotwór, guza w brzuszku. Jeszcze nie wiedzieli dokładnie jakiego, ale nie było czasu do stracenia, musieli działać już, natychmiast! Lilka z każdą godziną coraz bardziej puchła, już tylko leżała. Zapadła decyzja — najmocniejsza chemia.


W jednej chwili byliśmy normalną, szczęśliwą rodziną. W następnej staliśmy się częścią okrutnego, onkologicznego świata… Starsza córeczka, Lenka, nagle została tylko z babcią, rodzice i młodsza, ukochana siostrzyczka byli gdzieś daleko. Bardzo to przeżyła, ale wie, że Lila wyzdrowieje, że wróci do domku! My tak mocno w to wierzymy… 

Liliana Hepner

W końcu przyszły wyniki — w ciele Lilki rozsiewała się Neuroblastoma, jeden z najzłośliwszych nowotworów u dzieci. Była już w szpiku, w kościach… Szczęście w nieszczęściu, że lekarze trafili z chemią. Rozpoczęli protokół leczenia neuroblastomy, jeszcze zanim mieliśmy wyniki. Teraz pozostało tylko czekać i modlić się o cud… 

Lila wyjątkowo dobrze zniosła najcięższą chemioterapię. Teraz jesteśmy już we Wrocławiu, w Przylądku Nadziei. Córeczka przeszła przeszczep szpiku, czekamy na poprawę wyników. Potem czeka nas radioterapia, a zaraz po niej immunoterapia ANTY-GD2. Niestety, ta ostatnia jest nierefundowana, musimy zapłacić za nią sami! Nigdy nie będzie nas na to stać…

Lilka miała przyjaciółkę z oddziału onkologii, małą Gabrysię. Były w tym samym wieku, zachorowały w tym samym czasie, razem bawiły się pomiędzy podaniami chemii… Dzisiaj Gabrysi już nie ma z nami. Choroba zabrała ją, w naszych sercach pozostała rana nie do zagojenia. Gabrysi nie mogliśmy już uratować, jednak Lila nadal ma szansę! Rodzice Gabrysi przekazali część zebranych na Siepomaga.pl środków na leczenie naszej córeczki. Dzięki temu zbieramy o połowę mniej, nadal to jednak ponad 300 tysięcy złotych… Gabi na zawsze pozostanie w naszych sercach, wierzymy, że będzie aniołkiem dla Lili. Że będzie przez całe życie przy niej…

Liliana Hepner

Lilunia musi żyć, za siebie i Gabrysię. Ten potwór nie może jej nam zabrać, nie możemy jej oddać… Bardzo prosimy, pomóżcie ratować naszą ukochaną córeczkę. Pomóżcie nam wrócić do domu…

Natalia i Kamil, rodzice Lili

******


Nasza rodzina:

Liliana Hepner

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
13 dni do końca
Wsparło 6 812 osób
341 801 zł (95,71%)
Brakuje jeszcze 15 304 zł
Wesprzyj Wesprzyj