Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Okaleczona w szpitalu, dziś walczy o swoją przyszłość

Łucja Wiktor
Zbiórka zakończona
9 720,55 zł ( 100% )
Wsparły 242 osoby
Cel zbiórki:

operacja rączki

Łucja Wiktor, 14 lat
Kielce, świętokrzyskie
okołoporodowe porażenie splotu ramiennego
Rozpoczęcie: 12 Października 2017
Zakończenie: 10 Listopada 2017

Opis zbiórki

Poród. Doświadczenie, które jest trudne, ale też piękne, najważniejsze, pełne wzruszeń… U mnie tak nie było. Mój poród był koszmarem. Łucja urodziła się w ciężkiej zamartwicy. Podczas porodu zaklinowały jej się barki. Położne wyszarpnęli ją z całych sił. Z rdzenia kręgowego wyrwały jej nerwy rączki… Decyzja personelu medycznego kosztowała moją córeczką zdrowie i okaleczyła ją na całe życie. Mieli nas chronić, tymczasem ją skrzywdzili... Łucja jest niepełnosprawna…

Łucja Wiktor

Po porodzie od razu trafiła pod tlen. Było z nią bardzo źle. Nie było oddechu, napięcia mięśni, odruchów… Funkcje życiowe przywracano jej w kolejnych godzinach po narodzinach. Dziecka nawet nie zobaczyłam, nie usłyszałam płaczu. Przez najbliższą godzinę nie wiedziałam, czy żyje. To były najgorsze chwile w moim życiu. Nie pamiętam ich… Nie chcę pamiętać.

Mówią, że jakie pierwsze minuty życia dziecka takie całe jego życie. Ja mam nadzieję, że to nieprawda. To byłoby zbyt okrutne! Moja malutka dziewczynka już od pierwszych chwil musiała walczyć o życie. Wygrała. Wyszarpnięcie spowodowało jednak poważne urazy. Krwiak, wybroczyny, pęknięty obojczyk… I ta lewa rączka, opuchnięta, maleńka, skrzywdzona, która zwisała zupełnie bezwładnie... Rokowania były bardzo złe. Córeczce nie dawano żadnej szansy na to, że kiedykolwiek będzie normalnie władać skrzywdzoną rączką. Razem z mężem łudziliśmy się, że lekarze się mylą, że opuchlizna zejdzie i malutka zacznie przynajmniej nią ruszać. Tak się jednak nie stało. Przyszła rozpacz, a potem szaleńcza jazda po neurologach, każdy mówił co innego. Wciąż mieliśmy nadzieję, że to nie będzie nic poważnego. Myliliśmy się. Stwierdzono całkowite uszkodzenie splotu ramiennego lewego typu Erba-Duchenne`a – Klumpkego. Najgorsze z możliwych… Od urodzenia Łucja nie rusza nadgarstkiem, dłonią, paluszkami.

Łucja Wiktor

Życie mojej córeczki to ciągła walka z jej niepełnosprawnością. Lekarze, badania, konsultacje, operacje, szpital, rekonwalescencja… I tak od 10 lat. Łucja jest jednak cierpliwa i bardzo, bardzo dzielna. Chce zrobić wszystko, żeby móc normalnie ruszać ręką. Wiemy, że nie jest jej łatwo i bardzo przeżywa to, że odstaje od koleżanek i kolegów, często chowa niesprawną rączkę, wstydzi się jej. Stara się jednak robić to, co inne dzieci, chodzi nawet na w-f, mimo że nie jest w stanie wykonać większości ćwiczeń. Skrzywdzona rączka jest krótsza od drugiej o 9 centymetrów, są w niej zaniki mięśniowe i przykurcz w stawie łokciowym. Łucja nie jest w stanie podnieść ręki, dotknąć nią głowy… Ma ograniczony ruch w nadgarstku, ograniczony chwyt… Nie może zrobić setek rzeczy. Nie uczesze sobie sama włosów, ma problem z ubraniem się, umyciem, zawiązaniem buta, chwytaniem przedmiotów obiema rączkami… Nie mówiąc już o takich rzeczach jak klaskanie, skakanie na skakance, jazda na rowerze, gra w piłkę, którą są dla naszej córeczki poza jakimkolwiek zasięgiem.

Skrzywdzona rączka, niestety, przyczynia się też do wady postawy. Łucja używa tylko prawej ręki, przez co rozwija się tylko ta strona ciała. Ma asymetrię trójkątów talii, lordozę lędźwiową, krótszy obojczyk. Boimy się, co będzie dalej, bo Łucja teraz bardzo szybko rośnie, staje się nastolatką. To niestety sprawia, że różnica w długości i wielkości rąk, a co za tym idzie również problemy związane z  wadami postawy, wciąż się pogłębiają…

Łucja Wiktor

To, że Łucja rusza w ogóle rączka, że ma w niej częściową sprawność, to tylko zasługa czterech ciężkich operacji i ogromnej pracy mojego dziecka, które wytrwale chodzi na rehabilitację, ćwiczy i stara się być jak najbardziej aktywne. Pierwsza operacja  Łucji  była wykonana przez prof. A. Gilberta i polegała na mikrochirurgicznej rekonstrukcji splotu. Drugą była operacja transferu nadgarstka  w Aachen wykonaną przez. Trzecia polegała na przeszczepie mięśniowym i transferze prostownika nadgarstka, czwarta – na rekonstrukcji funkcji wyprostu palców.

Obecnie Łucję czeka piąta operacja. Tak jak i drugą, wykona ją wybitny specjalista w zakresie chirurgii ręki dr Jorg Bahma, który chce uwolnić nadgarstka celem poprawy funkcji chwytnych rączki. Operacja ma też sprawić, że poprawi się ustawienie całej rączki. Termin wyznaczono na 17 listopada! Mamy mało czasu…

Ta jedna chwila, w której okaleczono Łucję, na zawsze zmieniła życie całej naszej rodziny… Musiałam przerwać pracę zawodową, bo Łucja wymagała stałej opieki. Rehabilitacja, wyjazdy na operacje, codzienne ćwiczenia w domu – temu musieliśmy podporządkować całe nasze dotychczasowe życie. Choroba dziecka to ogromne obciążenie – finansowe, emocjonalne… Wszystko inne zeszło na dalszy plan.

Wcześniej mieliśmy nadzieję, że część kwoty potrzebnej do leczenia, które potrwa jeszcze wiele lat, zdobędziemy z odszkodowania. Podaliśmy szpital do sądu, ale sprawa założona cztery lata temu utknęła w martwym punkcie. A my nie możemy czekać… Koszt operacji to ponad 2 tysiące euro, dlatego gorąco chciałabym prosić o pomoc, z nadzieją, że okażecie Państwo  dobroć i zrozumienie dla krzywdy maleńkiej osoby, która od pierwszych chwil życia musiała o nie walczyć... Proszę, wesprzyj moją córeczce w walce o to, co tak okrutnie jej zabrano… Bez Państwa pomocy operacja niestety dojdzie do skutku.

9 720,55 zł ( 100% )
Wsparły 242 osoby
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na najnowszą zbiórkę Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki