Mam szansę odzyskać wzrok i zobaczyć synka! Nie mogę teraz się poddać...

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 1 331 osób
38 665 zł (81,13%)
Brakuje jeszcze 8 991 zł
Wesprzyj Wesprzyj
Zbiórka na cel
2-letnie leczenie Alloplantem dające szansę na odzyskanie wzroku

Magdalena Mucha, 36 lat

Kwidzyn, kujawsko-pomorskie

Utrata wzroku po operacji usunięcia guza mózgu

Rozpoczęcie: 14 Sierpnia 2018
Zakończenie: 15 Grudnia 2020

Poprzednie zbiórki

57 574 zł (71,34%)
Terapia komórkami macierzystymi

3 532

09.02.2016 - 21.11.2016

Terapia komórkami macierzystymi

3 532

57 574 zł

09.02.2016 - 21.11.2016

02 Października 2020, 14:48
Magda wciąż walczy o odzyskanie wzroku, który zabrał jej guz mózgu. Zobacz film!

"Nie wiem już, skąd brać środki, a czeka mnie jeszcze długa i trudna walka... Mój synek ma 10 lat. Od 9 lat go nie widziałam, nie wiem, jak wygląda, jak się zmienia...

Proszę, pomóż mi odzyskać wzrok..."

Obejrzyj film, w którym Magda prosi o pomoc!



Pokaż wszystkie aktualizacje

02 Kwietnia 2020, 11:25
Pandemia utrudnia leczenie... Trzymajcie kciuki za Magdę!

W związku z zaistniałą sytuacją - pandemią koronawirusa w Polsce i na całym świecie, klinika w Rosji, do której jeżdżę na leczenie, została zamknięta do odwołania. Centrum rehabilitacji wzroku we Wrocławiu również zostało zamknięte. Jeździłam tam na treningi Biofeedback, by poprawić swój wzrok.

Ćwiczenia, które wykonuję w domu, to za mało, by pobudzić moje nerwy wzrokowe. Jedynym rozwiązaniem tej sytuacji jest zakup urządzenia do stymulacji nerwów wzrokowych w domu. Koszt tego urządzenia jest bardzo wysoki. Nie mam możliwości uzbierać takiej kwoty...

Pozostaje mi siedzieć w domu na kwarantannie i czekać na rozwiązanie tej trudnej sytuacji. Proszę, bądźcie ze mną. Mam nadzieję, że wszyscy przetrwamy tę trudną sytuację i jak najszybciej wrócimy do normalności. A ja znów będę mogła walczyć o odzyskanie wzroku...

Magda

13 Listopada 2019, 15:49
Nowe wieści od Magdy

Od 21 do 26 października byłam w klinice w Ufie. Profesor wykonał mi małe operacje. Oczywiście bardzo bolało, ale dla efektów warto pocierpieć. Jeszcze nie zeszła mi opuchlizna i siniaki. Teraz czekam, co nowego się wydarzy ze wzrokiem, muszę też dużo ćwiczyć w domu. Powinnam korzystać z treningów Biofeedback, ale niestety, nie mam z kim pojechać do Wrocławia i jest to też duży wydatek. To jest ogromny problem, bo dzięki treningom miałabym szansę na szybsze odzyskanie choć części wzroku. W tej sytuacji jestem bezradna...

We wrześniu minęło 10 lat, od kiedy jestem po ślubie z Arturem, ale niestety od 8 lat zmagamy się z moją chorobą. Nie dane nam było się nacieszyć sobą i beztrosko wychowywać naszego synka. Moja niepełnosprawność bardzo mnie ograniczała. Od wielu lat ciągle zbieramy pieniądze na moje leczenie. Musimy sobie wiele odmawiać.

Magdalena Mucha

Mój synek już kilka razy pytał mnie, czy na pewno kiedyś odzyskam wzrok. W każdej laurce życzy mi, abym zaczęła widzieć. Gdy dmucha świeczki na torcie lub wrzuca pieniążek do fontanny, przyznał mi się, że ma jedno marzenie. Pragnie, bym odzyskała wzrok. Ja nie umiem mu odpowiedzieć na to pytanie, nikt nie może mi dać 100% pewności, ale nie poddam się i będę walczyć o odzyskanie wzroku, by spełnić marzenie moje, mojego synka, męża i całej rodziny.

Jak zawsze głównym problemem są koszta, dlatego bardzo Was proszę o wsparcie.

Magda

15 Lipca 2019, 16:33
Magda nieustannie walczy, by odzyskać wzrok. Potrzebna pomoc!

W klinice w Ufie byłam już kilka razy i to leczenie dało największe rezultaty. Moje nerwy wzrokowe zaróżowiły się, mam duże poczucie światła, dostrzegam kontrasty, duże przedmioty, oraz rozpoznaję kilka kolorów. Okazało się, że same operacje w Rosji nie wystarczą. Koniecznie muszę trenować wzrok. Ćwiczenia, które wykonuję w domu, to za mało. Dowiedziałam się, że we Wrocławiu jest fundacja, w której przeprowadzają treningi Biofeedback.

Magdalena Mucha

Jest to obowiązkowa kontynuacja leczenia. Rehabilitacja wzroku polega na uczeniu się współpracy oka z mózgiem, zapewnia dużą skuteczność, jest nieinwazyjna i nie ma skutków ubocznych. Biofeedback ma działanie terapeutyczne i rehabilitacyjne, pobudza neurony w mózgu do poprawnego widzenia, stymuluje korę wzrokową. Trening Biofeedback EEG łączy elementy psychoterapii i neuroterapii.

Jedyny ośrodek prowadzący terapię jest w Centrum Diagnostyczno – Rehabilitacyjnym Promyk Słońca we Wrocławiu. Na biotreningi powinnam jeździć 6 razy do roku. W tym roku byłam tylko raz w styczniu, a następny wyjazd zaplanowany na sierpień. Podczas pięciodniowego pobytu mam dziesięć treningów. 

W skali roku to kwota ok. 5 tysięcy złotych, do tego dochodzą koszty pobytu. Bardzo bym chciała korzystać z treningów Biofeedback, bo przynoszą pozytywne efekty, niestety przez inne wydatki związane z leczeniem nie jestem w stanie opłacić ich sama...

Magdalena Mucha

Już w październiku ponownie wyjeżdżam do kliniki w Ufie. Podczas ostatniego pobytu Profesor Mołdaszew powiedział mi, że nie trzeba wykonywać dużych operacji, ponieważ wyniki są zadowalające i wystarczą tylko małe zastrzyki pod oczy. Mówił też, że on sam nie wie, ile razy jeszcze będę musiała przyjeżdżać ponownie na te operacje. Zalecił bardzo dużo ćwiczyć. Stymulować nerwy wzrokowe. Profesor nigdy nie pozbawił mnie nadziei na to, że odzyskam wzrok. Ja także zaczęłam w to wierzyć, ale jednak w głębi duszy strach pozostaje...

Nieustannie proszę o wsparcie i z całego serca dziękuję, że jesteście ze mną. 

Mama

13 Grudnia 2018, 13:55
Leczenie trwa. Magda prosi o pomoc, by mogła widzieć...

8 grudnia wróciłam z tygodniowego pobytu w Rosji. Na leczeniu w Ufie byłam czwarty raz i wiem, że będą kolejne wyjazdy. Leczenie Alloplantem jest długofalowe, na regenerację nerwu wzrokowego potrzeba wiele czasu. Nerw wzrokowy jest najdłuższym nerwem w ciele człowieka i sam się nie regeneruje, konieczna jest stymulacja nerwów Alloplantem. 

Alloplant jest biomateriałem chemicznie przetworzonym. Wykonany jest z tkanek dawcy i po sterylizacji przekazywany do przeszczepu.

Do tej pory miałam wykonane dwie duże operacje i osiem mniejszych. Małe operacje polegają na wstrzyknięciu Alloplantu pod oko - są to szybkie zastrzyki, a wstrzyknięty płyn dociera do nerwów wzrokowych, by je regenerować. Zastrzyki są bardzo bolesne, ponieważ podawane mi są bez znieczulenia - wszystko wytrzymuję, bo sił dodaje mi nadzieja, że wkrótce będę widzieć!

Magdalena Mucha

Duża operacja trwa dłużej. Polega na rozcięciu gałki ocznej i wprowadzeniu Alloplantu do środka oka. Następnie zakładane są szwy, które rozpuszczają się po ok. dwóch miesiącach.

Przez przebyty 7 lat temu nowotwór nie mogę być poddana narkozie jak inni pacjenci. Otrzymuję znieczulenie lokalne, są to zastrzyki w skronie. Przy podawaniu znieczulenia czuć mocny ból i rozpieranie głowy, po kilkunastu minutach, gdy nieczulenie zaczyna działać, rozpoczyna się operacja. Podczas operacji jestem w pełni świadoma...

Po przyjeździe do kliniki za każdym razem przeprowadzane są wstępne badania. Następnie jest wizyta u Profesora. Na podstawie rezultatów zapada decyzja o dużej lub małej operacji. Dzień przed wyjazdem do domu badania są powtarzane i porównywane.

W moim przypadku wyniki pokazują małą poprawę, nerwy wzrokowe są zaróżowione, poczucie światła jest coraz lepsze! Dostrzegam kontrasty, kilka kolorów i zarysy dużych przedmiotów. To już jest duży postęp w porównaniu do tego, że nie odróżniałam dnia od nocy, ale wciąż jeszcze za mało. Wciąż nie widzę twarzy moich bliskich...

Pragnę odzyskać wzrok na tyle, bym mogła sama się poruszać i w miarę normalnie żyć, być samodzielna, podjąć pracę, mieć swoje pasje. Wiem, że mogę nie odzyskać wzroku w 100%, ale nie zrezygnuję z leczenia i szukania nowych rozwiązań w medycynie, bo nadzieja umiera ostatnia. 

Kolejny wyjazd mam w kwietniu 2019 roku. Mam zaplanowaną dużą operację na prawe oko, a na lewe małą. Niestety, na to już brakuje nam środków... Dlatego bardzo proszę o pomoc. Widzieć synka i męża - to jedyne, czego pragnę...

Magda

Dziewięć lat temu po raz ostatni widziałam twarze moich bliskich… Po wycięciu guza mózgu zapadłam się w otchłań ciemności. Pamiętam ich już tylko ze zdjęć, a przecież każdego dnia są obok… Przeżyłam, choć dawano mi tylko 15% szans. Zapłaciłam jednak straszliwą cenę - straciłam wzrok. Przez lata próbowałam wszystkiego, by go odzyskać, a dziś mam na to realną szansę! Leczenie Alloplantem daje już pierwsze efekty! Powinno być kontynuowane, by odbudować nerwy wzrokowe, jednak nie stać mnie na dalszą terapię. Z całego serca proszę o pomoc… Wierzę, że jeszcze zobaczę mojego synka!

Miałam 27 lat, cudownego męża, rocznego synka i wspaniałą pracę - byłam makijażystką. Zaczęło się niewinnie - od lekkich bólów głowy. Z każdym dniem jednak było coraz gorzej… Później zaczęły się zawroty, mroczki przed oczami, ogólnie złe samopoczucie. Czułam, jakby jakaś niewidzialna siła ściskała moją głowę! Kolejni lekarze bagatelizowali problem, zwalając wszystko na przemęczenie i niedospanie młodej matki. Ja jednak wiedziałam, że w mojej głowie jest coś, co zadaje ból, co wysysa ze mnie życie! Nikt mi nie wierzył - gdy powiedziałam o swoich przeczuciach lekarzowi, zamiast na tomografię, wysłał mnie do psychiatry!

Magdalena Mucha

W końcu mąż zawiózł mnie na pogotowie, było ze mną bardzo źle. Tam zrobili tomografię i wtedy go znaleźli - ogromnego guza mózgu, który usadowił się przy czole, na obu półkulach jednocześnie. Płakałam, pytałam lekarzy, czy umrę. Miałam przecież synka, męża, byłam taka młoda! Nie ukrywali przede mną, jak bardzo jest źle. Guz rósł tak szybko, że nie mieścił się i zaczął uciskać, przez co rosło ciśnienie w mózgu, które rozpychało zdrowe tkanki...

Nie trzeba było mnie namawiać na operację - chciałam trafić na stół jak najszybciej, najlepiej zaraz, już. Żeby synek nie zauważył, że nie ma mnie w domu. Lekarz powiedział wprost - jest duże ryzyko zgonu na stole operacyjnym. Wahał się, mówił, że taka operacja na dwóch półkulach jednocześnie jest bardzo niebezpieczna. Poczułam, że ziemia usuwa mi się spod stóp. Zemdlałam…

Bez operacji guz i tak by mnie zabił, a tak przynajmniej miałam jakąś szansę… Nie da się opisać strachu, który czułam, który mnie sparaliżował. Myślałam tylko o tym, jak mój synek i mąż poradzą sobie beze mnie?

Dzień przed operacją mąż zgolił mi głowę. Wiedziałam, że będziemy płakać razem, postanowiłam więc, że możemy robić to ze śmiechu, dlatego wygłupialiśmy się, jakby śmierć nie czekała za rogiem… Patrzyłam w oczy mojego ukochanego i zastanawiałam się, dlaczego nas to spotkało… Przed wejściem na salę lekarz uspokajał mnie, że wszystko będzie dobrze. Czułam, że przeżyję, bałam się tylko utraty wzroku, ale przecież ryzyko było minimalne, bo nie było szans, by lekarz uszkodził nerwy wzrokowe.

Magdalena Mucha

Operacja była trudna, skomplikowana, trwała wiele godzin. Pamiętam przebudzenie i to cudowne uczucie - żyję! Jednak cztery dni po operacji nastąpił kryzys… Spuchły mi oczy, ale jeszcze przez niewielką szparę widziałam mamę - po raz ostatni. Potem straciłam przytomność, zaczęłam umierać. Konieczna była reoperacja, dawano mi tylko 15% szans, że przetrwam. Gdy się zbudziłam, słyszałam lekarza, ale go nie widziałam. Nic nie widzę! - powtarzałam przerażona. Lekarz mówił, że to przejdzie, gdy zejdzie obrzęk i nadmiar płynu mózgowo-rdzeniowego.

Mijały kolejne noce, a każdego ranka modliłam się, by po otwarciu oczu zobaczyć świat. Niestety - była tylko ciemność… Lekarze głowili się, dlaczego  nie widzę - przecież nerwy były całe! Sugerowano blokadę psychiczną, konsultowano mnie z psychiatrą, jednak ta diagnoza nie potwierdziła się. Okulista wykonał specjalistyczne badania, ale nie znalazł odpowiedzi. Do końca pobytu w szpitalu nie traciłam nadziei, że zacznę widzieć. Niestety... po dwóch miesiącach opuściłam go jako osoba niewidoma..

Jeździliśmy na badania i nie traciliśmy nadziei. Tym bardziej, że coś "puszczało". Wróciło poczucie światła: jasne-ciemne. Mijały tygodnie, miesiące. Po kolejnej wizycie kontrolnej w 2012 roku lekarze nie dawali już żadnej nadziei, że odzyskam wzrok. Moje nerwy przestały funkcjonować. Nie zostały przecięte, tylko jakby się "wyłączyły". Mimo braku nadziei próbowaliśmy dalej. W 2013 roku wyjechałam do Indii na podanie innowacyjnych komórek macierzystych. Bez efektu. W 2016 kolejna próba - tym razem w Rosji. Pół roku później zaczęłam widzieć światło - mały efekt, ale pozwalał wierzyć, że jeszcze nie wszystko stracone!

Magdalena Mucha

W zeszłym roku później podjęłam kolejną terapię lekiem regenerującym nerwy wzrokowe. Alloplant wszczepia się w uszkodzone miejsce i ma on za zadanie zregenerować ubytek. Leczenie jest długofalowe, nerwy wzrokowe muszą mieć czas na regeneracje, ale już są pierwsze efekty! Mam duże poczucie światła, dostrzegam kilka kolorów, kontrasty, kontury większych przedmiotów. Powinnam znów jechać do kliniki w Ufie, gdzie podają mi lek, już w grudniu, jednak skończyły nam się pieniądze… Wiem, że to dla mnie jedyna szansa, by znów zobaczyć twarz synka i męża, dlatego dzisiaj bardzo proszę Was o pomoc… Już kiedyś ją otrzymałam, a wraz z tym siłę do walki i wiarę, że będę widzieć! Dlatego odważyłam się znowu poprosić o ratunek…

W walce z rakiem zachowałam życie, ale utraciłam wzrok. Ostatni raz widziałam twarz synka, gdy miał rok. Dzisiaj ma już 8 lat, a ja nie mam pojęcia, jak wygląda moje dziecko… Nie poddam się jednak, bo wierzę, że któregoś dnia otworzę oczy i będzie jak dawniej… Proszę, pomóż mi, by tak się kiedyś stało.

Ładuję...

100 zł

Multikino

20 darowizn na tę zbiórkę, ostatnia
50 zł

EURO TRAST

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 1 331 osób
38 665 zł (81,13%)
Brakuje jeszcze 8 991 zł
Wesprzyj Wesprzyj