Choroba zabiera mi radość życia! Walczę, aby jak najdłużej żyć dla moich dzieci!

Zbiórka na cel: zabieg angioplastyki naczyniowej
Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 29 osób
798,33 zł (1,17%)
Brakuje jeszcze 66 967,67 zł
Wesprzyj

Magdalena Czapp, 44 lata

Gdynia, pomorskie

Stwardnienie rozsiane

Rozpoczęcie: 7 Marca 2019
Zakończenie: 7 Czerwca 2019

Szczęście i energię na każdy dzień czerpię od swoich dzieci. Kiedy na nie patrzę, mam siły do walki z moim najstraszniejszym przeciwnikiem - stwardnieniem rozsianym… Potworna choroba, która zdążyła mnie przykuć do wózka, trafiła na matkę, która nie zamierza tak łatwo się poddać…

Pierwsze objawy choroby na samym początku bagatelizowałam. Jako dwudziestokilkuletnia dziewczyna nie myślałam o tym, że coś złego mogą zwiastować ból ręki czy kręgosłupa. Ot, zwyczajnie pewnie się przemęczyłam. Kiedy z tygodnia na tydzień zaczęłam tracić siły i ból stawał się nie do zniesienia, postanowiłam poszukać przyczyny. Na początku myślałam, że lekarze przedstawiając mi diagnozę, pomylili mnie z kimś innym. Stwardnienie rozsiane? Nieuleczalna choroba? Brzmiało jak żart i to wcale nie śmieszny. Początkowo rzeczywistość nie była taka straszna. Zaczęłam przyjmować leki, bóle ustały… Założyłam rodzinę, urodziłam trójkę dzieci, pracowałam w szkole. Cios od losu spadł na naszą rodzinę niespodziewanie. 10 lat temu najmłodszy syn Pawełek któregoś dnia zasnął i już się nie obudził… W wieku zaledwie 3 miesięcy stał się naszym aniołkiem stróżem w niebie…

Magdalena Czapp

Mimo największej tragedii musiałam żyć dalej, w końcu miałam dla kogo - Karol i Hania nadal potrzebowali mamy. Starałam się jak najdłużej nie poddawać chorobie i zachować sprawność. Znacznie gorzej było mi ogarniać rzeczywistość po rozwodzie. Kiedy zostałam sama z dziećmi, a niedowłady kończyn zaczęły postępować, trudno było zmagać się z codziennością. Zrobienie dzieciom obiadu, posprzątanie mieszkania stawało się coraz większym wyzwaniem. Zawsze mogłam liczyć na moje dzieci. W najtrudniejszych momentach to one mnie wyręczały. W tej chwili są na tyle samodzielne, że Hania bez problemu potrafi przygotować obiad dla całej rodziny, a Karol posprząta mieszkanie.

Magdalena Czapp

Dwa lata temu musiałam dać za wygraną i przesiąść się na wózek. Tylko dzięki temu mogę nadal być aktywna. Cały czas pracuję w szkole. Jednak nie porzuciłam myśli, że znajdzie się ktoś, kto wymyśli lek lub sposób, by zatrzymać stwardnienie rozsiane. Gdyby choroba odezwała się u mnie kilka lat później, pewnie do tej pory, dzięki postępowi medycyny, bym chodziła. Pojawiła się jednak szansa skorzystania z nowoczesnej technologii metodą Zamboniego. Polega na odprowadzeniu krwi z mózgowia, której zaburzenia odpływu, według włoskiego lekarza, mogą odpowiadać za  powstawanie stwardnienia rozsianego. Zabieg wykonywany jest we Wrocławiu i nie jest refundowany. Jego koszt znacznie przekracza moje możliwości finansowe. Nie mam nic do stracenia i bardzo zależy mi, aby skorzystać z tej szansy.

Pomimo tego, że stwardnienie rozsiane odebrało mi władzę w nogach, nie poddaję się. Nie chcę być dla moich dzieci ciężarem, a wsparciem i opoką. Zależy mi, aby jak najdłużej pozostać sprawną osobą! Proszę o Twoje wsparcie!

Magdalena

Pomogli

Ładuję...

Zbiórka zweryfikowana przez Fundację Siepomaga
Wsparło 29 osób
798,33 zł (1,17%)
Brakuje jeszcze 66 967,67 zł
Wesprzyj

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Ukryj tę wiadomość