Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Prawdziwego zagrożenia nie widać gołym okiem. Mama błaga – uratujcie serce mojego dziecka!

Maja Grabarczyk
Zbiórka zakończona
178 201,00 zł ( 104,55% )
Wsparło 10325 osób
Cel zbiórki:

operacja serca w Munster

Maja Grabarczyk, 4 latka
Starachowice, świętokrzyskie
złożona wada serca: AVSD, TOF, ASD II, PDA, zespół downa
Rozpoczęcie: 26 Listopada 2018
Zakończenie: 24 Grudnia 2018

Opis zbiórki

Czy istnieje lekarz, który podejmie się operowania podwójnie wadliwego serduszka? Mimo złego stanu, mimo powikłań i większego ryzyka, mimo zespołu Downa, który wpływa na odporność Mai?

Mamy wspaniałe dziecko, które potrzebuje tylko jednego – miłości i zdrowego serduszka, które sprawi, że będzie z nami na zawsze…

Na narodziny dziecka czeka się z niecierpliwością i podnieceniem, odlicza się dni, często zaznacza kolejne w kalendarzu. Pamiętam, jak czekałam na mojego pierwszego synka – wszystko było nowe, ciekawe i ekscytujące. Na Maję czekałam inaczej, ze strachem, z niepewnością, nie mogąc nawet spojrzeć w stronę kalendarza. Każdy dzień zabierał nam bezpieczeństwo – moje silne serce gwarantowało je mojej córeczce.

Maja Grabarczyk

Wiedziałam, że wada serca jest ogromna. To, że będzie miała zespół Downa, nie miało dla mnie żadnego znaczenia. Kochałam ją od chwili, w której dowiedziałam się, że wypełni moje życie w przyszłości. Nic nie mogło wpłynąć na tę radość. Wiedziałam, że ją chcę, że bez niej już nic nie ma sensu.

5 stycznia, kilka dni po nowym roku, przyszło mi się zmierzyć z macierzyńskim zadaniem na szóstkę. Musiałam wierzyć, że będzie dobrze, opanować strach i liczyć na ten promyczek szczęścia, który musi się w końcu pojawić. Otoczyli nas lekarze, z których żaden się nie uśmiechał, nie gratulował. Wszyscy oglądali moją córeczkę – miałam wrażenie, że i tak może liczyć tylko na siebie, bo pierwsze godziny są najważniejsze. Kardiolog, neurolog, endykrynkolog, laryngolog, okulista, neonatolog – tak rozpoczęło się nasze życie, ale przysięgłam sobie, że zrobię wszystko, by jej pomóc, by strach nie zabrał nam najcudowniejszych chwil.

Lekarze z Polski ciągle odsyłają nas do domu, mówiąc, że wada jest bardzo poważna, ale jak nic się nie dzieje, dziecko może jeszcze poczekać. Ja się pytam, na co mamy czekać? Aż straci przytomność, a jej stan będzie krytyczny? Nie mogę czekać, aż stan Mai drastycznie się pogorszy, by dopiero wtedy dostać szansę na operację w Polsce. Już i tak jest bardzo, bardzo źle, moja córeczka jest słaba, bardzo się poci, męczą ją ciągłe infekcje.

Nie chcę i nie będę patrzyła, jak moje dziecko umiera. Dla mnie jest najważniejszą dziewczynką na świecie, której dałam życie i teraz zrobię wszystko, by to życie ochronić. Jedynym ratunkiem dla Mai jest klinika w Munster, dzieci z najcięższymi wadami serca operuje tam doskonały kardiochirurg. Będzie operować Majeczkę, mimo jej złego stanu, mimo niebezpiecznych powikłań. Domyślacie się, jaka przeszkoda dzieli nas od wymarzonej operacji. Ogromna kwota, której sami nie zgromadzimy.

Maja Grabarczyk

Każda chwila to strach, każda noc kończy się porankiem, który rozpoczynam od sprawdzenia, czy moje dziecko żyje. Nie możemy dłużej żyć nadzieją, że skoro przez tyle czasu nic się nie stało, to będzie już dobrze. Jeśli uda nam się zebrać całą potrzebną kwotę do końca roku, Profesor Edward Malec znajdzie dla nas najszybszy termin. Chcemy już tam być, chcemy czekać na chwilę, kiedy chore serduszko weźmie w ręce najlepszy specjalista.

Kiedy kładę się spać, wyobrażam sobie, że niebezpieczeństwa już nie ma, że w końcu doczekaliśmy chwili, kiedy nie żyjemy w strachu. Potem się budzę i okazuje się, że wciąż jesteśmy na początku tej drogi po życie. Idę sprawdzić, czy śpi spokojnie, czy równo oddycha, czy się nie męczy… Pomóżcie nam przerwać koszmar czekania na najgorsze...

Proszę Was – mama Mai, wspaniałego dziecka z bardzo chorym serduszkiem...

178 201,00 zł ( 104,55% )
Wsparło 10325 osób
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na najnowszą zbiórkę Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki