Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zalecamy aktualizację przeglądarki do najnowszej wersji.

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Moje serce to nie książka, żeby je ciągle otwierać!

Maja Skalik
Zbiórka zakończona
Cel zbiórki:

Operacja serca w Munster - plastyka zastawki

Maja Skalik
Częstochowa, śląskie
Wrodzona wada serca: CAVC, ASD II
Rozpoczęcie: 16 Marca 2016
Zakończenie: 6 Września 2016

Rezultat zbiórki

Wspaniałe wiadomości napłynęły do nas z Częstochowy! :) Maja już w domu, operacja zakończyła się sukcesem - dziewczynka wróciła ze szpitala w Munster z naprawionym sercem!

Majeczka przeszła pomyślnie operację - napisał do nas pan Robert Skalik, tata Mai. - Profesorowi Malcowi udało się naprawić zastawkę Majeczki i nie trzeba było wstawiać żadnej sztucznej. Mamy nadzieję, że więcej już żadnej operacji nie będzie. Maja czuje się bardzo dobrze. Pozdrawiamy i jeszcze raz bardzo dziękujemy.

My również dziękujemy wszystkim naszym Darczyńcom, dzięki którym Maja wejdzie w dorosłość z bijącym jak zdrowe sercem.

Wszystkiego dobrego, Majeczko!

Opis zbiórki

Każda blizna opowiada jakąś historię. Pooperacyjne blizny Mai to opowieść  o szpitalnych ścianach, buczeniu medycznych urządzeń, chorobie dziecka i strachu. Dziewczynka miała tylko kilkadziesiąt dni, gdy znalazła się na stole operacyjnym. Drugi raz trafiła tam piętnaście miesięcy później. Walczymy o to, aby trzecia operacja, naprawiająca serce Mai, była już tą ostatnią. By pozwoliła na to, aby dziewczynka dalej żyła.

Na przyjęcie Mai w Klinice Uniwersyteckiej w Munster czeka wybitny kardiochirurg Edward Malec, specjalizujący się w leczeniu skomplikowanych wad serca u dzieci. Rodzice Mai już na samym początku jej życia przekonali się, ile zależy od lekarza: wszystko. Kiedy ich córeczka przyszła na świat, wydawało się, że jest zupełnie zdrowa. Nikt nie rozpoznał tego, że jej serce to tykająca bomba, które wymaga natychmiastowego oddania w ręce chirurgów. Słyszano tylko delikatne szmery w serduszku. Maja dostała skierowanie do poradni kardiologicznej i przyzwolenie, żeby czekać – 3 miesiące. Mama i tata dziewczynki postanowili jednak, dla pewności, zabrać dziewczynkę do pediatry – doświadczonej lekarki, która prowadziła już ich starszą córkę Nadię. To miało być rutynowe badanie. Nie spodziewali się, że po kilkunastu sekundach usłyszą „To poważna wada serca. Jedźcie do Zabrza, do Centrum Chorób Serca. Szybko“.

Maja Skalik


Patrząc na ciemne oczy Mai, na jej drobną buzię, na szeroki uśmiech od ucha do ucha, trudno nie myśleć o tym, co by było, gdyby. Gdyby rodzice nie wzięli spraw w swoje ręce. Gdyby czekali te 3 miesiące. Być może Maja miałaby nieodwracalnie uszkodzone płuca. Być może stałoby się jeszcze coś gorszego... Operacja, którą przeszła Maja wtedy, była operacją ratującą życie. 5 godzin czekania na jej rezultat było jak wieczność. Kolejne 3 doby Maja spędziła na sali pooperacyjnej. Rodzicom nie pozwolono przy niej być, mogli jej tylko od czasu do czasu zaglądać do Mai. Sprawdzali tylko, czy oddycha, czy żyje...

Kiedy Maja wróciła do domu, strach na chwilę zniknął. Rosła jak inne dzieci. Wypełniła dom śmiechem, dziecięcą beztroską i ciekawością świata. Ale jej dzieciństwo odmierzane było nie tylko kolejnymi wypowiadanymi słowami, wyrzynającym się ząbkami czy centymetrami, które przybywały na miarce wzrostu, ale też kolejnymi wizytami u kardiologa. Maja rosła, ale jej serce słabło. Gdy  skończyła 18 miesiące, nadszedł czas na kolejną operację.

Maja Skalik


Druga operacja była dla Mai traumą, którą przeżywa do dziś. W zachodnich klinikach rodzic może być z dzieckiem do momentu narkozy. Dziecko jest usypiane, gdy trzyma mamę za rękę. Gdy się budzi, widzi rodzica obok. Wie, że jest otoczone troską i bezpieczne. Polskie dzieci na ogół nie mają takiego szczęścia. Maja wpadła w panikę, gdy zabrano ją z rąk rodziców. Jechała na salę operacyjną nie wiedząc, co się dzieje. Do dzisiaj mamę i tatę prześladuje echo jej płaczu. Przez kilka dni po operacji nie mogli jej odwiedzać. Maja nie chciała jeść, pić i spać. Gdy przeniesiono ją w końcu na oddział, na którym rodzice mogli być z nią, spała mamie na rękach – umierała ze strachu, że znowu  zostanie sama.

Do 21. roku życia z sercem będzie już spokój – zapewniał rodziców jeden z lekarzy. Maja ma dziś 8 lat. Gdy zeszłoroczna wizyta u kardiologa znów wykazała poważne zmiany w sercu i konieczność następnej operacji, rodzice nie chcieli wierzyć. Osłupieli, gdy usłyszeli plany co do dalszego leczenia Mai - „sztuczna zastawka“. Przecież miało być dobrze aż do momentu osiągnięcia przez Maję dorosłości! Przecież zoperowano jej zastawkę, przecież miała wystarczyć! Operacja, która sprawiła dziewczynce traumę, nie przyniosła żadnych rezultatów. Dalsza plastyka zastawki Mai jest według lekarzy bezzasadna, sugerują wstawić sztuczną. Tyle że sztuczna zastawka wymaga potem regularnej wymiany, a to oznacza, że życie dziewczynki będzie pasmem kolejnych godzin, spędzonych na stole operacyjnym. I kolejnych operacji obciążonych ryzykiem, że coś pójdzie nie tak. Kolejnych traum, rujnujących życie małej dziewczynki, kolejnych godzin przepełnionych strachem, że jej powieki już nigdy się nie otworzą…

Maja Skalik


Jest jednak inna droga ratowania życia Mai. Dostępna tysiąc kilometrów od domu, za ponad sto tysięcy złotych. W Niemczech lekarze są w stanie uratować zastawkę Mai i wykonać jej plastykę tak, że operacja będzie prawdopodobnie już ostatnią. To dla niej szansa na życie takie, jakie ma zdrowy człowiek. A Majka dziś jest jak tygrysek – rozbrykana, wszędzie jej pełno. Jest jednak wciąż niska, drobna. W swojej chorobie jest jak iskierka, która zapala się, ale szybko gaśnie – uwielbia skakać, tańczyć, ale po kilku minutach się męczy. Serce nie wytrzymuje.

Maja musi mieć operację najpóźniej po wakacjach. Rośnie, rozwija się, a jej serce słabnie. Czas ucieka jak ziarna piasku w klepsydrze – gdy się skończy, będzie za późno.  Maja ma jednak szansę na normalne dorosłe życie, na dni pełne wygłupów, na noce pełne tańca – tą szansą jesteś Ty. Jednym kliknięciem możesz odmienić los tej małej dziewczynki i sprawić, że otrzyma życie – wolne od szpitalnego zapachu, wolne od traumy, wolne  od strachu.

Ta zbiórka jest już zakończona. Wesprzyj innych Potrzebujących.

Obserwuj ważne zbiórki