Małe serduszko, które walczy o przeżycie! Skarbonka zakończona

Nie mam pojęcia jak to jest możliwe, że lada moment będę pełnoletni x2, skoro pierwszą osiemnastkę pamiętam jak wczoraj ale nie jest źle! 

Nadal fotografuję, nadal utrzymuję rodzinę robiąc to co sprawia mi ogromną przyjemność i nadal lubię się uśmiechać nawet jeśli nie do końca wiem co będzie jutro.

Kochani! W tym roku również dziękuję Wam za ogrom życzeń urodzinowych, które spływają w czeluście moich internetów. To bardzo miłe wiedzieć, że tak wiele osób o mnie pamięta i ma ochotę sprawić mi przyjemność :)

Tak jak w roku ubiegłym również i tym razem chciałem Was prosić o prezent.


Jeśli macie możliwość i chcielibyście sprawić mi dużo frajdy, robiąc przy okazji coś dobrego bardzo Was proszę o wsparcie utworzonej przez mnie akcji charytatywnej w której zbieramy na małe serduszko Blanki, walczącej o przeżycie

Jeśli macie możliwość wpłaćcie 5, 10, 50, 100zł lub każdą inną dowolną kwotę. Każda złotówka przybliża Blankę do daru życia.


Płakałem czytając opis jej choroby. Wiem to co znaczy zmagać się z problemami zdrowotnymi własnego dziecka, które na rodzica spadają niczym grom z jasnego nieba. Jeśli możesz proszę Cię najmocniej jak tylko potrafię o wsparcie akcji. Wpłać ile możesz, podaj informację dalej. Razem damy radę.

Nie wiem jeszcze kiedy będę miał okazję ale w tym roku też wypiję symboliczny toast za zdrowie wszystkich, którzy wsparli akcję.

Tak o problemach zdrowotnych dziewczynki piszą jej rodzice:

"Ukochana i poważnie chora – nasza jedyna córeczka, Blanka. Odkąd przyszła na świat walczy o życie, a my o to, by jej nie stracić. Blanka jak najszybciej musi przejść operację serca w klinice w Munster. Bez niej jej chore serduszko będzie coraz słabsze. Dziś stajemy przed Tobą jako rodzice, którzy mogą stracić swoje dziecko i prosimy Cię o pomoc.

W czasie ciąży wszystko wskazywało na to, że Blanka urodzi się zdrowa. Wyniki były wzorowe. To była cisza przed burzą, ostatnie chwile złudnego szczęścia. Na badaniach połówkowych Blankaobróciła się tak, że lekarz nie mógł dokładnie obejrzeć jej serca. Dopóki nie było pewności,że wszystko jest w porządku, spokojny sen nie istniał. Rutynowe badanie USG miało rozwiać niepokój. Trwało długo, dłużej niż zwykle. W końcu z ust lekarza usłyszeliśmy: Nie widzę prawej komory… Wszystko zamarło. To taka chwila, kiedy czas zwalnia, zapadasz się w sobie, a wypowiedziane przed sekundą słowa dudnią w głowie bez końca.

Kolejne badania były już tylko potwierdzeniem najgorszego. Krytyczna i rzadka wada serca. Zarośnięta zastawka płucna uniemożliwiająca jego prawidłowe funkcjonowanie i rozwój. Drastycznie mała objętość prawej komory. Dzień narodzin miał być dniem, w którym o serduszko Blanki trzeba będzie rozpocząć długą i dramatyczną walkę.

Trzeba było interweniować jak najszybciej, jeszcze przed jej przyjściem na świat. Tylko operacja prenatalna dawała nadzieję na ocalenie obu komór serduszka Blanki. Dwa tygodnie po wykryciu wady trafiłyśmy na stół operacyjny. Zabieg, który powinien trwać góra godzinę przeciągał się w nieskończoność. Na skutek niemożliwej do przewidzenia awarii sprzętu u malutkiej doszło do obfitego krwawienia! Potrzebna była natychmiastowa transfuzja krwi. Operacja nie przyniosła zamierzonego efektu. Maleństwo, które nosiłam w brzuchu walczyło o życie. Po kilku dniach od zabiegu nadzieja na to, że chore serduszko Blanki będzie biło, wróciła. Jej stan się ustabilizował. Każdy dzień przybliżał nas do chwili, na którą tak czekaliśmy, do chwili, w której staniemy się mamą i tatą, Momentu, w którym weźmiemy na ręce upragnione dziecko.

Nasza pierwsza wspólna chwila trwała sekundy. Blanka przyszła na świat 7 lutego 2017 roku. Położna uniosła nade mną małą istotkę. Jeden pocałunek – tylko na tyle miałyśmy czas. Od razu trafiła do inkubatora. Pierwsze dni miały przesądzić o tym, czy będzie żyła. Leżała otoczona aparaturą, podłączona do igieł, kroplówek, kabli i monitorów.  Podawano jej Prostin - lek, bez którego przeżycie pierwszych dni i tygodni byłoby niemożliwe. Bycie z Blanką było trudne. Przez pierwsze dni po porodzie mogliśmy odwiedzać ją tylko na chwilę, mówić do niej, głaskać po główce, delikatnie przytulać. Tylko i aż tyle.

Ze szpitala wychodziłam bez wyczekiwanego maleństwa. Chwile, w których nie mogłam być przy niej były jak najgorsza tortura. Ponad miesiąc po narodzinach konieczna była kolejna operacja.  Zastawka, częściowo udrożniona w okresie prenatalnym, znów zarosła. Lekarze przez tętnicę udową dotarli do malutkiego serca, by przy pomocy specjalnego cewnika ponownie udrożnić zastawkę. Po kilku dniach Blanka była na tyle silna, że podjęto próbę odstawienie kluczowego leku. W ciągu kilkunastu godzin stan Blanki dramatycznie się pogorszył. Saturacja spadła do 40 – tak, jakby Blanka zapomniała, że trzeba oddychać.

Staliśmy kilka metrów od jej łóżeczka, bezsilni i roztrzęsieni. Nasza córeczka umierała na naszych oczach.  Z daleka widzieliśmy, jak grupa lekarzy i pielęgniarek, pochyla się nad nią i walczy, by Blanka mogła z nami pozostać. Niezbędny okazał się kolejny zabieg –  implantacja stentu do przewodu tętniczego. Udało się! Blanka z każdym dniem udowadniała, jak bardzo chce żyć! Minął dokładnie miesiąc i tydzień od narodzin maleństwa. Wreszcie mogliśmy wrócić z nią do domu.

Gdy przyłożysz ucho do malutkiej klatki piersiowej usłyszysz melodię serduszka, które wymknęło się śmierci. Serduszka, które w każdej chwili może się zatrzymać… Blanka ma już prawie siedem miesięcy. Pełna ufności codziennie odkrywa świat. Śmieje się i buntuje, przytula swoją pierwszą lalkę i głośno śmieje się, kiedy tańczymy z nią na rękach. Jeśli nie wiesz, co tyka w jej serduszku, możesz pomyśleć, że jest zdrową, pogodną dziewczynką o rozumnych, błękitnych oczach i uroczym uśmiechu. Blanka to cały nasz świat. Walka o jej życie i zdrowie to nasz obowiązek!

Serce Blanki znów potrzebuje pomocy! Jej skóra czasem robi się szara, usta sinieją. Lęk o jej życie znowu przypomina nam o sobie każdego dnia. Zastawka płucna i wypływ są zwężone. Zastawka trójdzielna nie domyka się. Niestety w Polsce nikt jasno nie powiedział, że istnieje możliwość przeprowadzenia korekcji chirurgicznej w stronę serca dwukomorowego. Nadzieję na to, że jest to możliwe przywrócił nam profesor Malec z Kliniki Uniwersyteckiej w Munster. Według niego prawdopodobieństwo powodzenia jest bardzo duże! Moim obowiązkiem jest zrobić wszystko, by uratować prawą komorę serduszka Blanki. Niestety koszt zabiegu to 33 000 euro.

Złożona operacja musi odbyć się bardzo szybko! Im serduszko Blanki jest mniejsze, tym większa nadzieja na to, że leczenie się powiedzie. Prosimy, pomóżcie nam uratować serduszko Blanki i podarować jej szansę na normalne życie." 

Pomożecie :) ?

 

9 osób wsparło

20 zł

Ania G

15 zł

Anonimowy Pomagacz

Powodzenia !
X zł

Marcin

Najlepszości dla Ciebie i dużo zdrowia i sił dla Blanki
30 zł

Ewa

Dużemu z okazji urodzin - zdrowia! A malutkiej 100 razy więcej! :)
100 zł

Anna Jelonek

10 zł

Ola

Pokaż więcej

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies.

Ukryj tę wiadomość