Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Mam 23 lata i jedno marzenie – by moja mama żyła....

Jadwiga Szyszko
14 395,82 zł ( 10,56% )
Wsparło 661 osób
Cel zbiórki:

Terapia alternatywna w niemieckiej klinice u dr Vorreitera

Zbiórka obejmuje leczenie alternatywne
Organizator zbiórki: Fundacja Onkologiczna Nadzieja
Jadwiga Szyszko
Warszawa, mazowieckie
Nowotwór piersi z przerzutami do kości
Rozpoczęcie: 10 Maja 2018
Zakończenie: 18 Lipca 2018

Rezultat zbiórki

Z przykrością informujemy, że Pani Jadwiga odeszła. Walczyła do samego końca, by jak najdłużej być ze swoją córką. Niestety – rak czasem okazuje się bezlitosny... 

Rodzinie i bliskim Pani Jadwigi składamy szczere kondolencje. 

Opis zbiórki

Rak wdarł się do naszego życia, kiedy byłam jeszcze dzieckiem i rozpanoszył się w nim na długie lata. Dzisiaj moja mama umiera na moich oczach. Jej stan się pogarsza, a choroba ciągle postępuje. Mama jest coraz słabsza – już prawie nie chodzi, ma problemy z oddychaniem. Nie wyobrażam sobie tego, że mogłabym ją stracić. Proszę, nie pozwól jej odejść...

Pierwsze starcie z chorobą pamiętam słabo – miałam cztery lata. Któregoś dnia mama wyczuła na piersi twardy guzek. Chwilę przed świętami Bożego Narodzenia otrzymała diagnozę – nowotwór złośliwy piersi. Niewiele jeszcze rozumiałam, ale pamiętam tamtą atmosferę – pełną strachu i płaczu. Bo przecież, kiedy w rodzinie choruje jedna osoba, tak naprawdę chorują wszyscy. Trafiła na onkologię. Bałam się, że któregoś dnia ktoś powie mi, że już nie wróci. Kiedy podrosłam, pamiętam jak wspominała mi, że nie mogła powstrzymać się od myśli, co stałoby się ze mną, gdyby odeszła, kto by się mną zaopiekował...

Jadwiga Szyszko

Lekarze uznali, że należy wykonać mastektomię. Była nieuniknioną koniecznością. Mama straciła prawą pierś. Następnie standardowym schematem podano jej również chemię oraz poddano napromieniowaniu. W trakcie chemioterapii zaczęła tracić włosy. Widziałam jak ją to boli – zawsze bardzo o nie dbała. Nie akceptowała swojego wyglądu, swojej łysej głowy... Włosy, na szczęście, po pewnym czasie odrosły, ale swojej piersi już nie odzyska. Tracąc ją straciła część siebie, część pewności siebie... Po leczeniu długo dochodziła do siebie. Wreszcie jednak była w domu, ze mną... Aż do 2007 roku. Wtedy rak wrócił. Tym razem umiejscowił się w lewej piersi – powstało nowe ognisko. Od pierwszej operacji minęło jednak sporo czasu – pojawiły się nowe metody, dzięki którym można było wykonać operację “oszczędzającą”. Usunięto guza oraz większość węzłów chłonnych z pachy. Wtedy myślałam, że moja mama po raz ostatni zmierzyła się z rakiem. Myślałam, że nic gorszego już nie może nas spotkać. Myliłam się...

Dwa lata temu mama zaczęła narzekać na bóle kości. Stwierdzono osteoporozę, ale ta diagnoza wydała nam się podejrzana. Mama czuła, że to za wcześnie, że coś jest nie tak... Prosiła lekarzy o skierowania na dokładniejsze badania. Pamiętając o swojej historii nowotworowej, nie zasnęłaby spokojnie. Gdyby nie to, pewnie już by jej tu z nami nie było...

Jadwiga Szyszko

Przerzut raka do kości oraz płuc – taki wynik otrzymałyśmy po dokładniejszych badaniach. Rak po raz trzeci wymierzył cios w najbliższą mi osobę. Mama się załamała. Wpadła w depresję, właściwie wcale nie wychodziła z łóżka. Nie chciała jeść, nie chciała z nikim rozmawiać. Znowu zaproponowano chemioterapię, znowu zaczęła tracić włosy, a jej waga zaczęła drastycznie spadać. Po paru wlewach chemii wdrożono leczenie kwasem zolendronowym. Co chwilę dowiadywałyśmy się o zmianie leczenia. Byłyśmy już zmęczone tą ciągłą huśtawką i ciągłymi zmianami, które nie przynoszą żadnych efektów. 

W końcu okazało się, że możliwości leczenia w Polsce skończyły się. Obecnie mama jest zdana tylko na leki przeciwbólowe, przeciwwymiotne i antydepresanty. Serce mi się kraje jak na nią patrzę, a sama czuje się bezsilna, ponieważ nie mogę jej w żaden sposób pomóc, a przecież nie mogę pozwolić, aby całkowicie się poddała. Jakiś czas temu dowiedziałyśmy się o klinice w Niemczech, która oferuje nam leczenie alternatywne. Po odbytej konsultacji z doktorem jesteśmy zdecydowane, aby  je rozpocząć.

Jadwiga Szyszko

Jedyne, czego pragnę to to, aby moja mama otrzymała jeszcze tą jedną możliwość, dzięki której będzie miała szansę na powrót do zdrowia i pożegnanie się z nowotworem raz na zawsze.  Wróciła we mnie nadzieja, że jednak można coś jeszcze zrobić. Jedyną naszą „kłodą pod nogami” są finanse. Każdy kto przekaże chociażby złotówkę będzie dla mnie bohaterem, ponieważ sprawi, że będziemy o krok bliżej celu...

Mama od zawsze bardziej dbała o innych, niż o siebie. Zawsze starała się każdemu pomóc jak tylko mogła. Tym razem to ona potrzebuje pomocy, o którą błagam Was. Myślę, że każde dziecko starałoby się zrobić wszystko, aby przywrócić zdrowie swojemu rodzicowi, a w moim przypadku również najlepszej przyjaciółce...

–Ola

14 395,82 zł ( 10,56% )
Wsparło 661 osób
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na najnowszą zbiórkę Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki