Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zalecamy aktualizację przeglądarki do najnowszej wersji.

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Ataki, które sieją spustoszenie. Uratujmy Marcina!

Marcin Błaszczyk
Zbiórka zakończona
Cel zbiórki:

Rehabilitacja i leczenie Marcina, które pomogą mu wrócić do zdrowia

Marcin Błaszczyk, 24 lata
Skarżysko Kamienna, świętokrzyskie
Epilepsja lekooporna, nadpobudliwość psychoruchowa z deficytem uwagi, kwasica metaboliczną, hipoplazja szpiku kostnego
Rozpoczęcie: 29 Lipca 2017
Zakończenie: 25 Sierpnia 2019

Rezultat zbiórki

Z całego serca dziękujemy wszystkim za pomoc,za okazane serce,za każdą wpłatę i za każde udostępnienie zbiórki.

Dzięki Wam drodzy Darczyńcy Marcin mógł wyjechać na turnusy rehabilitacyjne gdzie podniósł swoją sprawność, gdzie osiągnął duże postępy.

Beata, mama Marcina

Najnowsza aktualizacja

Dziękujemy!

Udało się! Mamy 100% na zbiórce. Dzięki Waszym wielkim sercom Marcin będzie mógł kontynuować rehabilitację i dalej walczyć z padaczką! Ta walka będzie jeszcze bardzo długa, ale z ludźmi takimi jak Wy, będzie znacznie łatwiejsza...

Dziękujemy!

Marcin Błaszczyk

Walczymy dalej!

"Kochani,

Marcin ciężko walczy o swoją sprawność, o to, by znowu nie usiadł na wózek inwalidzki. Dzięki Wam i Waszej pomocy na przełomie kwietnia i maja byliśmy na turnusie rehabilitacyjnym, podczas którego Marcin mógł naładować akumulatory do dalszej walki. Jesteśmy też po MR kręgosłupa i, niestety, na 12 kręgu pojawił się naczyniak.

Marcin wciąż potrzebuje Waszej pomocy i Waszego wsparcia, by ta walka nie okazała się przegraną".

–Beata, mama

Rehabilitacja Marcina

Momentami brakuje nam już sił... Niestety – znów znaleźliśmy się w sytuacji, kiedy nie mamy pieniędzy na dalsze leczenie i rehabilitację, dzięki której Marcin chodzi. U syna zdiagnozowano martwicę kręgosłupa, dokucza mu ból kolana, a my wciąż czekamy na wizytę u ortopedy. Marcin cały czas jest rehabilitowany. Jeśli przerwiemy rehabilitację, możemy stracić to, co do tej pory udało nam się wypracować.

Prosimy, bądźcie z nami w dalszej walce...

Marcin Błaszczyk

Opis zbiórki

W jednej chwili oczy Marcina wywracają się na drugą stronę – tak, że widać tylko białka. Ataki padaczki to wyładowania w jego głowie, które odbierają mu świadomość. Pojawiają się nagle, niespodziewanie. Są jak gwałtowny huragan. W kilka sekund życie Marcina się zatrzymuje. Atak sieje w jego głowie spustoszenie, zabiera mnóstwo rzeczy, które do tej pory udało mu się wypracować. Kiedy się kończy, zostawia pobojowisko, cofa go w rozwoju. Jedyną drogą, by naprawić szkody, jakie wyrządza mu choroba są leki i rehabilitacja. Jako mama Marcina błagam Cię o pomoc. Bez niej sami nie damy sobie rady...

Marcin Błaszczyk

Marcin zdążył skończyć dwa latka, kiedy po raz pierwszy zobaczyłam jego atak. Kilka godzin wcześniej położyłam go spać. O 23 nagle usiadł – bez ruchu i bez świadomości, z wywróconymi do góry oczami. Całe jego ciało zesztywniało. Nie przypominał już tego zdrowego dziecka, z którym bawiłam się jeszcze kilka godzin temu. Mówiłam do niego, ale on nie słyszał moich słów – tak, jakby ktoś nagle odłączył mu prąd. Nie wiedziałam, co zrobić, jak mu pomóc. Trzęsącymi się rękami wybierałam numer pogotowia. Później co chwilę nerwowo patrzyłam w okno i wypatrywałam światła karetki. Wszystko działo się szybko. Pośpieszne ruchy ratowników, dźwięk syreny i mój strach – drogę do szpitala pamiętam jak przez mgłę. Choć z tyłu głowy pojawiały się najczarniejsze scenariusze, liczyłam na to, że w szpitalu lekarze mnie uspokoją. Marcina zabierano z jednych badań na kolejne. Diagnoza, którą usłyszałam, zamiast uspokoić, zabrała ostatnie okruchy nadziei.

Epilepsja lekooporna. To oznaczało, że ataki będą powracały, siejąc jeszcze większe spustoszenie i niszcząc życie Marcina.

Marcin Błaszczyk

Życie z dzieckiem chorym na padaczkę to czuwanie. Każde zachowanie, które wydaje się być podejrzane, wzbudza strach. Zawsze trzeba mieć przy sobie telefon, bo jeśli zabraknie go w momencie  nieoczekiwanego ataku, może dojść do tragedii. Wspólnie uczyliśmy się żyć z tą chorobą. Ciągłe wizyty u lekarzy, pobyty w szpitalu i badania. Moje serce pękało, bo przecież dzieciństwo powinno być beztroskie, a nie uzależnione od choroby. W końcu udało się znaleźć lek, który zminimalizował liczbę ataków. Było lepiej i, choć co jakiś czas się zdarzały, widać było poprawę. Aż do 2014 roku…

Do dziś nie wiemy, co spowodowało tak drastyczne pogorszenie się stanu zdrowia. W ciągu kilku tygodni straciliśmy wszystko, co Marcin wypracował przez lata. Choroba paraliżowała jego ciało – nie mógł połykać, tracił kontrolę nad własnym ciałem, przestał chodzić. W końcu choroba rzuciła go na szpitalne łóżko. Doszło do kwasicy metabolicznej. Konieczne było natychmiastowe przetaczanie krwi! Z każdym dniem Marcin słabł. Karmiony był przez sondę. Zaczęły się problemy z nerkami i nadciśnieniem. Zdiagnozowano nadciśnienie tętnicze spowodowane zwężeniem tętnicy nerkowej i niewydolność nerek. Wtedy właściwie nie spałam, bo nie wiedziałam nawet, czy następnego dnia nie usłyszę, że to koniec, że czas się pożegnać.

Marcin Błaszczyk

Moje dziecko było w stanie krytycznym, a ja jedyne, co mogłam zrobić to siedzieć przy nim, trzymać go za rękę i powtarzać, by wytrzymał. Na przekór diagnozom lekarzy stan Marcina zaczął się poprawiać. Przez padaczkę Marcin jest opóźniony intelektualnie i ruchowo. Wciąż potrzebne są kosztowne leki i rehabilitacja, które będą w stanie naprawić krzywdy, które wyrządza mu choroba. 

Marcin to mój jedyny syn. W swoim życiu mam tylko jego. Nie mogę patrzeć, jak cierpi. Nie mogę pozwolić na to, by choroba całe życie wyrządzała mu krzywdę. iesięczne koszty leczenia są ogromne. Zbyt duże, bym sama mogła je pokryć. Jestem jego mamą – jedyną osobą, na którą Marcin może liczyć – dlatego proszę Was o pomoc. 

–Beata, mama Marcina

Ta zbiórka jest już zakończona. Dalej możesz wspierać Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki