Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Uciec przed śmiercią... Ratujmy Marcina!

Marcin Ryglewicz
47 893,00 zł ( 100,04% )
Wsparło 1098 osób
Cel zbiórki:

Nierefundowane leczenie onkologiczne

Organizator zbiórki: Fundacja Siepomaga
Marcin Ryglewicz
Warszawa, mazowieckie
Nowotwór złośliwy jelita grubego z przerzutami do wątroby.
Rozpoczęcie: 13 Sierpnia 2020
Zakończenie: 30 Sierpnia 2020

Opis zbiórki

Byle tylko było zdrowe - o tym marzy każda matka, przez całe życie swojego dziecka. Przecież nawet jeśli jest dorosłe, dzieckiem pozostanie na zawsze. I na zawsze pozostanie ten strach, że stanie się coś złego. Mój syn ma raka. Spełnił się najgorszy koszmar. Bardzo proszę, pomóż nam go pokonać. Rodzic nigdy nie powinien żegnać swojego dziecka...

Kiedy patrzyłam na mojego syna, pękałam z dumy. Marcin to mądry, ambitny, gotowy nieść pomoc wszystkim dookoła młody chłopak. Byłam spokojna o jego przyszłość. Dziś nie wiem, czy ta przyszłość nadejdzie...

Od ponad dwóch lat Marcin zmaga się z nowotworem jelita grubego. Wykrytym bardzo późno, od razu z przerzutami. Na początku był szok. Mój syn był młody, zdrowy, silny! To nie możliwe, to nie może być on… Niestety, rak okazał się brutalny.

Ponad dwa lata temu zaczął się nasz dramatyczny wyścig z czasem... Operacje, serie wykańczającej chemioterapii. Marcin gasł każdego dnia, a ja umierałam razem z nim. Tylko rodzic może sobie wyobrazić, jaki strach czułam i czuję każdego dnia… Chciałabym ból Marcina wziąć na siebie, bo oddałabym życie, byle tylko on mógł żyć. Przecież jest taki młody...

Po miesiącach bardzo trudnych zmagań na onkologicznym ringu w lutym tego roku w końcu zaświeciło w końcu dla nas słońce! Badania jednoznacznie wykazały remisję choroby. Wygraliśmy! Marcin wygrał życie! Tak nam się wtedy wydawało...

Radość nie trwała długo. Nowotwór jakby w uśpieniu czekał, aż stracimy czujność, aż znów poczujemy szczęście. Wszystko po to, by zaatakować ponownie, pokazać swoje brutalne oblicze… W maju okazało się, że powstały nowe guzy. Że wciąż młode, ale już bardzo osłabione ciało Marcina musi znów podjąć rękawicę ponownie. Że jego życie po raz kolejny oplotły szpony śmierci...

Staramy się o leczenie w Niemczech. Brachyterapia wątroby i ablacja mikrofalowa w leczeniu guzów wątroby to teraz nasza nadzieja.

Pisząc to, czuję, że tonę. Nigdy nie prosiłam o pomoc, ale dzisiaj nie widzę innego rozwiązania… Marcin tak bardzo chce żyć, a ja pragnę tylko widzieć, jak jest zdrowy. 

Muszę zawalczyć o życie mojego dziecka, a wiem, że sama nie dam sobie rady!

Błagam, pomóż mi!

Agnieszka, mama Marcina

47 893,00 zł ( 100,04% )
Wsparło 1098 osób
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na profil Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki