Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Wakacje marzeń, które zmieniły się w koszmar... – walczymy o Marcina!

Marcin Satara
6 188,46 zł ( 22,37% )
Wsparło 88 osób
Cel zbiórki:

System do neurorehabilitacji i komunikacji C-Eye z systemem operacyjnym

Organizator zbiórki: Fundacja Słoneczko
Marcin Satara
Ksawerów, łódzkie
Stan po wypadku
Rozpoczęcie: 26 Listopada 2019
Zakończenie: 2 Grudnia 2019

Aktualizacje

Marcin odszedł dzisiaj w nocy...

Drodzy Darczyńcy,

otrzymaliśmy wiadomość, że Marcin zmarł tej nocy. Mimo ogromnej woli życia, nie udało się go uratować. W ostatnich chwilach przy Marcinie była rodzina, której składamy wyrazy współczucia.

Zespół Siepomaga.pl

Opis zbiórki

Marcin całe życie podążał za marzeniami… Jedno z nich zakończyło jego dalsze plany na przyszłość… Zmieniło się wszystko! Teraz pragniemy, aby Marcin mógł przynajmniej znowu z nami porozmawiać. Nasza mama cały czas czeka na słowo od Marcina, na jego uśmiech... Dzisiaj pojawia się na to szansa!

Mój młodszy brat to niezwykle pozytywna osoba. Zawsze miał mnóstwo znajomych i przyjaciół. Nie miał problemu z zadomowieniem się w Stanach Zjednoczonych. Wyjechał z Polski do pracy, a po czasie poukładał sobie tam życie. Ma synka. Wszystko zmienił wypadek w kwietniu 2018 roku. Marcin przebywał wtedy na upragnionym urlopie. Przez nieudany skok do wody złamał dwa kręgi w odcinku szyjnym. Natychmiast trafił do szpitala, a ja w ciągu kilku dni już byłem przy jego łóżku. Nie mogłem go zostawić samego, tysiące kilometrów od najbliższych… Oprócz mnie, nie było przy nim nikogo bliskiego…  Zawsze mogłem na niego liczyć, dlatego Marcin w tak trudnych chwilach mógł liczyć na mnie...

Marcin Satara

Dzięki temu, że Marcin mieszkał w Stanach i miał status legalnego rezydenta, od razu chciałem przenieść go do szpitala w New Haven. Niestety, w międzyczasie stan brata drastycznie się pogorszył. Przez udary, jego życie zawisło na włosku. Lekarze z Miami ledwo go uratowali, ale nie dawali nam wielkich nadziei. Wszyscy byli zaskoczeni, kiedy Marcin się wybudził. Diagnoza była druzgocąca. Brat był przytomny i świadomy, ale przez paraliż i udary nie mógł wykonać żadnego ruchu, oprócz mrugnięcia i poruszania gałkami ocznymi. Marcina dotknął tzw. zespół zamknięcia… Został dosłownie uwięziony we własnym ciele. W jego oczach widziałem naprzemiennie lęk, złość, obojętność, smutek. Nie mogłem patrzeć, jak mój brat cierpi, a ja jestem bezradny... Chciałem poruszyć niebo i ziemię, aby znaleźć sposób na wyrwanie Marcina z tego więzienia. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że nie będę mógł mu pomóc…

W szpitalu spędziliśmy kolejnych 7 miesięcy. Towarzyszyłem bratu dzień w dzień. W szpitalu miał bardzo dobrą opiekę, ale nie miał przeprowadzanej specjalistycznej rehabilitacji. Codziennie po kilka godzin masowałem Marcinowi nogi, ręce, ciało…  Co dnia czekałem na cud, że Marcin złapie mnie za rękę, coś powie… Jego siła do walki o życie i moje starania sprawiły, że Marcin zaczął robić postępy. Był w stanie otworzyć usta, poruszyć głową i ramionami. Lekarze kilkukrotnie próbowali nawet odłączyć go od respiratora, ale każda próba kończyła się fiaskiem. Marcin nie mógł liczyć już w tamtym szpitalu na nic więcej, a ja musiałem wracać do Polski.

Nie wyobrażałem sobie, że mogę mojego brata zostawić tam samego. W Stanach miał jedynie 8-letniego syna… Postanowiłem, że Marcin musi być z nami. Po wielu tygodniach starań udało się sprowadzić brata roku do Polski.

Od tego czasu stan Marcina znowu się pogorszył… Został z niego cień człowieka… Podczas pobytu w ośrodku rehabilitacyjnym doszło do zakażenia organizmu. Po raz kolejny Marcin walczył o życie. Miał zapalenie płuc, zakażenie dróg moczowych, rozwinęła się sepsa… Mój brat niezwykle cierpiał i nie mógł wydać z siebie nawet jednego dźwięku, uronić choćby łzy… Dosłownie zamknięty w sobie nie mógł zrobić nic, a jego ból przeszywał mnie na wskroś…

Marcin po wyjściu ze szpitala zamieszkał z mamą. On, który kiedyś był wsparciem dla niej i bardzo pomagał mamie, teraz stał się zależny tylko od niej. Nasza mama to krucha, starsza pani, która sama potrzebuje pomocy… Ale dla dobra dziecka zapomniała o swoich dolegliwościach… Codziennie rehabilituje Marcina, ja też pomagam jej, jak tylko mogę, ale to stanowczo za mało. Zrobimy wszystko, aby mój brat mógł uwolnić się z ciała, które stało się jego więzieniem. Świadomość, że on nas słyszy i rozumie, ale nie może nic więcej zrobić, niż tylko mrugnąć, jest przytłaczająca…

Marcin Satara

W ostatnim czasie dowiedzieliśmy się o istnieniu urządzenia o nazwie C-Eye. Jest to nowoczesny system, który śledzi ruch gałek ocznych, co umożliwia komunikację i rehabilitację osób po udarach, wybudzonych ze śpiączki.. Dzięki C-Eye takie osoby jak Marcin są w stanie komunikować swoje potrzeby. Gdy Marcin usłyszał o istnieniu C-Eye i jego możliwościach, wyraźnie się uśmiechnął. Niestety C-Eye jest poza naszym zasięgiem finansowym, dlatego zdecydowaliśmy się poprosić  pomoc. 

Brat jest niezwykle silny i waleczny! Wierzę z całego serca, że już niebawem do nas przemówi! Wierzę, że stanie na nogi i sam pojedzie zobaczyć się z synkiem, który tak za nim tęskni… Wszyscy na niego czekają - mama, syn, ja… Nie pozwól, aby Marcin do końca życia był zamknięty we własnym ciele! Proszę o pomoc!

Dariusz, brat Marcina

6 188,46 zł ( 22,37% )
Wsparło 88 osób
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na najnowszą zbiórkę Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki