Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zalecamy aktualizację przeglądarki do najnowszej wersji.

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Rak chce odebrać nam tatę! Prosimy, pomóż nam go ratować!

Marek Gójski
Cel zbiórki:

Trzymiesięczne leczenie nierefundowanym lekiem

Organizator zbiórki: Fundacja Siepomaga
Marek Gójski
Warszawa, mazowieckie
Nowotwór wątroby z przerzutami
Rozpoczęcie: 30 Marca 2020
Zakończenie: 5 Czerwca 2020

Rezultat zbiórki

Dotarły do nas bardzo smutne wieści. Po ciężkiej walce z rakiem Pan Marek udał się na zasłużony, wieczny odpoczynek... 

Pozostawił po sobie ogromną pustkę w sercach najbliższych. Na zawsze zostanie w pamięci jako dobry człowiek, kochany mąż, tata i dziadek. 

To było zdecydowanie za wcześnie...

Rodzinie i bliskim składamy najszczersze wyrazy współczucia. 

Opis zbiórki

Nasz tata Marek jest kochanym, pomocnym i pracowitym człowiekiem. Ojcem trójki dzieci, mężem Danusi i dziadkiem dla Lenki i Alicji. Zwracamy się z prośbą o pomoc w ratowaniu życia naszego taty… Nie możemy pozwolić, żeby brak pieniędzy skazał go na śmierć… Jest lek, który może pomóc! Jednak jest dla nas nieosiągalny… Prosimy, poznaj naszą historię i jeśli tylko możesz - pomóż…

Po bardzo ciężkiej chorobie, w chwili, gdy już wszystko miało być dobrze, przed samymi Świętami Bożego Narodzenia w 2019 roku otrzymaliśmy diagnozę, która zmroziła nam krew w żyłach. Ale zacznijmy historię od początku.

Nasz tata od kilku lat zmagał się z wirusem HCV. Dzielnie zniósł długie, bardzo nieprzyjemne leczenie, które obciążyło cały organizm. Bez narzekania znosił wszystkie skutki uboczne. Walczył o swoje zdrowie, o życie… Gdy w końcu udało się zwalczyć wirusa, okazało się, że zostawił coś po sobie - na wątrobie pojawił się guz. 

Marek Gójski

W tym momencie jeszcze się nie załamywaliśmy. Tata przyjął dwie chemie, a następnie przeszedł zabieg termoablacji. A potem kolejny cios - wiadomość, że na wątrobie pojawił się kolejny guz… Całe leczenie trzeba było zacząć od nowa. Jednak nowy guz znajdował się przy żyle głównej. Lekarze nie chcąc uszkodzić jej leczeniem, powiedzieli, że jedyną szansą na życie dla naszego taty jest przeszczep wątroby, dopóki jest jeszcze to możliwe.

W lipcu 2019 roku znalazł się dawca i tata przeszedł operację. Najstraszniejsze miały być pierwsze trzy miesiące. Martwiliśmy się, czy przeszczep się przyjmie, czy nie będzie komplikacji. Tata wracał do zdrowia, a my z coraz większą nadzieją patrzyliśmy w przyszłość. Myśleliśmy już o wspólnych planach… Wtedy nagle stan taty zaczął się pogarszać.

Początkowo lekarze bagatelizowali dolegliwości, mówiąc, że to nerwobóle lub że po takiej operacji musi boleć. Gdy już zdecydowali się na dokładniejsze badania, było za późno… Rak powrócił, dał przerzuty poza wątrobę. Guzy umiejscowiły się na żebrach, na kości udowej. Tata ma popękane kręgi, a guzy są widoczne gołym okiem. Widać je przez skórę...

Naświetlania uśmierzyły ból, ale nie powstrzymały raka przed rozsiewem. Na ostatnim badaniu okazało się, że guzy są także na płucach. Jest ich już tak przerażająco dużo… Jesteśmy zrozpaczeni. Przeszczep wątroby dyskwalifikuje tatę z podawania chemii, przez to nie zostanie przyjęty też na żadne badania kliniczne…

Marek Gójski

Jest jednak nadzieja! Istnieje lek, który może pomóc, powstrzymać raka przed dalszymi przerzutami i zahamować już obecne! Niestety NFZ nie refunduje tego leku dla osób z przerzutami, mimo że badania wykazały jego skuteczność w takich przypadkach. Ostatnią szansą wydawała nam się procedura RDTL – Ratunkowy Dostęp do Technologii Lekowych – niestety, wniosek taty odrzucono, jak większość...

Teraz ostatnią szansą jesteście Wy - ludzie o dobrych sercach. Miesięczny koszt leczenia to ponad 15 tysięcy złotych – nieosiągalne koszty dla nas. Walczymy o to, żeby tata był z nami jak najdłużej. Lek może powstrzymać rozwój raka i kolejne przerzuty! Nie możemy pogodzić się z myślą, że ratunek jest na wyciągnięcie ręki. To bezduszny system i procedury skazują tatę na śmierć...

Każdego dnia coraz ciężej jest tacie walczyć z chorobą. Ból, jaki towarzyszy mu każdego dnia odbiera nadzieję. A nam pękają serca, gdy bezradni musimy patrzeć na tę nierówną walkę... Jest takie powiedzenie: „Każdy może być ojcem, ale tylko ktoś wyjątkowy zostaje tatą”. Nasz tata Marek jest tatą w pełnym tego słowa znaczeniu. Dlatego błagamy, pomóżcie nam go uratować...

Ta zbiórka jest już zakończona. Wesprzyj innych Potrzebujących.

Obserwuj ważne zbiórki