Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Gdy masz 25 lat i wali się świat – wołasz o pomoc!

Maria Fiołek
Zbiórka zakończona
70 973,00 zł ( 101,08% )
Wsparło 815 osób
Cel zbiórki:

Półroczny turnus rehabilitacyjny

Organizator zbiórki: Fundacja VOTUM
Maria Fiołek, 27 lat
Dąbrowa Tarnowska, małopolskie
Udar niedokrwienny rdzenia kręgowego w odcinku klatki piersiowej
Rozpoczęcie: 7 Maja 2020
Zakończenie: 4 Lutego 2021

Rezultat zbiórki

Z całego serca pragnę podziękować wraz z rodziną wszystkim, którzy byli ze mną, wsparli
mnie finansowo i podnosili na duchu dobrym słowem. Zebrana kwota pozwoliła mi na udział
w rehabilitacji, która jest taka ważna w mojej sytuacji. I choć nie było łatwo myślę, że dałam
z siebie sto procent. Ciężko wyrazić słowami wdzięczność  za Waszą pomoc. Ja nie poddaje
się i walczę dalej bo wiem, że ze wsparciem rodziny i Waszym dam radę. Podziękowania
kieruje również do Fundacji Siepomaga za zorganizowanie zbiórki. Jesteście wspaniali.

Opis zbiórki

Moje życie zatrzymało się nagle – w okrutny sposób przekonałam się, że choroba wkracza bez ostrzeżenia, nie zwraca uwagi na wiek, nie potrzebuje zaproszenia. Do pociągu wsiadłam jako pełna energii, młoda kobieta – kilkanaście minut zmieniło wszystko! Wracałam do mojego rodzinnego domu, kiedy źle się poczułam, moje nogi zaczęły drętwieć. To samo stało się z brzuchem. Po kilku godzinach byłam już sparaliżowana – od klatki piersiowej aż do stóp... 

Studia, spotkania ze znajomymi, radość – wszystko zniknęło. Pierwsze diagnozy, jakie usłyszałam, to podejrzenie stwardnienia rozsianego, boreliozy, nowotworu, zapalenia rdzenia kręgowego. Nie wiedziałam, jak sobie z tym poradzić – rzucane niemal na oślep hasła, bardzo mnie raniły. Rezonans magnetyczny uwidocznił zmianę w odcinku piersiowym, opisaną jako zmiana demielinizacyjna o nieznanym podłożu. Codzienne konsultacje lekarskie oraz dziesiątki badań nie pozwalały na rozpoznanie, a ja wciąż byłam sparaliżowana! 

To straszne doświadczenie – rozumieć wszystko, nie móc nic zrobić, być obiektem badań. Byłam uziemiona, dosłownie przykuta do łóżka. Życie toczyło się dalej – beze mnie. Czułam niechęć do życia, załamałam się. Rozpoczęto leczenie – terapię sterydami. Niestety, metoda okazała się bierna. Zdecydowano o przeniesieniu na oddział anestezjologii w celu podania plazmaferez. Po dwóch zabiegach przerwano ze względu na złe wyniki. Mój organizm stawał się słaby, nietrafione terapie go wyniszczały. 

Maria Fiołek

Wdrożono kolejne leczenie, tym razem immunoglobulinami. Znów nadzieja, wiara, że w końcu będzie lepiej i wieści od lekarzy – leczenie nie działa. Wróciłam na oddział neurologii w Tarnowie, by rozpocząć rehabilitację. Nadal poszukiwano diagnozy. Przetrwałam dzięki moim najbliższym, mojemu partnerowi. To wsparcie, którego nie da się ocenić. Po miesiącu od zdarzenia, zabrano mnie karetką do Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie. Powtórzono szereg badań i wykonano dokładny rezonans. Kilka dni oczekiwania i udało się – jest diagnoza. Każda, nawet najgorsza, jest lepsza od czekania i niewiedzy. To, co mi się stało, określono jako udar niedokrwienny rdzenia kręgowego w odcinku klatki piersiowej. 

Walczę, bo kocham życie, kocham moją rodzinę. W ostatnim czasie pojawiły się pierwsze, upragnione przeze mnie efekty. Zaczęłam poruszać palcami dolnych kończyn, a nawet stopami, zaczynam czuć części swojego ciała, wcześniej sparaliżowane! Po dwóch miesiącach intensywnej rehabilitacji, poruszam nogami i stawiam kroki z pomocą specjalistycznego sprzętu. Widzę światełko w tunelu. Teraz, kiedy wiem, że mój organizm chce wygrać, nie poddam się. 

Cieszę się, że nie umieram, że to nie rak. Tego bałam się najbardziej – bólu, umierania, tego, że nigdy nie wrócę do życia pełnego planów i pasji. Bardzo doceniam to, że jest dla mnie szansa.

Niestety, nie istnieje żadne lekarstwo, żadna magiczna recepta nie przywróci mi zdrowia i sprawności. Jedyną i najważniejszą “pigułką”, dającą szansę na powrót do zdrowia jest długotrwała, kosztowna rehabilitacja. Właśnie dlatego zdecydowałam się prosić o pomoc – półroczny, dostosowany do moich potrzeb turnus to ogromna nadzieja – wiem, że nie mam czasu do stracenia, że jeśli nie uda się teraz, to już nigdy nie odzyskam mojego życia. Proszę – pomóż. 

Marysia 

70 973,00 zł ( 101,08% )
Wsparło 815 osób
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na najnowszą zbiórkę Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki