Twoja przeglądarka jest nieaktualna i niektóre funkcje strony mogą nie działać prawidłowo.

Zaktualizuj przeglądarkę, by korzystać z tej strony bezpieczniej, szybciej i sprawniej.

Aktualizuj przeglądarkę

W portalu siepomaga.pl wykorzystujemy pliki cookies oraz podobne technologie (własne oraz podmiotów trzecich) w celu, m.in. prawidłowego jego działania, analizy ruchu w portalu, dopasowania apeli o zbiórkach lub Fundacji do Twoich preferencji. Czytaj więcej Szczegółowe zasady wykorzystywania cookies i ich rodzaje opisaliśmy szczegółowo w naszej Polityce prywatności .

Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej.

Jeśli kontynuujesz korzystanie z portalu siepomaga.pl (np. przewijasz stronę portalu, zamykasz komunikat, klikasz na elementy na stronie znajdujące się poza komunikatem), bez zmiany ustawień swojej przeglądarki w zakresie prywatności, uznajemy to za Twoją zgodę na wykorzystywanie plików cookies i podobnych technologii przez nas i współpracujące z nami podmioty. Zgodę możesz cofnąć w dowolnym momencie poprzez zmianę ustawień swojej przeglądarki.

Odzyskać życie, które zabrała anoreksja

Marta Kowal
Zbiórka zakończona
14 902,00 zł ( 100,04% )
Wsparły 462 osoby
Cel zbiórki:

Turnus terapeutyczny dla osób chorujących na zaburzenia odżywiania

Organizator zbiórki: Fundacja Światło Dla Życia
Marta Kowal
Łuków, lubelskie
anoreksja nervosa
Rozpoczęcie: 4 Stycznia 2017
Zakończenie: 20 Stycznia 2017

Rezultat zbiórki

Dziękuję wszyskim dobrym ludziom, którzy wsparli mnie za równo finansowo jak i duchowo. To wiele dla mnie znaczy i motywuje mnie do dalszej walki z chorobą. Zakończyłam turnus w ośrodku Alira i pobyt tam bardzo mi pomógł. Terapia, którą tam miałam pozwoliła mi lepiej poznać siebie i moją chorobę, dała mi nadzieję na lepsze życie i motywację do dalszej walki. Nauczyłam się tam, jak na co dzień zmagać się z chorobą. Jestem teraz na lepszej drodze i dalej będę kontynuować  terapię w poradni Światełko. Jestem dobrej myśli i teraz mam siłę na zdrowienie.

Jeszcze raz dziękuję wszystkim darczyńcom, a w szczególności rodzinie, przyjaciółom, znajomym i całej mojej szkole!

Mam nadzieję,że nie zmarnuję tej szansy i nie stracę siły na dalszą walkę. Trzymajcie za mnie kciuki.

Pozdrawiam, Marta :)

Opis zbiórki

Niech moja historia będzie przestrogą dla wszystkich dziewczyn, które nienawidzą swojego odbicia w lustrze, które myślą, że ich życie zmieni się, gdy zrzucą kilka kilogramów, że będą szczęśliwe dopiero wtedy, gdy będą miały taką figurę jak modelki z Instagrama. To nieprawda. Też tak myślałam i dzisiaj jestem na skraju piekła, z którego bardzo chcę się wydostać, ale nie potrafię.

Mam na imię Marta. Mam 17 lat. Od ponad 7 lat zmagam się z okrutną chorobą, jaką jest anoreksja.

Zaczęłam chorować, kiedy miałam 10 lat. Byłam jeszcze dzieckiem. Gdybym wtedy wiedziała, co sobie zrobię, wiedziała, że anoreksja to nie przyjaciółka, ale trucizna, koszmar, który zniszczy mi życie, nigdy nie poszłabym tą drogą…

Marta Kowal


Mój koszmar zaczął się w IV klasie podstawówki. Nie akceptowałam swojego wyglądu, nie lubiłam siebie. Patrzyłam w lustro i zauważałam same wady, kompleksy, widziałam grubą, nieatrakcyjną dziewczyną. Postanowiłam coś zrobić, bo nie chciałam taka być! Teraz wiem, że wcale nie byłam gruba ani nieatrakcyjna, że to po prostu siedziało mi w głowie. Zaczęłam mniej jeść, intensywnie ćwiczyć. Waga stała się moją najlepszą przyjaciółką. Zaczęłam ukrywać przez najbliższymi to, że nie jem, wyrzucać jedzenie, kłamać. Tym właśnie jest anoreksja – siecią kłamstw, nienawiścią do siebie, która niszczy nie tylko osobę chorą, ale też jej najbliższych.

Udało mi się zgubić kilka kilogramów. Wtedy wpadłam w euforię. Sukces jeszcze bardziej zmotywował mnie do dalszego odchudzania, które stało się moją obsesją. Mama szybko zorientowała się, że coś jest nie tak. Zaprowadziła mnie do lekarza i psychologa. Nie wiedziałam, czym się tak wszyscy przejmują. Nie przypuszczałam w ogóle, że mogę być chora, wręcz przeciwnie, byłam dumna, że udaje mi się chudnąć. Po pewnym czasie zaczęły jednak docierać do mnie słowa specjalistów. Straszono mnie szpitalem, skutkami ubocznymi. Wystraszyłam się i stopniowo zaczęłam stosować się do zaleceń lekarzy. Ponownie zaczęłam jeść. W gimnazjum nastąpiła spora poprawa. Czasem zdarzały mi się myśli pełne obrzydzenia do samej siebie i chęci ponownego zgubienia kilogramów, jednak szybko mijały. Myślałam, że to wszystko już za mną, jednak myliłam się…

Gdy poszłam do liceum, weszłam w nowe środowisko, poznałam nowych znajomych, nastąpił nawrót choroby. Anoreksja wróciła, tym razem jako dużo silniejsza i niebezpieczna przeciwniczka. Odchudzanie stało się sensem mojego życia. Ograniczałam jedzenie, a czasem w ogóle nic nie jadłam, stosując głodówki. Wyrzucałam jedzenie, unikałam posiłków. Najbardziej znienawidzonym przeciwnikiem stały się kalorie. Znałam na pamięć rozkład kaloryczny poszczególnych produktów. Do tego bardzo intensywnie ćwiczyłam. Bardzo szybko schudłam i opadłam z sił. Myślałam, że będę szczęśliwa, a tymczasem było wręcz przeciwnie… Z anoreksją przyszła do mnie kolejna nieprzyjaciółka, jej największa sojuszniczka – depresja. Ciągle czułam się beznadziejna, niewystarczająco dobra, ładna. Nie miałam na nic siły. Zaczęły się bezsenne noce, a kiedy zapadałam w sen, dręczyły mnie koszmary. Byłam ciągle zmęczona, coraz większym wyzwaniem stawało się dla mnie przeżycie kolejnego dnia. Zaczęłam nienawidzić swojego życia, a także samej siebie, do tego stopnia, że miewałam myśli samobójcze. Żyłam, a właściwie wegetowałam z dnia na dzień, nie widząc sensu dalszego życia. Nic mnie nie obchodziło, nie interesowało, nawet to, że przyszło lato i zaczęły się wakacje. Najgorsze w moim życiu… Moja waga tak spadła, że mój stan określono jako krytyczny, zagrażający mojemu życiu. Z BMI 11 trafiłam do szpitala psychiatrycznego. Tam leczyli moje ciało, ale nikt nie zajął się duszą...  Wyszłam z oddziału po kilku miesiącach w listopadzie 2016r.

Po szpitalu zaczął się jeszcze większy koszmar. Jeszcze bardziej znienawidziłam siebie, w szpitalu przytyłam i nie byłam w stanie zaakceptować nowej siebie, jedzenie stało się katorgą i horrorem. Od wyjścia ze szpitala schudłam już 12 kg i wciąż nie potrafię zatrzymać spadku wagi. Naprawdę chcę normalnie żyć i zacząć znowu jeść, ale nie potrafię! Nie potrafię się zmusić… Anoreksja jest silniejsza.

Byłam przekonana, że nikt nie jest w stanie mi pomóc, że to już koniec. Gdy jednak dowiedziałam się o leczeniu w ośrodku dla osób z zaburzeniami odżywiania, gdzie mogą posklejać moją psychikę, pojawiła mi się iskra nadziei. Muszę tam pojechać. Nie mam innej szansy oprócz tej! Chcę spróbować, bo inaczej nie czeka mnie już nic. W tym roku kończę 18 lat i chciałabym wejść w dorosłe życie zdrowa i szczęśliwa. Leczenie w ośrodku jest jednak kosztowne.  Nie stać mnie na nie… Jesteśmy tylko we dwójkę, z mamą. Jest dla mnie najważniejszą osobą i pęka mi serce, kiedy widzę, jak cierpi przez moją chorobę. To także dla niej chcę wyzdrowieć. 

Jestem bardzo zmęczona. Nie mam już siły. Czasami siedzę i czekam na śmierć, bo nie widzę sensu dalszego istnienia. To moja ostatnia szansa na życie, na normalność… Błagam, pomóżcie mi i pozwólcie z niej skorzystać.

14 902,00 zł ( 100,04% )
Wsparły 462 osoby
Czytasz archiwalną treść zbiórki.

Przejdź na najnowszą zbiórkę Potrzebującego.

Obserwuj ważne zbiórki